Rosyjskie sądy zaczęły blokować strony zawierające informacje o aborcjach
W Moskwie, na mocy orzeczenia sądu w dzielnicy Chamowniki, zablokowano strony zawierające opisy aborcji farmakologicznych na witrynach trzech prywatnych klinik — "Edis Med Ko", "Dobromed" i "DeVita", jak ustalił serwis Werstka. W tych sekcjach, które zostały już usunięte, ale pozostały w wersji archiwalnej, znajdowały się informacje o tym, jak przygotować się do aborcji, jak przebiega zabieg oraz jakie istnieją przeciwwskazania. Wniosek o zablokowanie odpowiednich stron złożyła prokuratura.
Sąd stwierdził, że decyzja została podjęta ze względu na to, że na stronach internetowych placówek medycznych zamieszczono informacje o możliwości przeprowadzenia aborcji w dniu zgłoszenia się. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jak zauważa Werstka, kliniki mogą przeprowadzać sztuczne przerwanie ciąży "nie wcześniej niż 48 godzin od momentu zgłoszenia się kobiety do placówki medycznej".
Czytaj nas częściej w Google
Dziennikarze znaleźli wzmianki o gotowości do przeprowadzenia zabiegu tego samego dnia jedynie w archiwalnych wersjach strony internetowej centrum "DeVita". W dwóch pozostałych przypadkach prokuratura prawdopodobnie w ten sposób zinterpretowała inne sformułowania.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Władze zintensyfikowały kampanię przeciwko aborcji po wybuchu wojny w Ukrainie. Około 30 regionów wprowadziło już przepisy zakazujące "nakłaniania do aborcji", przy czym w 24 z nich przewidziano za to kary pieniężne. Ponadto rosyjskie Ministerstwo Zdrowia zakazało przeprowadzania zabiegów przerywania ciąży w szpitalach nieposiadających sali operacyjnej oraz całodobowego dyżuru anestezjologa-reanimatologa.
Jednocześnie państwo wspiera macierzyństwo, w tym wśród nieletnich, i wprowadza dla nich zasiłki ciążowe. Według obliczeń serwisu Werstka takie zasiłki otrzymało już ponad 7 tys. uczennic i studentek. Najwięcej — w Kraju Stawropolskim, obwodach kemerowskim i niżegorodzkim. Łącznie od 2025 r. podobne ulgi wprowadzono w 37 regionach.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.