Tusk o liście żelaznym dla Romanowskiego. Wskazał, co jest "kompromitujące"
Premier Donald Tusk odniósł się do kwestii wydania Marcinowi Romanowskiemu listu żelaznego. Jak podkreślił, nie jest najważniejsze to, "czy będzie przesłuchiwany z wolnej stopy i później usiądzie".
Tusk o liście żelaznym dla Romanowskiego
Źródło zdjęć: © EastNews, PAP
Donald Tusk został zapytany przez dziennikarkę TVN24, czy przyznanie listu żelaznego Marcinowi Romanowskiemu jest "błędem". Jak stwierdził premier, "błędem jest to, iż ktoś taki jak Romanowski funkcjonował w życiu publicznym".
– Mi jest dość obojętne, czy on będzie miał list żelazny i będzie przesłuchiwany z wolnej stopy i później usiądzie, czy państwo go w końcu dopadnie, czy będzie już na wieki wieków się ukrywał – dodał.
– Szczerze powiedziawszy, tak naprawdę kompromitujące i istotne jest to, że ktoś taki był w ogóle we władzach publicznych – podkreślił.
Premier przyznał też, że od początku wiedział o spotkaniu Władysława Kosiniaka-Kamysza z Donaldem Trumpem, bo poinformował go o nim szef MON. Nie chciał mówić jednak o żadnych szczegółach. Jak wyjaśnił, czuje się zobowiązany do dyskrecji.
Co daje list żelazny podejrzanemu?
O liście żelaznym dla Marcina Romanowskiego zdecydował sędzia Konrad Mielcarek. Dokument umożliwia podejrzanemu lub oskarżonemu odpowiadanie z wolnej stopy. Warunkiem jest zobowiązanie do stawiania się na każde wezwanie sądu albo prokuratury. Osoba korzystająca z takiej ochrony nie może bez zgody sądu opuścić wyznaczonego miejsca pobytu w kraju ani bezprawnie utrudniać postępowania karnego.
W praktyce Marcin Romanowski, dysponując prawomocnym "listem żelaznym", będzie mógł po powrocie do Polski ponownie pełnić mandat posła i być wolnym człowiekiem aż do końca swojego procesu.
Romanowskiemu – byłemu zastępcy Zbigniewa Ziobry w Ministerstwie Sprawiedliwości – prokuratura zarzuca m.in. udział w zorganizowanej grupie przestępczej i nieprawidłowości przy zarządzaniu Funduszem Sprawiedliwości. Ten, by uniknąć aresztowania, wyjechał z kraju. Już po tym wydano za nim list gończy i Europejski Nakaz Aresztowania. W grudniu 2024 r. uzyskał azyl polityczny na Węgrzech, ale na początku lipca 2026 r. Budapeszt cofnął mu status uchodźcy i unieważnił dokumenty podróży.
Od tego czasu nie ma pewności, gdzie przebywa Marcin Romanowski. Prawdopodobnie jest to prorosyjskie Naddniestrze.
Cały dzień w biegu? Skrót wydarzeń codziennie wieczorem w Twojej skrzynce
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.