Alkohol w Sejmie? Miller: Zawsze w polityce się piło

Czy w polskiej polityce istnieje problem alkoholowy? Były premier Leszek Miller w programie "Teraz WP" prowadzonym przez Mateusza Ratajczaka odsłonił kulisy sejmowego życia towarzyskiego. Polityk bez ogródek opowiedział o dawnym biesiadowaniu ponad podziałami partyjnymi, wskazał, kto przy kieliszku był absolutnym mistrzem, a kogo trunki szybko pokonywały. Wspomniał też wspólny lot z Lechem Kaczyńskim.
Zapytany wprost o używki na Wiejskiej, Miller uciął wszelkie złudzenia co do sejmowej abstynencji. – Proszę pana, zawsze w polityce się piło. Chyba pan nie sądzi, że pito mleko? – rzucił były premier. Zauważył jednak, że dawniej wspólny kieliszek łączył nawet zaciętych oponentów: – Spotkanie przedstawicieli rywalizujących ze sobą grup nie pociągało skutków. Liderzy nie mieli pretensji, że ktoś z Platformy Obywatelskiej spotyka się z kimś z PiS. Przyznał, że działo się codziennie w restauracji sejmowej albo w tzw. barze za kratą.
Kto w tych nieformalnych bojach nie miał sobie równych? Miller bez wahania wskazał byłego premiera i marszałka Sejmu. – Józef Oleksy był niepokonany. Nigdy, przenigdy. Miał organizm niezwykle odporny na alkohol. To w ogóle był przemiły człowiek i dostarczyciel wielu anegdot – wspominał.
Zupełnie inaczej Miller zapamiętał innego ze swoich dawnych towarzyszy z lewicy. Na pytanie o najsłabszą głowę, odparł: – Wydaje mi się, że z tych, których pamiętam, to Aleksander Kwaśniewski. I zażartował, że były prezydent pewnie znów się na niego obrazi, bo już kiedyś publicznie o tym wspominał.
Miller zdementował przy tym plotki o narkotykach w parlamencie: – Narkotyki? Nie sądzę. Alkohol tak.
Prohibicja Czarzastego, wino z Tuskiem i lot z Lechem Kaczyńskim
Gość programu odniósł się też do obecnych realiów na Wiejskiej po tym, jak marszałek Włodzimierz Czarzasty zakazał sprzedaży alkoholu. – Żeby kupić alkohol, trzeba wyjść z Sejmu, kupić i wnieść. To żaden problem – ocenił Miller. Zastrzegł jednak, że dziś parlamentarzyści piją ostrożniej: – Zawsze znajdzie się jakiś donosiciel, który pójdzie do lidera partii i powie: "a ten pił z tym". No i lider się zdenerwuje.
Miller zdradził również kulisy spotkań z liderami prawicy i centrum. Przyznał, że z Donaldem Tuskiem zdarzało mu się pić wino: – Lubiliśmy napić się wina czerwonego. Zaprzeczył natomiast, by kiedykolwiek biesiadował z Jarosławem Kaczyńskim, ciepło wspominając za to zmarłego prezydenta Lecha Kaczyńskiego i ich wspólną podróż do Kijowa na zaprzysiężenie Wiktora Janukowycza. – Przez całą drogę byliśmy tylko we dwóch w salonce. Trochę się napiliśmy wina. Był bardzo miłym towarzyszem podróży, gawędziarzem. Bardzo dobrze wspominam tamto spotkanie – podsumował polityk.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.