Tusk o dymisji Pełczyńskiej-Nałęcz. "Myślałem, że chociaż zadzwoni"
Nagła rezygnacja Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz ze stanowiska ministra funduszy i polityki regionalnej wywołała natychmiastową reakcję szefa rządu. Donald Tusk, komentując zachowanie swojej (byłej już) minister, nie ukrywał zaskoczenia formą, w jakiej dowiedział się o jej odejściu.
- Myślałem, że zanim odejdzie, to zadzwoni, chociaż i powie, że się znudziła ta praca. Nie będę się wyzłośliwiać - rozpoczął premier. Następnie odniósł się do relacji, jakie panowały w ostatnich miesiącach wewnątrz rządu.
DLA CIEBIE
Fiat na targach - przegląd modeli i nowości
DLA CIEBIE
- Od dłuższego czasu ta współpraca nie była najłatwiejsza i nie mówię tylko o sobie. Znaczy, ja nie mam uprzedzeń, niezależnie od tego, co kto myśli, ja staram się wyciągnąć wszystko, co najlepsze z ludzi wtedy, kiedy z nimi pracuję. Natomiast mam wrażenie, że jest politycznie bardzo pogubiona - ocenił surowo Donald Tusk.
- Dzieje się, stało się, ale nie sądzę, żeby to miało jakiekolwiek znaczenie dla dalszej pracy koalicji. Tak szczerze powiedziawszy, nie chcę w żaden sposób deprecjonować znaczenia politycznego pani Pełczyńskiej-Nałęcz. Ale intuicja mi mówi, że jest to jej indywidualna decyzja i że może samej koalicji 15 października chyba nie zmieni - zaznaczył szef rządu.
Premier zdradził również, że prace nad wyłonieniem następcy w kluczowym dla unijnych funduszy resorcie są już na finiszu, a urząd z pewnością obejmie kobieta.
- Mam dwie kandydatury, dwie świetne. Jedna i druga to kobieta bardzo kompetentna. Będę się czuł bardzo bezpiecznie. No ale nie chcę telefonicznie, tylko konsultować, więc tuż po powrocie poznacie państwo nazwisko tej wybranki – zapowiedział Tusk.
Gorzkie pożegnanie Pełczyńskiej-Nałęcz
Ostre słowa premiera to pokłosie oświadczenia, które Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz opublikowała we wtorek w serwisie X. Była już minister ostro skrytykowała w nim utrzymanie przez Sejm dwukadencyjności samorządów.
"Koalicja, w tym niestety znaczna część posłów Polski 2050, stanęła przeciw ludziom, a za politykierskimi układami. To nie pierwsza taka decyzja koalicji, ale fundamentalnie ważna. Odchodzę z rządu Donalda Tuska, bo wartości są dla mnie ważniejsze niż stołki" – napisała Pełczyńska-Nałęcz.
Zwróciła też uwagę na swoje dotychczasowe osiągnięcia, wymieniając m.in. zablokowanie dopłat dla deweloperów, wprowadzenie jawnych cen mieszkań oraz zainwestowanie w stu procentach środków z KPO. Najbardziej gorzkie słowa zostawiła jednak na koniec, odcinając się od formacji Szymona Hołowni, z ramienia której weszła w grudniu 2023 r. do rządu.
"Partię zostawiam w rękach jej założyciela, który odszedł, ale jednak wrócił. Życzę mu, by przypomniał sobie w imię jakich wartości szedł do władzy" – podsumowała polityczka.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.