Tusk odpowiedział Nawrockiemu. "Nie przyjmę tych warunków gry"
Tusk w sprawie ambasadorów: nie przyjmę tych warunków gry
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: EPA/NICOLAS TUCAT
W piątek podczas briefingu prasowego po szczycie unijnym w Brukseli Tusk został zapytany, czy spotka się z prezydentem Karolem Nawrockim w sprawie obsadzenia stanowisk ambasadorskich.
Prezydent powiedział w opublikowanym we wtorek wywiadzie dla "Rzeczpospolitej", że jest gotów wrócić do rozmów w sprawie ambasadorów. Zaznaczył jednak, że nie zamierza negocjować z szefem MSZ Radosławem Sikorskim, lecz chce rozmawiać z jego przełożonym - premierem Tuskiem. Powiedział też, że w polskich placówkach spotyka "świetnych dyplomatów", ale nie podpisze ich nominacji, bo chce "rozwiązać problem systemowo".
Tusk: na pewno się nie zgodzę
- Ja na pewno nie przyjmę tych warunków gry, które polegają na tym, że: "spróbujmy zrobić, że trochę naruszymy konstytucję, trochę kompetencji oddamy prezydentowi, których on nie ma" - powiedział premier.
- Minister spraw zagranicznych jest zobowiązany do nominowania kandydatów na ambasadorów, to wymaga także mojej zgody i mojego podpisu, i wymaga też podpisu prezydenta. Nie ma w konstytucji ani żadnej ustawie nawet najmniejszej wzmianki, że ma być jakaś pula [ambasadorów - red.] dla prezydenta, dla jego kolegów, że on będzie miał połowę, a rząd połowę. To jest absurd i na pewno na to się nie zgodzę - zaznaczył Tusk.
Donald Tusk podczas briefingu prasowego
Źródło zdjęcia: TVN24
Jak mówił, jeżeli prezydent ma jakieś konkretne zarzuty wobec konkretnego kandydata na ambasadora, to "może odmówić podpisu i niech wytłumaczy dlaczego". - Ale na pewno nie może przejmować kompetencji, które w konstytucji są bardzo jasno określone. Trzeba by zmienić konstytucję i ponownie wygrać wybory, jeśli pan Nawrocki marzy o takim trumpowskim modelu prezydentury - powiedział Tusk.
- Na razie mamy parlamentarną republikę z rządem w roli głównej - dodał.
We wtorek rzecznik rządu Adam Szłapka odpowiedział przecząco na pytanie, czy premier spotka się z prezydentem w sprawie ambasadorskich nominacji. - Pan prezydent mówi, że chce to rozwiązać systemowo, ale to jest rozwiązane systemowo i to jest opisane w konstytucji, w ustawach. Rząd prowadzi politykę zagraniczną i proces wyłaniania ambasadorów to nie jest proces, który polega na uzgodnieniach między prezydentem a premierem czy rządem - mówił.
Adam Szłapka: wyłanianie polskich ambasadorów nie polega na uzgodnieniu z prezydentem
Źródło: TVN24
Spór o ambasadorów
Zgodnie z art. 39 ustawy o służbie zagranicznej ambasadorzy są powoływani i odwoływani przez prezydenta na wniosek ministra spraw zagranicznych, zaakceptowany przez szefa rządu.
Spór na linii MSZ-prezydent dotyczący nominacji ambasadorskich trwa od ponad dwóch lat. W marcu 2024 roku minister Sikorski zdecydował, że ponad 50 ambasadorów zakończy misję, a kilkanaście kandydatur - zgłoszonych do akceptacji przez poprzednie kierownictwo resortu - zostanie wycofanych. Ówczesny prezydent Andrzej Duda podkreślał, że "nie da się żadnego ambasadora polskiego powołać ani odwołać bez podpisu prezydenta".
W miejsce ambasadorów, którzy opuścili placówki, ale nie zostali wówczas formalnie odwołani przez prezydenta, trafili wskazani przez MSZ dyplomaci niemający statusu ambasadorów; są w randze chargé d'affaires.
Po objęciu prezydentury przez Karola Nawrockiego spór dotyczący nominacji ambasadorskich trwa. Prezydent sprzeciwia się w szczególności nominowaniu na ambasadorów obecnego szefa placówki w Waszyngtonie Bogdana Klicha oraz Ryszarda Schnepfa, chargé d'affaires we Włoszech.
Na początku września prezydent Nawrocki powiedział, że "było bardzo blisko" porozumienia z resortem spraw zagranicznych w sprawie nominacji ambasadorskich. Dodał, że porozumienie zostało wypracowane, ale "jakiś ze zwierzchników" szefa MSZ zadecydował, że porozumienia z prezydentem nie mogą być realizowane.
Szef MSZ pytany wtedy, czy rzeczywiście porozumienie w sprawie nominacji ambasadorskich zostało zablokowane i z czego to ewentualnie wynikało, powiedział, że "nie ma potrzeby żadnego porozumienia, ustawa mówi, że prezydent powołuje ambasadora na wniosek ministra spraw zagranicznych", który zawiera zgodę kandydata, opinię kontrwywiadu, zgodę sejmowej komisji spraw zagranicznych i zgodę państwa przyjmującego.
Wicepremier Sikorski powiedział wówczas, że "prezydent ma 46 tak przygotowanych wniosków, i pan prezydent może jeszcze dziś siąść przy biurku i je podpisać". Dodał, że to prerogatywa, "ale i obowiązek".
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.