Akcja policji u prezesa Marszu Niepodległości. Powodem fałszywy alarm
- W sobotę policja interweniowała w mieszkaniu Bartosza Malewskiego po zgłoszeniu o rzekomym morderstwie i planowanym samobójstwie.
- Zgłoszenie okazało się fałszywe. Według poszkodowanego sprawa może mieć związek z jego działalnością.
- Warszawska policja przyjęła formalne zawiadomienie o fałszywym zawiadomieniu o przestępstwie i prowadzi w tej sprawie czynności.
W ubiegłą sobotę, 24 października, warszawska policja pojawiła się w mieszkaniu Bartosza Malewskiego, prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości oraz adwokata.
Z relacji szefa sztabu Marszu Niepodległości Marcina Osowskiego wynika, że pod drzwiami pojawiło się trzech funkcjonariuszy.
- Wszyscy byli w kamizelkach kuloodpornych, dwóch trzymało broń palną - opisywał przebieg wydarzeń na antenie Telewizji Republika szef sztabu Marszu Niepodległości Marcin Osowski. Dodał, że policjanci po głośnym pukaniu nakazali Malewskiemu otwarcie drzwi i wyjście przed mieszkanie z rękami nad głową.
Po przeszukaniu lokalu okazało się, że doszło do pomyłki wynikającej z fałszywego zawiadomienia. - Widocznie ktoś panu taki żart zrobił - miał stwierdzić po wszystkim jeden z interweniujących funkcjonariuszy.
Osowski nie krył oburzenia całą sytuacją oraz brakiem - w jego ocenie - odpowiedniej weryfikacji zgłoszenia przed wysłaniem uzbrojonych patroli do osoby publicznej.
Zgłoszenie o morderstwie. Policja tłumaczy
Warszawska policja przedstawiła własną wersję wydarzeń, wyjaśniając powody tak zdecydowanej reakcji. Komenda Rejonowa Policji Warszawa IV opublikowała komunikat z informacją, że w sobotę na jednej z platform komunikacyjnych pojawił się alarmujący wpis. Jego autor twierdził, że zabił człowieka i przygotowuje się do odebrania sobie życia. We wpisie podano adres prezesa stowarzyszenia Marsz Niepodległości.
Dyżurny komendy na warszawskiej Woli natychmiast wysłał na miejsce kilka patroli. Funkcjonariusze zostali uprzedzeni, że interwencja ma status pilnej, jednak informacja może być próbą celowego wywołania fałszywego alarmu. "Tym niemniej niezbędne jest zachowanie szczególnej ostrożności i zasad bezpieczeństwa" - przekazała policja w oświadczeniu.
Na miejscu zastano jedynie prezesa stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Mężczyzna przekazał funkcjonariuszom, że interwencja mogła być zgłoszona złośliwie i mieć związek z jego działalnością zawodową lub społeczną. Policjanci wytłumaczyli mu, że przy zgłoszeniach dotyczących bezpośredniego zagrożenia życia i zdrowia nie mogą odstąpić od działań, a przyjazd na miejsce jest jedynym sposobem na weryfikację alarmu.
Stołeczna policja przyjęła już zawiadomienie o przestępstwie dotyczącym fałszywego alarmu oraz naruszenia ustawy o ochronie danych osobowych. Obecnie prowadzone są czynności zmierzające do ustalenia sprawcy.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.