Kobiety zaatakowały Ukraińców w centrum Poznania. Jest ruch prokuratury

Prokuratura przesłuchała kobiety, które miały zaatakować Ukraińców na poznańskim Starym Mieście. Zostały one objęte policyjnym dozorem, mają też zakaz zbliżania się do pokrzywdzonych i zakaz kontaktowania się z nimi.
Zatrzymanie kobiet podejrzanych w sprawie ataku na Ukraińców (fot. Komenda Miejska Policji w Poznaniu/Facebook) /materiały udostępnione
Atak na Ukraińców w Poznaniu
Do incydentu doszło około 20 minut po północy z 12 na 13 sierpnia, przed lokalem gastronomicznym na ulicy Półwiejskiej w Poznaniu. Tam dwie kobiety zaatakowały obywateli Ukrainy.
W sieci pojawiło się nagranie, na którym widać, jak jedna z kobiet podchodzi do dwóch mężczyzn, obraża ich, spluwa na jednego z nich, przewraca parasol gastronomiczny, a następnie uderza jednego z mężczyzn. Padły też wulgarne słowa.
Sprawą natychmiast zajęli się policjanci. W piątek po południu szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował na platformie X, że poznańska policja zatrzymała jedną z agresorek. Niedługo później przekazał, że także druga z kobiet została zatrzymana.
Prokuratura postawiła zarzuty. Kobiety się przyznały
Prokuratura przesłuchała już podejrzane kobiety. Jedna z nich, Katarzyna S. jest podejrzana o stosowanie przemocy wobec pokrzywdzonego Ukraińca, który nagrywał całe zajście – uderzyła go w rękę i w ten sposób naruszyła jego nietykalność cielesną, jednocześnie zmuszając do przerwania nagrywania. Podejrzana się przyznała – przekazał prok. Łukasz Wawrzyniak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Została oddana pod dozór policji oraz ma zakaz zbliżania i kontaktowania się z pokrzywdzonymi – poinformował prok. Wawrzyniak.
Z kolei druga z agresorek, Monika G., podejrzana jest o stosowanie przemocy wobec dwóch obywateli Ukrainy. Prokuratura zarzuca jej naruszenie ich nietykalności cielesnej, znieważenie ich oraz pokrzywdzonej obywatelki Ukrainy z powodu ich przynależności narodowej. W dodatku – jak przekazał rzecznik poznańskiej prokuratury – miała zrobić to publicznie, z błahego powodu i w sposób lekceważący dla porządku prawnego (chodzi o wybryk chuligański).
Kobieta przyznała się i wyraziła skruchę – przekazał prok. Wawrzyniak.
Monika G. ma dozór policji, zakaz kontaktowania z pokrzywdzonymi oraz zakaz zbliżania do nich, a także podobnie jak jej poprzedniczka zakaz kontaktowania ze sobą.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.