Atak nożownika w klasztorze. Ihor M. został przesłuchany, przyznał się do zarzutów
Atak nożownika w Jarosławiu. Relacje świadków zdarzenia w Klasztorze Sióstr Benedyktynek
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Piotr Polak
Jak poinformowała rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Przemyślu Małgorzata Taciuch-Kurasiewicz, biegli psychiatrzy w wydanej w środę opinii zezwolili na przeprowadzenie czynności procesowych z udziałem podejrzanego.
- W środę po południu prokurator ogłosił Ihorowi M. zarzuty oraz przesłuchał go w obecności biegłego tłumacza i obrońcy z urzędu. Ihor M. przyznał się do zarzucanych mu czynów i skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień - przekazała rzeczniczka.
31-latek z Ukrainy usłyszał zarzut zabójstwa i usiłowania zabójstwa czterech osób, za co grozi dożywocie.
Czynności procesowe przeprowadzono po tym, jak w miniony wtorek, 6 października, prokurator po raz trzeci powołał biegłych psychiatrów do oceny stanu zdrowia podejrzanego. Poprzednie opinie wskazywały na ostre zaburzenia psychotyczne i brak logicznego kontaktu, co uniemożliwiało udział mężczyzny w procedurach.
Zaatakował nożem pięć osób, jedna zmarła
Zgodnie z ustaleniami śledztwa, 31-letni Ihor M. 24 września 2026 roku na terenie klasztoru sióstr benedyktynek w Jarosławiu zadał nożem liczne ciosy ks. Stanisławowi Zbojnowiczowi, powodując jego śmierć. Mężczyzna usiłował również pozbawić życia Krzysztofa G., ks. Marka Pieńkowskiego, ks. Adriana Mantykiewicza oraz Ewę S. Pokrzywdzeni doznali m.in. ciężkich obrażeń ciała zagrażających życiu.
Stan dwóch najciężej rannych mężczyzn, którzy przebywają w szpitalu w Jarosławiu, poprawił się i jest stabilny.
Prokuratura zaznacza, że obecna opinia biegłych psychiatrów dotyczyła jedynie możliwości udziału podejrzanego w czynnościach procesowych. Kwestia jego poczytalności w chwili popełnienia czynu będzie ustalana odrębnie.
Wobec Ihora M. sąd zastosował trzymiesięczny areszt. Zgodnie z decyzją sądu mężczyzna przebywa na oddziale psychiatrii sądowej o wzmocnionym zabezpieczeniu.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.