Pielęgniarka zmarła podczas pandemii. Po sześciu latach ruszył proces lekarki
Sprawa dotyczy tragicznych wydarzeń sprzed ponad sześciu lat. W kwietniu 2020 r., w szczycie pandemii, pielęgniarka pracująca w szpitalu w Kozienicach sama trafiła na oddział wewnętrzny z objawami COVID-19. Jak informowała wówczas kozienicka placówka, chorej trzykrotnie wykonano badania na obecność koronawirusa i dopiero ostatni wynik okazał się pozytywny.
Powołani przez prokuraturę biegli orzekli, że leczenie w Kozienicach prowadzone było prawidłowo, jednak ze względu na pogarszający się stan zdrowia kobiety, zdecydowano o przewiezieniu chorej pielęgniarki do szpitala w Warszawie. Problemy zaczęły się w trakcie trwającego około 50 min transportu. Kiedy 59-latka dotarła do kliniki MSWiA, od razu podjęto reanimację, która trwała godzinę. Kobieta zmarła.
Zdaniem śledczych to właśnie lekarka Małgorzata G. podjęła decyzję o wysłaniu 59-letniej pacjentki do Warszawy w nieprzystosowanej do tego typu interwencji karetce. Z tego powodu naraziła ją na bezpośrednie zagrożenie życia lub zdrowia.
W trakcie pierwszej rozprawy przesłuchano oskarżoną: — Lekarka nie przyznała się do winy, ale złożyła wyjaśnienie — powiedziała PAP sędzia Król. Dodała, że kolejna rozprawa odbędzie się w grudniu.
- Czytaj również: Była dyrektor pozywa szpital w Wadowicach. "Nie miałam wyboru"
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.