Ambasador USA reaguje na kryzys w TK. Wspomina o Donaldzie Trumpie
- Ambasador USA w Polsce skomentował nocne wydarzenia wokół Trybunału Konstytucyjnego, nazywając je "bezprecedensową konfrontacją".
- Tom Rose zaapelował do przedstawicieli rządu, organów ścigania oraz demonstrantów o "wzięcie głębokiego oddechu" i uniknięcie przemocy.
- Dyplomata podkreślił, że choć USA nie zamierzają ingerować w wewnętrzne sprawy, to losom Polski uważnie przygląda się sam Donald Trump.
Eskalacja napięcia, do jakiej doszło w piątkowy wieczór przed siedzibą Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie, wywołała reakcję amerykańskiej dyplomacji. Głos w sprawie wydarzeń na Alei Szucha zabrał ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce, Tom Rose. Przedstawiciel Waszyngtonu opublikował w mediach społecznościowych obszerne oświadczenie.
Zwrócił przy tym uwagę na rozbieżności w przekazie. "Obie strony przedstawiają ostro różniące się relacje na temat tego, co się stało i dlaczego. Niezależnie od tego, co ostatecznie ustalą fakty, tysiące ludzi gromadzących się przed Trybunałem sprawiają, że i tak niebezpieczna już sytuacja staje się bardziej zapalna" – ocenił Rose.
Apel o powstrzymanie emocji
W obliczu chaosu i doniesień o starciach przed budynkiem TK dyplomata zaapelował do wszystkich stron o odpowiedzialność. "Ostatnią rzeczą, jakiej potrzebuje Polska, jest konfrontacja, która przerodzi się w coś znacznie gorszego" – ostrzegł.
"Mam nadzieję, że wszyscy zaangażowani – urzędnicy państwowi, organy ścigania i demonstranci – wezmą głęboki oddech i nie podejmą żadnych działań, które mogłyby sprowokować przemoc lub dalszą eskalację" – napisał ambasador USA.
Troska o stabilność i Donald Trump śledzi sytuację
Rose jednoznacznie zaznaczył, że Stany Zjednoczone "stoją po stronie Polski", a rolą Waszyngtonu nie jest osądzanie ani ingerowanie w wewnętrzne sprawy naszego kraju. Nie ukrywał jednak zaniepokojenia kierunkiem, w jakim zmierza obecny spór konstytucyjny, i przyznał wprost, że sytuacja nad Wisłą jest obserwowana przez samego przywódcę USA.
"Naszą troską jest stabilność, bezpieczeństwo i demokratyczna przyszłość kraju, który z dumą nazywamy naszym przyjacielem i sojusznikiem. Amerykanie i prezydent Donald Trump głęboko troszczą się o ten kraj, jego demokrację i przyszłość. Ostatecznie jednak siła Polski musi płynąć z wewnątrz – od jej obywateli, instytucji i ich wspólnego zaangażowania w rządy prawa" – wyjaśnił ambasador.
Na koniec wpisu amerykański dyplomata zamieścił gorzkie podsumowanie. "Polska zaszła zbyt daleko i osiągnęła zbyt wiele, by pozwolić, by różnice polityczne, bez względu na to, jak silnie odczuwane, naraziły to wszystko na ryzyko" – skwitował przedstawiciel Stanów Zjednoczonych.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.