Koniec śledztwa ws. rosyjskich dronów. W środku były polskie karty SIM

Opracowanie: Jakub Sarna Publikacja: Dzisiaj, 8 października (06:53)
Śledztwo w sprawie zmasowanego ataku rosyjskich dronów na terytorium Polski zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawców – poinformowała Prokuratura Okręgowa w Lublinie. Wśród ustaleń znalazła się informacja o polskich kartach SIM w dronach.
Wojska Obrony Terytorialnej w miejscu upadku rosyjskiego drona w miejscowości Wohyń, fot. Wojtek Jargiło /PAP
W nocy z 9 na 10 września 2026 roku polska przestrzeń powietrzna została naruszona przez ponad 30 rosyjskich dronów typu Gerbera. Bezzałogowe statki powietrzne wleciały ze wschodu i spadły w 27 miejscowościach na terenie całego kraju. Wydarzenie to wywołało ogromne poruszenie zarówno wśród służb, jak i opinii publicznej.
Śledztwo utknęło w martwym punkcie
Prokuratura wojskowa przez wiele miesięcy prowadziła dochodzenie, próbując ustalić, kto personalnie odpowiada za atak. Niestety, jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie, prokurator Marcin Kozak, śledztwo zostało umorzone z powodu niewykrycia sprawcy. Większość akt sprawy, w tym uzasadnienie decyzji, objęta jest klauzulą tajności – poinformowała „Rzeczpospolita”.
Śledztwo zostało umorzone, ponieważ nie wykryto sprawcy przestępstwa polegającego na naruszeniu polskiej przestrzeni powietrznej i sprowadzeniu tym samym zagrożenia dla bezpieczeństwa powszechnego – powiedział prokurator Kozak.
Wojsko działało zgodnie z procedurami
W toku śledztwa badano również reakcję polskiej armii na atak dronowy. Prokuratura jednoznacznie oceniła, że wojsko zareagowało prawidłowo i zgodnie z obowiązującymi procedurami. Żołnierze mieli prawo użyć środków bojowych i zestrzelić wrogie obiekty. W tym zakresie śledztwo również zostało umorzone – nie dopatrzono się żadnych nieprawidłowości.
Polskie karty SIM w rosyjskich dronach
Jednym z najbardziej zaskakujących ustaleń śledczych była obecność polskich kart SIM w części zestrzelonych dronów. Śledczy nie ujawniają, czy były to karty skradzione czy zakupione nielegalnie – ten wątek pozostaje tajny.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.