"Żadna kara nie zwróci nam naszych dzieci i jedynego wnuka"
Bliscy ofiar o wyroku dla Sebastiana M.
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Marian Zubrzycki
Po roku procesu przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim zapadł wyrok w sprawie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1.
Tragiczny wypadek na autostradzie A1 koło Piotrkowa Trybunalskiego
Źródło zdjęcia: KP PSP w Piotrkowie Trybunalskim
Sebastian M. został skazany na osiem lat więzienia i 15 lat zakazu prowadzenia pojazdów.
Sąd zasądził także łącznie 2,5 miliona złotych zadośćuczynienia dla bliskich ofiar. Po 500 tysięcy złotych ma otrzymać każdy z rodziców zmarłych oraz brat jednej z ofiar. Prokuratura wnioskowała o 2,2 miliona złotych nawiązki.
"O żadnej sprawiedliwości nie ma mowy"
Bliscy ofiar podkreślają, że żadna kara nie zrekompensuje im straty najbliższych.
- Jak pani sędzia czytała to wszystko, musieliśmy to jakoś wytrzymać. Mimo że oskarżony usłyszał maksymalny wyrok, nigdy się z nim nie pogodzimy. Żadna kara nie zwróci nam naszych dzieci i jedynego wnuka. O żadnej sprawiedliwości nie ma mowy - powiedzieli bliscy rodziny, która zginęła w wypadku.
Pełnomocnik rodziny zwrócił uwagę, że nawet najwyższa kara przewidziana przez prawo nie musi oznaczać, że pokrzywdzeni uznają wyrok za sprawiedliwy.
- Mamy rozstrzygnięcie sądu. Czy wygrała sprawiedliwość? Wychodząc z tej sali, pokrzywdzeni zawsze będą mieli wątpliwości, czy ten wymiar kary rzeczywiście odpowiada ich krzywdzie, stopniowi bólu, jaki przeżywają wskutek tej tragedii - powiedział.
Jak podkreślił, możliwości wymierzenia kary ograniczają przepisy. Prokuratura domagała się dla Sebastiana M. ośmiu lat więzienia, czyli maksymalnej kary w tej sprawie.
- Gdyby była możliwość wniesienia o wyższe kary, 20-30 lat, mój wniosek byłby inny - zaznaczył pełnomocnik.
- Państwo są w terapii, którą będą kontynuować. Znam ich od trzech lat i chociaż żałoba minie, to tęsknota za bliskimi pozostanie z nimi już do śmierci - dodał pełnomocnik rodziny.
Sąd nie miał wątpliwości co do winy
Sąd uznał Sebastiana M. za wyłącznie odpowiedzialnego za śmiertelny wypadek na autostradzie A1, w którym zginęła trzyosobowa rodzina. Sędzia Renata Folkman podkreśliła, że Patryk, który kierował Kią, nie miał świadomości zagrożenia ze strony pędzącego BMW.
Sebastian M. o przedterminowe zwolnienie będzie mógł ubiegać się po odbyciu sześciu lat kary. Wyrok jest nieprawomocny. Oskarżony i jego obrońca wnosili o uniewinnienie.
Po wypadku opuścił Polskę
Sprawa od początku budziła duże emocje, między innymi ze względu na nagrania z wypadku i wyjazd Sebastiana M. z Polski. Po zdarzeniu w internecie pojawiły się filmy pokazujące BMW jadące z dużą prędkością autostradą A1 oraz moment zderzenia z samochodem, którym podróżowała rodzina. Początkowo mężczyzna nie usłyszał zarzutów i nie zastosowano wobec niego środków zapobiegawczych. Gdy opuścił Polskę, prokuratura wystawiła za nim list gończy.
Jak wynikało z zeznań jego byłego pracownika, Sebastian M. wyjechał najpierw na Węgry, następnie do Niemiec, skąd poleciał do Dubaju. Został tam zatrzymany w październiku 2023 roku. Do Polski trafił w maju 2025 roku, po uzyskaniu zgody na ekstradycję. Proces przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim trwał rok, a akta sprawy liczyły blisko 30 tomów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.