Wypadek autokaru. Sołtys wsi Siedliska mówi o "czarnym dniu"
Wśród ofiar nocnego wypadku polskiego autokaru na Węgrzech, w którym zginęło 12 osób, jest czworo mieszkańców wsi Siedliska. Do tragedii odniósł się sołtys miejscowości, Wojciech Tatara.
Źródło zdjęć: © EastNews, Polsat News
Najważniejsze informacje:
- W wypadku polskiego autokaru na Węgrzech zginęło 12 osób, a stan dziesięciu poszkodowanych jest poważny.
- Sołtys Siedlisk mówi, że cztery ofiary pochodzą z jego miejscowości. Część rodzin wciąż próbuje nawiązać kontakt z bliskimi.
- Premier Donald Tusk zapowiedział wysłanie na Węgry polskiego samolotu specjalnego. Prokuratura Okręgowa w Krośnie wszczęła śledztwo.
Do wypadku doszło ok. godz. 1 w nocy z soboty na niedzielę na węgierskiej drodze. Jak ustalono, autokarem jechali mieszkańcy Strzyżowa i okolic na Podkarpaciu, wracający przez Węgry z pielgrzymki do Medjugorie w Bośni i Hercegowinie. Informację o pochodzeniu podróżnych potwierdził Podkarpacki Urząd Wojewódzki w Rzeszowie.
Wypadek autokaru na Węgrzech. "Mówił, że były to tylko sekundy"
Sołtys wsi Siedliska Wojciech Tatara mówił na antenie Polsat News, że wśród zabitych są mieszkańcy jego miejscowości. - Na pewno cztery osoby z naszej miejscowości straciły życie - powiedział.
Tatara relacjonował też rozmowę z osobą, która jechała autokarem i trafiła do szpitala. - Doszło do wypadku w nocy, większość spała wtedy w autokarze. Rozmawiałem z jedną z osób, która tam jest na miejscu i jechała tym autokarem. Mówił, że były to tylko sekundy. Teraz jest w szpitalu, bardzo dobrą opiekę mają, służby się nimi zaopiekowały - przekazał.
Jak podaje Polsat News, część bliskich nadal próbuje nawiązać kontakt z pasażerami. - Nie wszyscy jeszcze skontaktowali się z rodzinami, bo na przykład część mogła trafić do szpitali i nie mogła wziąć ze sobą telefonu, więc rodziny cały czas próbują się kontaktować - relacjonowała reporterka stacji Aleksandra Dunajska-Minkiewicz.
"Duży szok i czarny dzień w historii Siedlisk"
Tatara potwierdził, że wśród poszkodowanych były dzieci, ale nie doznały poważnych obrażeń. Opowiadał też o sytuacji jednej z rodzin, z którą rozmawiał.
- Mężczyzna będzie musiał zostać, a jego żona będzie mogła być może wypuszczona wcześniej. On akurat pojechał z żoną i z dziećmi. Z dziećmi się nic nie stało, małżonka z tego, co mi mówił, też jest raczej w porządku. Natomiast on ma tam takie kłopoty, że go raczej nie wypuszczą, będzie musiał niestety tam zostać - mówił.
- Wszystkie te osoby znałem osobiście, udzielały się społecznie, otwarte zawsze były, to tym bardziej jest to przykre. Na pewno jest to duży szok i taki czarny dzień w historii Siedlisk, których kilka lat temu 600-lecie obchodziliśmy, a teraz no niestety taka tragedia. Wczoraj jeszcze świętowaliśmy dożynki parafialne, dzisiaj z wiadomych względów dożynki gminne są odwołane - mówił w Polsat News sołtys Siedlisk.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.