Korea Północna wystrzeliła salwę rakiet balistycznych w kierunku Japonii. Przeleciały 900 km

Opracowanie: Paweł Auguff Publikacja: Dzisiaj, 12 października (07:07)
Korea Północna wystrzeliła w poniedziałek rano kilka pocisków balistycznych w kierunku Morza Japońskiego – poinformowało wojsko Korei Południowej. Władze w Tokio twierdzą, że pociski spadły poza japońską wyłączną strefą ekonomiczną. To kolejna demonstracja siły reżimu w Pjongjangu w obliczu rosnących napięć.
Przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un (Fot. WALLACE WOON) /PAP/EPA
„Nasze siły zbrojne wykryły kilka pocisków balistycznych wystrzelonych z okolic Pjongjangu w kierunku Morza Wschodniego (Japońskiego – red.) około godz. 9.20 (godz. 2.20 w Polsce)” – przekazało południowokoreańskie Kolegium Połączonych Szefów Sztabów (JCS).
Pociski przeleciały ponad 900 kilometrów
W opublikowanym komunikacie podkreślono, że „pociski przeleciały ponad 900 km, a Korea Płd. i Stany Zjednoczone prowadzą szczegółową analizę dokładnych specyfikacji”.
Japońskie ministerstwo obrony przekazało, że obiekty spadły do morza, nie naruszając wyłącznej strefy ekonomicznej Japonii. Straż przybrzeżna także nie odnotowała uszkodzeń statków w rejonie.
Apel Kim Dzong Una
To już 16. test rakietowy Korei Północnej w tym roku - zauważa agencja Yonhap.
Poprzednią próbę reżim Kim Dzong Una przeprowadził 3 października. Wówczas oficjalna agencja prasowa KCNA przekazała, że wystrzelono strategiczny pocisk balistyczny średniego zasięgu. Północnokoreański przywódca zaapelował przy tej okazji o wzmocnienie „śmiercionośności” broni.
Media zwracają natomiast uwagę na to, że poniedziałkowa próba rakietowa mogła nastąpić w reakcji na zakończony powodzeniem test pierwszego hipersonicznego pojazdu szybującego (HGV) Seulu, który odbył się w ubiegłym tygodniu. Prezydent Korei Płd. Li Dze Mjung ocenił to wydarzenie jako „ważny krok we wzmacnianiu konwencjonalnych zdolności obronnych” państwa.
Wzrost napięć
Napięcia na Półwyspie Koreańskim ponownie wzrosły po incydencie z 21 września w Strefie Zdemilitaryzowanej, gdzie w wyniku wybuchu miny lądowej rannych zostało trzech żołnierzy południowokoreańskich. Seul obarczył odpowiedzialnością za wybuch Pjongjang, po tym, jak dochodzenie wykazało obecność kilku min z Korei Północnej.
Władze w Seulu uznały to za naruszenie rozejmu z 1953 roku i zażądały przeprosin. Reżim Kima odrzuca te zarzuty, oskarżając Seul o sfabrykowanie ustaleń i ostrzegając przed „bezlitosnym” odwetem w przypadku podjęcia przez Południe jakichkolwiek działań odwetowych.
Prezydent Korei Południowej apeluje o wznowienie dialogu, jednak siostra północnokoreańskiego przywódcy, Kim Jo Dzong, zażądała okazania przez Seul „najwyższego szacunku” jako warunku poprawy relacji.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.