"Pozdrawiam Złota". Nowe informacje o tajemniczej przesyłce do Żandarmerii Wojskowej
O dotychczasowych ustaleniach poinformował na konferencji prasowej rzecznik lubelskiej prokuratury prok. Marcin Kozak. W środę ok. godz. 10 do placówki Żandarmerii Wojskowej w Nowej Dębie listonosz przyniósł list nadany z Niemiec. Odebrała go pracownica cywilna i przekazała zastępcy szefa placówki ŻW w Nowej Dębie, który otworzył przesyłkę. Jak ustalili śledczy, w jej wnętrzu nie było żadnego płynu czy substancji. Również nic się z niej nie wysypało. Znajdowała się za to kartka z podpisem "Pozdrawiam Złota".
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Prokuratura przekazała nowe informacje o liście do ŻW
Czytaj nas częściej w Google
— Po chwili funkcjonariusz ŻW poczuł duszności i został przewieziony do najbliższego szpitala. Wkrótce objawy drapania w gardle zgłosiły jeszcze dwie osoby: funkcjonariusz Żandarmerii Wojskowej oraz pracownik cywilny wojska. Obie te osoby również zostały przewiezione do szpitala, gdzie udzielono im pomocy medycznej — opisał rzecznik.
Oprócz służb kryminalnych na miejscu pojawili się również przedstawiciele sanepidu. — Nie stwierdzono skażenia biologicznego, radiacyjnego i jakiegokolwiek innego — podkreślił prok. Kozak.
Śledztwo Prokuratury Okręgowej w Lublinie prowadzone jest w kierunku narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Śledczy nie ujawniają więcej szczegółów dotyczących przesyłki, jej nadawcy, miejsca wysłania. — Trwają czynności zmierzające do ustalenia źródła pochodzenia tego listu. Staramy się zweryfikować wszystkie okoliczności w tej sprawie i ustalić, kto jest nadawcą — powiedział prok. Kozak.
Kartka będzie poddana specjalistycznym badaniom, w szczególności badaniom daktyloskopijnym i genetycznym. Pobrane zostaną próbki materiału biologicznego. — Sprawdzimy, czy faktycznie te objawy, które pracownicy wojska zgłosili, mają jakikolwiek związek. Czy to jest tylko koincydencja zdarzeń, a źródłem tej duszności i drapania w gardle było co innego. Nie możemy na tę chwilę wykluczyć, że te objawy zdrowotne miały całkowicie inne podłoże, niezwiązane w ogóle z tym listem — dodał rzecznik prokuratury.
Tajemnicza przesyłka w jednostce wojskowej. Tego nie wykazały przeprowadzone badania
Rzecznik prasowy Komendanta Głównego Żandarmerii Wojskowej ppłk Dariusz Rozkosz poinformował w środę na platformie X, że przesyłka dotarła do komisariatu w Nowej Dębie w środę, około godz. 10.30. "Oględziny przesyłki wykluczyły obecność środków chemicznych, biologicznych i radiologicznych" — poinformowała Żandarmeria.
Jak podano, dwóch żołnierzy i pracownik wojska po przebadaniu zostali wypisani ze szpitala. Badania nie wykazały śladów zatrucia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.