Unia Europejska walczy o konkurencyjność. Czas na przemysł "Made in Europe"
Europie musi znowu opłacać się produkować. To jest cała polityka przemysłowa w jednym zdaniu
— mówi Borys Budka, przewodniczący Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii (ITRE). I dodaje:
Czytaj nas częściej w Google
Przemysł nie potrzebuje kolejnej strategii, tylko niższego rachunku za prąd i krótszego formularza.
Widząc zmiany na światowych rynkach Unia Europejska chce zwiększyć światową konkurencyjność swoich branż przemysłu. Dlatego też instytucje europejskie wyznaczyły cel zwiększenia udziału przemysłu wytwórczego w PKB Unii Europejskiej, który w 2035 roku miałby wynieść 20 proc. Obecnie wynosi on ok 14 proc. Równocześnie na terenie Wspólnoty w przemyśle zatrudnienie miałoby znaleźć 35 mln osób. A czas nagli, ponieważ inni światowi gracze nie będą czekać na Europę, która już bardzo silnie odczuwa ich presję.
Presja na światowego rynku
— Presja to delikatne słowo. Co do tego doprowadziło? Naiwność. — zaznacza przewodniczący Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii i podaje konkretne przykłady. — Tak jak Niemcy wierzyli, że tania energia z Rosji im się po prostu należy i nie ma potrzeby być solidarnymi z resztą Europy, czy można sobie pozwolić na odejście od atomu, tak jak Francja decydowała się nie inwestować w konektory energetyczne przez Pireneje, żeby przypadkiem nie naruszyć interesów własnego lobby, tak decydując się na ambitne cele klimatyczne pozwoliliśmy Chinom zaopiekować się łańcuchem dostaw. Covid, szok energetyczny z 2022, regulacje wymagające coraz to większych działów compliance i nagle zorientowaliśmy się, że kapitał ma narodowość, w szczególności, gdy konkurenci grają w zupełnie inną grę: Amerykanie pakietem dotacji przemysłowych a Chiny nadwyżkami produkcji wypychanymi na rynek światowy poniżej kosztów. Nie wszystko zrobili nam inni. Sporą część zrobiliśmy sobie sami. Wydaje się, że dojrzeliśmy do tego, żeby rozliczyć się z naiwnością. Większość w Parlamencie Europejskim zgadza się, że potrzebujemy prawdziwego przemysłu "Made in Europe", ale musimy być szczerzy, że zdolności przemysłowych nie da się zamówić z dnia na dzień
W marcu 2026 r. Komisja Europejska zaprezentowała projekt aktu o akceleratorze przemysłowym, określany jako "Made in Europe". Nowa polityka przemysłowa ma wzmocnić konkurencyjność unijnej gospodarki. Kluczowe sektory objęte aktem obejmują stal, cement, aluminium, samochody i technologie neutralne emisyjnie. Tym bardziej, że potencjał siły gospodarczej Europy w niczym nie ustępuje innym dużym graczom.
Badania i rozwój napędzą konkurencyjność
Jednak, aby mówić o konkurencyjności Unia Europejska musi postawić większy nacisk na elementy, które ostatecznie o niej decydują, czyli na badania i rozwój. Obecnie Wspólnota wydaje na nie mniejszy odsetek rocznego PKB (2,24 proc. w 2024 r.) niż Stany Zjednoczone (3,45 proc. w 2024 r.) i Republika Korei (4,96 proc. w 2024 r.). Dodatkowo sporym problemem wciąż jest nadmierna biurokracja i drenaż mózgów, ponieważ najlepsi naukowcy i innowatorzy z Europy przenoszą się do krajów oferujących im prostsze i lepsze warunki pracy.
Kiedy zsumujemy potencjalnych konsumentów w Unii to nasz rynek jest większy niż amerykański, ale nie jest jednolity: to problem znany nie tylko start-upom, ale też polskim firmom logistycznym
— mówi Borys Budka. I dodaje: — W ramach naszej komisji mamy dwa instrumenty finansowe, które mają na celu wspierać ten ekosystem: Program Horyzont dla najwybitniejszych naukowczyń i naukowców oraz negocjowany w nowej perspektywie finansowej Funduszu Konkurencyjności. Założenia ma dobre — służenie rozwojowi innowacyjności w kluczowych dziedzinach, również surowcach krytycznych. Tylko teraz walczymy, aby te instrumenty finansowe, faktycznie trafiały do innowatorów z całej Europy, a nie tylko do zachodnich uczelni i firm wyspecjalizowanych w pisaniu wniosków o granty. Naszym zadaniem jest stworzenie takich warunków, by ambitny absolwent Politechniki Śląskiej nie musiał emigrować, lecz mógł pracować w start-upie projektującym europejskie technologie kosmiczne w swoim rodzinnym mieście.
istock
Made in Europe
Czy Unia Europejska może jeszcze nadawać ton światowej gospodarce?
Ostatnie lata i wydarzenia, takie jak pandemia COVID-19 i pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę, spowodowały praktyczną potrzebę zmian w dotychczasowym podejściu do europejskiej polityki przemysłowej. Trzeba było znaleźć sposób, aby szybko oddziaływać na wszystkie sektory z położeniem większego nacisku na strategiczną autonomię i odporność. Tylko czy czas nie jest tutaj najbardziej wymagającym przeciwnikiem i czy nie jest już za późno, aby nawiązać rywalizację z USA czy Chinami?
Mamy atuty, których nikt nam nie odebrał: rynek czterystu pięćdziesięciu milionów zamożnych konsumentów, innowacyjne, bezpieczne, piękne miejsce do rozwoju i życia, zdolność wyznaczania standardów, które stają się globalne i przemysł światowej klasy
— ocenia przewodniczący Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii. — Nie będę jednak udawał, że wszędzie jesteśmy w grze. Okno się zamyka i nie mamy już dekady na zastanawianie się. Mamy raport Draghiego. Mamy raport Letty. Dwie "regulacyjne Biblie" ciągle cytowane w Brukseli: tylko że za cytowaniami nie idzie działanie. Może warto popatrzeć na praktyczny przykład sukcesu gospodarczego: kraju, który w ciągu dwóch dekad członkostwa rozwijał się blisko trzy razy szybciej niż Unia i ponad trzy razy szybciej niż Niemcy. Oczywiście mówię o Polsce. Podzielona Europa nie będzie w stanie konkurować na arenie światowej, dlatego potrzebujemy silnika, który pracuje na wszystkich cylindrach na całym kontynencie — dodaje.
Gra o bezpieczeństwo
Cała dyskusja o polityce przemysłowej, innowacyjności, idei "Made in Europe" ma jeszcze drugie dno. Poza silniejszą pozycją na światowym rynku jest to również element rozgrywki o nasze bezpieczeństwo, w którym te elementy odgrywają kluczową rolę.
Bezpieczeństwo nie zaczyna się na granicy. Zaczyna się w hucie, w rafinerii i w elektrowni. Państwo bez stali, chemii, elektroniki i zdolności obróbki metali nie obroni się niezależnie od tego, ile wyda na zakup sprzętu. Zdolności obronne są pochodną bazy przemysłowej, a nie odwrotnie. Energia nigdy nie jest wyłącznie biznesem. Energia to suwerenność i podstawa całego przemysłu. Myśląc w szczególności o nowych technologiach czy surowcach krytycznych, nie możemy po prostu zastąpić jednej geopolitycznej zależności drugą
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.