Gniew młodych. Protesty studentów w Albanii, Grecji i Francji
Gniew młodych. Protesty studentów w Albanii, Grecji i Francji
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: FIRAS ABDULLAH/PAP/EPA
Domagają się poprawy warunków kształcenia, większego wsparcia finansowego oraz lepszych perspektyw na rynku pracy. Studenci wyszli na ulice Albanii, a protest szybko przerodził się w zamieszki.
W kierunku ministerstwa edukacji w Tiranie poleciały cegły, kamienie i jajka. Policja odpowiedziała gazem łzawiącym i armatkami wodnymi. Aresztowano ponad 20 osób.
"Przemoc nie była, nie jest i nigdy nie będzie rozwiązaniem. Rzucanie kamieniami, ataki na instytucje i policję, a także bezsensowne niszczenie mienia publicznego nie jest sposobem, w jaki młodzież powinna wyrażać swoje poglądy" - oświadczyła wicepremier Albanii Albana Kociu.
Zamieszki w Albanii
Źródło zdjęcia: Reuters
Studenci postanowili zbojkotować środowe zajęcia na uniwersytetach, ale frustracja albańskiej młodzieży wykracza daleko poza mury uczelni. Za hasłami dotyczącymi edukacji kryje się szerszy gniew wobec nierówności społecznych i poczucia, że młodym ludziom coraz trudniej budować przyszłość we własnym kraju.
Studentów wsparli przedstawiciele innych grup społecznych. Demonstranci skandowali antyrządowe hasła i domagali się ustąpienia premiera Ediego Ramy.
Niezadowolenie narasta w sąsiedniej Grecji. Studenci w ramach protestu przeciwko rosnącym kosztom życia rozstawili namioty przed budynkiem parlamentu w Atenach. Domagają się wprowadzenia limitu czynszów, budowy nowych państwowych akademików oraz zwiększenia dopłat do zakwaterowania.
Studenci rozbili namioty przed parlamentem w Atenach
Źródło zdjęcia: YANNIS KOLESIDIS/PAP/EPA
Według organizacji studenckich część młodych ludzi, których nie stać na czynsz i pozostałe wydatki związane ze studiowaniem, rezygnuje z pójścia na uczelnię lub przerywa naukę.
Tysiące aresztowanych we Francji
W Grecji protest dopiero się rozpoczął, a we Francji bunt młodych trwa już od kilku tygodni. Jako pierwsi na ulice wyszli uczniowie szkół średnich. Później dołączyli do nich studenci. Protestujących wspierają związki zawodowe.
Według ministerstwa spraw wewnętrznych we wtorek w całym kraju protestowało około 160 tysięcy ludzi. Demonstrantów w Paryżu wsparła szwedzka aktywistka klimatyczna Greta Thunberg.
- Francuscy uczniowie po raz kolejny pokazują światu, jak powinniśmy stawiać opór i buntować się przeciwko niezwykle brutalnemu systemowi. Dają przykład innym - powiedziała aktywistka.
Źródłem niezadowolenie młodych Francuzów są problemy istniejące od dawna - niedostateczne finansowanie systemu edukacji, braki kadrowe, przepełnione klasy i zły stan szkół.
Protest we Francji
Źródło zdjęcia: FIRAS ABDULLAH/PAP/EPA
Choć większość wtorkowych demonstracji przebiegła pokojowo, w Paryżu i Nantes doszło do starć z policją. Według władz, od początku protestów, które wybuchły we wrześniu, aresztowano około 7 tysięcy osób, głównie nieletnich. Obrażenia odniosło ponad 200 nastolatków. Władze wszczęły ponad 20 postępowań w sprawie nadmiernego użycia siły przez funkcjonariuszy.
Francuski minister finansów zapewnia, że rząd odpowie na żądania uczniów, ale zajmie to trochę czasu, bo chodzi o pieniądze, a Francja należy do jednych z najbardziej zadłużonych państw w Unii Europejskiej. Jej dług publiczny przekracza 3,5 biliona euro, co stanowi 119 procent PKB.
Na razie rząd zapowiedział skierowanie ponad trzech tysięcy nauczycieli zastępczych do szkół, które najbardziej ich potrzebują. Uruchomił też platformę, za pomocą której uczniowie mogą anonimowo zgłaszać problemy i proponować rozwiązania dotyczące edukacji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.