"Wszyscy krzyczeli". Dramatyczna relacja poszkodowanej w wypadku
- Ogromna tragedia - tymi słowami wypadek autokaru na Węgrzech opisała pani Helena. Kobieta w rozmowie z agencją Reutera mówiła, że początkowo próbowała wydostać się z wraku pojazdu o własnych siłach.
ZOBACZ: Tragedia polskiego autokaru, cztery ofiary z jednej wsi. Sołtys: Czarny dzień w historii
- Rękami rwałam ziemię, żeby się wydostać, ale tylko kawałek. Potem pomogli strażacy - podkreśliła. - Wyczołgałam się. Było tam oderwane siedzenie, wybite szyby i rękami się wydrapałam z tego samochodu - relacjonowała.
Wypadek na Węgrzech. Relacja poszkodowanej: Siedzenia były powyrywane
Poszkodowana mówiła, że w chwili katastrofy rozmawiała z koleżanką z Polski. - Nagle bum, przewrócił się autobus, przekoziołkował, uderzyłam głową, ale byłam na tyle przytomna, że widziałam, co się dzieje. Wszystkie siedzenia były powyrywane, ludzie byli pod siedzeniami. Wszyscy krzyczeli: ratunku - relacjonowała kobieta.
Uczestniczka pielgrzymki podkreśliła, że też została ranna - ma złamania m.in. żeber, uszkodzony kręgosłup. Zaznaczyła, że sama pomogła dwóm osobom.
ZOBACZ: Premier reaguje na wypadek polskiego autokaru. "Podjąłem decyzję"
- Był jeden pisk, jeden jęk. Ludzie byli przygnieceni siedzeniami. Ja wyciągnęłam moją siostrę za nogi. Mówiłam jej: ratuj się rękami, a ja cię będę za nogi rwać. Złapałam też za pasek jednego mężczyznę, który był przywalony i tak go wyciągnęłam. Wtedy upadłam - opisywała pani Helena.
Z relacji kobiety wynika, że autobus przekoziołkował co najmniej dwa razy. - Zdążyłam się przytrzymać ramy siedzenia, które potem wyrwało. Ciemno było w autobusie, nic nie było widać - mówiła poszkodowana.
- Gdy się obróciłam do tyłu, to jest nie do wyobrażenia, jak ten autobus wyglądał. Ja byłam świadoma, widziałam to wszystko. Nie mogę pojąć, że ci ludzie jeszcze żyli. To jest okropne - dodała pani Helena.
WIDEO: Pasażerka autokaru, w wypadku którego zginęło kilkunastu Polaków, opisała moment katastrofy

Węgry. Wypadek polskiego autokaru. Wracali z pielgrzymki
W nocy z soboty na niedzielę, około godz. 1 na autostradzie M3 na wschodzie Węgier doszło do wypadku autokaru z polskimi turystami. Zginęło 12 osób, 10 jest w stanie bardzo ciężkim i przebywa w szpitalach na Węgrzech. Pozostałe 37 osób odniosło lekkie obrażenia.
Pasażerowie byli głównie z Podkarpacia. Jak ustalił Polsat News, to mieszkańcy Strzyżowa i okolic, którzy wracali przez Węgry z pielgrzymki do Miediugorie w Bośni i Hercegowinie. Informacja została potwierdzona przez Podkarpacki Urząd Wojewódzki w Rzeszowie.
Prokuratura Okręgowa w Krośnie wszczęła śledztwo w sprawie wypadku.
ZOBACZ: Tragiczna historia polskich pielgrzymek. Od 2002 r. zginęło 57 osób
Nagranie przedstawiające pracę strażaków przy polskim autokarze, który wpadł do przydrożnego rowu przy autostradzie M3, opublikowała Węgierska Krajowa Dyrekcja Generalna ds. Zarządzania Kryzysowego (BM OKF). Ratownicy rozpoczęli akcję od ewakuacji pasażerów przez okna autokaru. Kilka osób znalazło się pod pojazdem. Aby umożliwić ich wydobycie, strażacy unieśli tylną część autokaru przy pomocy wyciągarki.
W oświadczeniu opublikowanym na stronie internetowej węgierskiej policji poinformowano, że autokar zmierzał w kierunku miasta Nyiregyhaza na wschodzie Węgier, a do wypadku doszło około godz. 1 w nocy w okolicy miejscowości Mezokeresztes. W pojeździe przebywało łącznie 59 osób. Według wstępnych informacji kierowca zasnął podczas jazdy. Osoba kierująca autokarem została zatrzymana przez policję - poinformował Attila Janasoczki, rzecznik węgierskiej policji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.