The Jerusalem PostTurkey sending technical, defensive support to Saudi Arabia to help fight Houthis, officials sayESPNAre Texans and Chargers this bad? How should we bet the Rams?ESPN DeportesGurú de las Diagonales: El misterio en torno a Drake MayeBollywood HungamaSCOOP: Ramayana expected to have paid previews on November 4; Godzilla Minus Zero to get limited showcasing in IMAX in IndiaDaily MaverickLABOUR ABUSE: New report exposes the exploitation behind the world’s food systems workersInquirerMan nabbed after surrendering unlicensed firearm in Oriental MindoroZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioThe South AfricanSaleng spotted back in Sundowns training ahead of Pirates showdownBBC Sport'Draining' few days for Gauff after online racist abuse01netAmazon éclate le prix de ce PC portable Dell : -45% pour finir le Prime Day en beautéRai NewsCile, cane randagio salvato dalla piena del fiume MapochoSBS 뉴스"우리 대응에 북한 당황"…"지뢰 제거, 단호한 대응이냐"
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, October 7, 2026

Dżuma groźna, ale nie w Europie? Eksperci uspokajają

Translate

probowka laboratorium shutterstock_2652221509

Dżuma w Rosji? Lekarz Paweł Rajewski: bardzo zastanawiające

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: Shutterstock

W Europie dżuma nie występuje i nie ma żadnych podstaw do obaw, że zostanie tu przywleczona - uspokaja bakteriolog, profesor Aleksandra A. Zasada. Po tym, jak szpital w rosyjskim Szelechowie został objęty kwarantanną, w sieci zaczęły krążyć fałszywe narracje o epidemii. Co mówią eksperci?

Kluczowe fakty:

  • W regionie Szelechowa w obwodzie irkuckim wprowadzono bezprecedensowe środki bezpieczeństwa w związku ze "szczególnie niebezpieczną infekcją".
  • Wcześniej poinformowano o śmierci 28-letniej laborantki Darii Szipiłowej, która specjalizowała się w badaniach pałeczki dżumy (Yersinia pestis).
  • Według nieoficjalnych doniesień kobieta miała przypadkowo rozbić probówkę z czynnikiem wywołującym dżumę i nie poinformować o tym zdarzeniu.
  • Czy mogła zarazić się dżumą?

W związku z doniesieniami medialnymi na temat niepotwierdzonego przypadku dżumy płucnej na terenie Federacji Rosyjskiej głos zabrali specjaliści.

Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) oceniła na podstawie dostępnych nieoficjalnych informacji na temat śmierci w Szelechowie, że ryzyko dla zdrowia publicznego wśród ogółu populacji wydaje się niskie. Ryzyko dla Irkucka zostało określone jako umiarkowane do niskiego, dla całej Rosji jako niskie, dla Europy jako bardzo niskie. 

Jednak Moskwa nie odpowiedziała na podstawowe pytania WHO, dotyczące tego przypadku, w tym na pytanie, jakie badania zostały przeprowadzone. Pisaliśmy o tym w tvn24.pl. Szef organizacji zaapelował do Rosji o transparentność.

"Zgodnie z międzynarodowymi przepisami zdrowotnymi bieżąca, kompletna i przejrzysta wymiana informacji jest niezbędna do wyjaśnienia sprzecznych doniesień i umożliwienia dokładnej oceny potencjalnych zagrożeń dla zdrowia publicznego" - stwierdził Tedros Adhanom Ghebreyesus.

Dżuma nie dotrze do Polski?

W poniedziałek Główny Inspektorat Sanitarny podał w komunikacie, że polskie służby sanitarne na bieżąco śledzą sytuację epidemiologiczną w Polsce i na świecie. Zaznaczył, że do tej pory "nie opublikowano informacji potwierdzających wystąpienie przypadków dżumy u ludzi na terenie Federacji Rosyjskiej" i uspokajał, że przypadki dżumy od ponad 50 lat nie występują w Europie.

Do niepotwierdzonych informacji o przypadku dżumy płucnej w Rosji nawiązała w środę prof. Aleksandra A. Zasada, kierownik Zakładu Badania Surowic i Szczepionek w Narodowym Instytucie Zdrowia Publicznego PZH-PIB. Podkreśliła, że ryzyko dotarcia drobnoustrojów tej choroby do Polski, gdyby - jak się wyraziła - ktoś zachorował na innym kontynencie, jest w tym momencie żadne. Przypomniała też, że w XX i XXI wieku na Starym Kontynencie praktycznie nie odnotowywano zachorowań na dżumę. Jak wspomniała, ostatni raz mieliśmy w Polsce do czynienia z "czarną śmiercią w XVIII i na początku XIX wieku.

Niezwykle groźna choroba

Rosyjskie władze określiły chorobę, na którą zmarła laborantka z Szelechowie,  jako "zapalenie płuc o nieznanej przyczynie" i zaprzeczyły powiązaniu z patogenami stosowanymi w pracy. 28-latka została przyjęta do szpitala cztery dni po domniemanym incydencie w labolatorium, który miał mieć miejsce 25 września. Zmarła w nocy z 1 na 2 października.

Jak podał niezależny rosyjskojęzyczny portal meduza.io, po jej śmierci władze wprowadziły w szpitalu kwarantannę z powodu podejrzenia "szczególnie niebezpiecznej infekcji" u jednego z pacjentów. Mer rejonu szelechowskiego Maksim Modin potwierdził, że szpital został objęty kwarantanną.

W środę głos zabrał rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Stwierdził, że wiele z doniesień dotyczących incydentu jest fałszywych i że opinia publiczna powinna polegać na informacjach udostępnionych przez państwowy urząd opieki zdrowotnej. We wtorek ten organ nadzorujący poinformował, że nie wykryto żadnych przypadków dżumy wśród osób, które miały kontakt ze zmarłą. Jednak nie wiadomo, co z osobami, które nawiązały go z drugim zainfekowanym pacjentem.

Sprawa budzi obawy bo dżuma płucna może zagrażać życiu, jeśli leki nie zostaną szybko podane. W takim przypadku stosuje się antybiotyki.

"To tak gwałtowna i groźna infekcja, że ​​może ona spowodować śmierć w ciągu 24 godzin" – mówi w rozmowie z portalem ScienceAlert prof. Brendan Wren z London School of Hygiene & Tropical Medicine.

Zakażenie w laboratoriach to rzadkość

Naukowcy badają dżumę w labolatoriach, aby zrozumieć chorobę i opracować diagnostykę, metody leczenia i szczepionki. - Ta praca jest niezbędna, aby przygotować się na ewentualne epidemie - podkreśla inna ekspertka, Zania Stamataki, adiunkt immunologii wirusowej i kierownik naukowy laboratoriów o poziomie bezpieczeństwa 3 na Uniwersytecie w Birmingham w Wielkiej Brytanii, cytowana przez ScienceAlert.

- W laboratorium o wysokim poziomie bezpieczeństwa pęknięcie probówki to incydent, a niekoniecznie narażenie - zauważa wirusolożka. Jak tłumaczy portal, praca z żywymi patogenami odbywa się w komorze bezpieczeństwa biologicznego. Powietrze jest tam odsysane i filtrowane. W przypadku pęknięcia probówki wewnątrz działającej komory powinno to zapobiec przedostaniu się zakaźnych aerozoli do organizmu pracownika. Poza tym ,próbki są umieszczane w szczelnych pojemnikach wtórnych. Zawartość uszkodzonej probówki powinna więc pozostać w innej obudowie ochronnej. Specjalna odzież to kolejne zabezpieczenie.

- Zakażenia nabyte w laboratorium zdarzają się rzadko, ponieważ kilka z tych elementów musiałoby jednocześnie zawieść - uważa Stamataki. Eksperci zastrzegają jednak, że te zabezpieczenia dotyczą ogólnie pracy w warunkach wysokiego poziomu izolacji i nie są specyficzne dla warunków panujących w rosyjskim instytucie.

Co oznacza kwarantanna i monitoring?

Według informacji przekazanych przez portal Axios, w regionie wprowadzono kwarantannę w kilku placówkach medycznych, a obserwacją objęto około 200 osób. To kolejny szczegół, który według ScienceAlert łatwo niewłaściwie zrozumieć. - To działanie podyktowane ostrożnością i nie powinno być interpretowane jako liczba osób zakażonych - mówi Stamataki. Kluczowe jest ustalenie, z iloma osobami kontaktowała się zakażona osoba. Te, które mogły być narażone na zarażenie, powinny zostać objęte kwarantanną. Brak przypadków wtórnych może wskazywać na wczesną izolację dżumy płucnej, a podjęte środki bezpieczeństwa mają na celu kontrolowanie sytuacji.

- Każdemu, kto potencjalnie narażony jest na zakażenie, można zaproponować profilaktykę poekspozycyjną w postaci antybiotyków i/lub kwarantanny - tłumaczy dr Malick Gibani, adiunkt kliniczny w dziedzinie szczepionki bakteryjnej w Imperial College London.

Objawy dżumy płucnej

Eksperci tłumaczą, że dżumę wywołuje Yersinia pestis, bakteria, która pozostaje zagrożeniem dla zdrowia publicznego na terenach endemicznych, takich jak Azja, Afryka czy zachodnie stany USA. Jednak ogniska choroby występują przede wszystkim wśród gryzoni. Zdarzają się także w azjatyckiej części Rosji. Ostatnie oficjalnie potwierdzone zakażenie dżumą miało tam miejsce w lipcu 2016 r. Jak podał niezależny, rosyjskojęzyczny portal meduza.io, w Republice Ałtaju zachorował wtedy 10-letni chłopiec, który pomagał swojemu dziadkowi oprawić mięso świstaka. Przeżył, ponieważ lekarze szybko rozpoznali u niego objawy dżumy i wdrożyli leczenie.

Dżuma płucna jest określana jako najbardziej zjadliwa postać tej choroby. Istnieją również dwa inne rodzaje dżumy: dymienicza, atakująca węzły chłonne, oraz posocznicowa, obejmująca układ krwionośny. Jak informuje BBC, dżuma płucna może wystąpić po pierwotnym zakażeniu jednym z tych rodzajów.

Zgodnie z nazwą atakuje płuca i może rozprzestrzeniać się drogą kropelkową. - Dżuma płucna jest przenoszona drogą oddechową, ale nie jest szczególnie zaraźliwa i z pewnością nie tak zaraźliwa jak wirus SARS – uspokoaja Wren. Jak tłumaczy BBC, przeniesienie dżumy płucnej z człowieka na człowieka jest możliwe poprzez kaszel - rozprzestrzeniane w ten sposób zainfekowane kropelki są wdychane przez inną osobę, ale zazwyczaj wymaga to dość bliskiego kontaktu.

Objawy obejmują wysoką gorączkę i dreszcze, duszność, ból w klatce piersiowej, często również odkrztuszanie krwi.

Liczba zakażeń wszystkimi trzema rodzajami dżumy na świecie jest zmienna, ale prawdopodobnie wynosi od tysiąca do trzech tysięcy - podaje BBC. Większość z nich to dżuma dymienicza. Jak przyznała prof. Zasada, do dziś nie wyprodukowano skutecznej szczepionki na tę chorobę. Te, które udało się opracować, dawały odporność trwającą najwyżej pół roku.

View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.