"To by bardzo rozgniewało Putina". Zna reżim w Rosji od środka. Mówi z przekonaniem: baza Kremla się kruszy
Julius Fitzke, "Die Welt": Miesiąc temu nałożono na pana zakaz wyjazdu z Rosji. Obecnie jest pan w Paryżu. Jak się to panu udało?
Borys Nadieżdin: 10 lipca, w piątek, uznano mnie [w Rosji] za agenta zagranicznego. Od razu jednak oświadczyłem, że pozostanę aktywny politycznie. Już w poniedziałek [13 lipca] policja mnie aresztowała — bezpośrednio w moim domu. Wywołało to spore zamieszanie: przed budynkiem sądu, w którym chcieli mnie zatrzymać, zgromadzili się dziennikarze i demonstranci. W związku z tym przełożyli termin rozprawy i pozwolili mi odejść.
Już snułem plany ucieczki, kiedy na mój telefon komórkowy przyszła wiadomość o nałożonym na mnie zakazie opuszczania kraju. Dwa dni przed terminem spotkania w prokuraturze, podczas którego musiałbym liczyć się z wniesieniem [przeciwko mnie] oskarżenia, zakaz wyjazdu został nagle zniesiony. Moi adwokaci to doświadczeni ludzie, reprezentowali już innych działaczy opozycyjnych. Powiedzieli mi: "To sygnał. Masz dwa dni na wyjazd". Razem z żoną spakowaliśmy się, polecieliśmy do Kazachstanu, a stamtąd dalej do Francji.
Kilka dni temu partia Jabłoko, jedyna partia w Rosji sprzeciwiająca się wojnie w Ukrainie, została usunięta z listy wyborczej przed wrześniowymi wyborami parlamentarnymi. Jak obecnie wygląda sytuacja opozycji w kraju?
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.