"Sprawdzian" dla Europy. Widać rozbieżność z Trumpem, mają swoje żądania

Przywódcy europejscy planują zaapelować o zaostrzenie sankcji na Rosję podczas posiedzenia Rady Europejskiej po ogłoszeniu przez Donalda Trumpa porozumienia z Rosją dotyczącego oleju napędowego.
Działania administracji USA i postawa Trumpa wywołały krytykę oraz uwidoczniły rozdźwięk między Europą a Stanami Zjednoczonymi odnośnie zakończenia wojny w Ukrainie.
Europejscy liderzy oraz część amerykańskich polityków apelują o wspólne wdrożenie i zaostrzenie sankcji na Rosję oraz o spójną politykę wobec Moskwy.
W miniony piątek Donald Trump ogłosił porozumienie USA i Rosji w sprawie sprzedaży oleju napędowego. Jak podkreślił, odbył "niezwykle udaną rozmowę" na ten temat z Władimirem Putinem.
Minęło kilka dni, a europejscy przywódcy chcą żądać zaostrzenia sankcji na Federację Rosyjską. Czwartkowy szczyt UE w Brukseli ma być sprawdzianem dla sojuszników Ukrainy.
USA i Rosja zawarły porozumienie ws. oleju. Europa nie podziela zadowolenia, chcą sankcji
Serwis Politico dotarł do projektu wspólnego oświadczenia europejskich liderów, według którego zamierzają oni "wezwać podczas posiedzenia Rady Europejskiej do nałożenia dalszych sankcji i środków wymierzonych w dochody Moskwy z ropy naftowej".
Ruch ten spowodowany jest odrzucaniem twierdzeń amerykańskiego prezydenta, że udało mu się doprowadzić do - jak sam mówił - energetycznego zawieszenia broni między Rosją a Ukrainą.
Jak ocenia Politico, postawa ta ujawnia "pogłębiającą się rozbieżność w poglądach na temat tego, jak skłonić Moskwę do podjęcia negocjacji".
Donald Trump dąży do obniżenia cen paliw w Stanach Zjednoczonych poprzez wprowadzenie większej ilości oleju napędowego z Rosji na rynki światowe. Tymczasem europejscy liderzy są zdania, że "ograniczenie dochodów Kremla z sektora energetycznego pozostaje kluczowe dla zmuszenia Putina do zakończenia wojny".
Umowa z Rosją tuż przed wyborami uzupełniającymi. Trump ma powody do obaw
Podczas poniedziałkowego posiedzenia ministrów spraw zagranicznych państw członkowskich UE zatwierdzono nowy pakiet sankcji na Rosję, który obejmuje ponad 1,6 tys. osób i podmiotów.
Przemawiając na Warsaw Security Forum premier Donald Tusk podkreślał, że Moskwa nie jest zainteresowana zakończeniem wojny. Zapowiedział też, że uda się do Brukseli, aby prosić światowych partnerów o zaostrzenie ograniczeń na Rosję. W podobnym tonie wypowiadał się także kanclerz Niemiec Friedrich Merz.
Tymczasem, jak donosi Politico, wielu europejskich dyplomatów uważa, że zmiana decyzji Trumpa ma związek ze zbliżającymi się wyborami uzupełniającymi w Stanach Zjednoczonych. Ich zdaniem republikanin "obawia się sytuacji politycznej" w kraju, zanim wyborcy ruszą do urn.
Przypomnijmy, że podczas kampanii wyborczej na urząd prezydenta USA, Trump obiecywał obniżenie cen benzyny. Jednak od rozpoczęcia wojny z Iranem ceny gwałtownie wzrosły. Dlatego republikanie ryzykują utratę kontroli nad Kongresem.
Co, jeśli dostaw oleju nie będzie? "Trump może ponownie zmienić kurs"
W sumie Rosja miałaby dostarczyć w najbliższych miesiącach do USA 4,8 mln ton oleju napędowego, a to z kolei miałoby zmniejszyć ceny paliwa. W ocenie europejskich i ukraińskich urzędników, wspomniana przez Trumpa ilość oleju może nie mieć większego znaczenia, bowiem - jak czytamy - "obiecana ilość odpowiada jedynie około 10-dniowemu zapotrzebowaniu USA".
Urzędnicy uważają, że ruch ten wyłącznie "grozi podważeniem wysiłków zmierzających do pozbawienia Moskwy dochodów z finansowania inwazji" na Ukrainę.
Pojawia się także pytanie, czy Władimir Putin rzeczywiście zamierza uszanować zapowiadany przez Donalda Trumpa "rozejm energetyczny". Ukraina stwierdziła kilka dni temu, że nie było to z nią konsultowane, a Rosja stale przeprowadza ataki na jej infrastrukturę energetyczną.
Jeden z dyplomatów, na którego powołuje się Politico, stwierdził, że Unia Europejska i Kijów "powinny utrzymać swoje stanowisko w nadchodzących tygodniach". Dodał też, że przywódca USA "może nawet ponownie zmienić kurs, jeśli Putin nie dostarczy obiecanego oleju napędowego".
Wojna w Ukrainie. Nie tylko Europa wzywa do sankcji na Rosję
Ruch Donalda Trumpa i krytyka europejskich liderów, mimo że nie pada ona otwarcie i publicznie, ożywił apele kierowane do Stanów Zjednoczonych o wprowadzenie własnych sankcji na Rosję.
Politico przypomina, iż Donald Tusk wezwał Europę i USA do wspólnego działania oraz pokazania Moskwie, że są gotowi do zaostrzenia środków. Z kolei szefowa unijnej dyplomacji Kaja Kallas "wezwała Waszyngton do dostosowania swojego podejścia do Brukseli".
W tym kontekście Kallas przypomniała o tzw. ustawie Grahama, zgodnie z którą USA mają możliwość nacisku gospodarczego na Rosję. Mimo że ustawa została podpisana przez Trumpa w zeszłym miesiącu, nie została ona jeszcze w pełni wdrożona.
Okazuje się jednak, że nie tylko europejscy liderzy wzywają do znacznie bardziej zdecydowanych działań względem Moskwy. Zdanie to podzielają także niektórzy republikanie - chociażby Dan Crenshaw, który stwierdził, że "powinniśmy wdrożyć ustawę o sankcjach wobec Rosji".
"Ta różnica zdań wywołuje w Europie coraz poważniejsze pytania o jej zależność od Waszyngtonu" - ocenia Politico. Tym bardziej, że w ostatnim czasie USA zagroziły ograniczeniem dostępu Ukrainy do amerykańskiej broni, jeśli ataki na rosyjskie rafinerie się nie skończą.
Źródło: Politico
"Polityczny WF": Gospodarcza wolta PiS. Robi to, za co innych by krytykowałoINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.