Śledczy boją się ujawniać nazwiska. Mafia pokolenia Z terroryzuje Niemcy

Ponad 10 tys. stron akt śledczych, zeznania świadków koronnych i dziesiątki zatrzymań. Dziennikarze "Bilda" opisali kulisy działalności jednej z najgroźniejszych nowych struktur przestępczych w Niemczech. W centrum śledztwa znajdują się grupy określane nazwami "Daltons", "Caspers" czy "Sirinler".
Łączy je nie tylko pochodzenie ze środowiska tureckiej przestępczości zorganizowanej. Tym, co odróżnia je od klasycznych struktur mafijnych, jest przede wszystkim wiek wykonawców i sposób, w jaki traktują przemoc. Strzelanina może być jednocześnie zleceniem i materiałem do opublikowania w internecie.
ZOBACZ: Influencerka Carli Morea na celowniku mafii. Samochód stanął w ogniu, zostawiono list
ARD już w marcu określała to zjawisko jako "Gen Z" tureckiej mafii. Według niemieckich dziennikarzy grupy wykorzystują TikToka i inne media społecznościowe zarówno do demonstrowania swojej siły, jak i do rekrutowania kolejnych młodych ludzi. Niektórzy mają zaledwie 15 lat.
Nastolatkowie werbowani przez mafię Gen-Z. Płatni zabójcy mają zaczynać już w wieku 15 lat
WDR opisał przypadek niepełnoletniego Turka, który przyjechał do Niemiec i mieszkał w ośrodku dla uchodźców. Tam miał zwrócić na niego uwagę członek grupy "Daltons". Chłopakowi zaoferowano pomoc w znalezieniu mieszkania i załatwianiu spraw urzędowych.
Z czasem - jak wynika z ustaleń dziennikarzy - miało się okazać, że za pomoc trzeba zapłacić w inny sposób. Przed jednym ze zleceń nastolatkowi pokazano, jak posługiwać się bronią. Śledczy podejrzewają, że następnie oddał strzały w supermarkkecie.
ZOBACZ: Samochód wjechał w tłum w centrum Berlina. Jedna osoba nie żyje, trwa obława
Nie byłby to odosobniony przypadek. Turecki dziennikarz śledczy Osman Çaklı mówił ARD, że część ludzi wykorzystywanych przez podobne grupy zaczyna działać jako płatni zabójcy już około 15. roku życia. Młodych mężczyzn przyciągają pieniądze, broń, samochody i obietnica szybkiego awansu w przestępczym świecie.
Według najnowszych ustaleń "Bilda" system miał zostać rozwinięty w Niemczech na znacznie większą skalę. Rekrutowanych młodych ludzi traktuje się niemal jak "strzelców jednorazowego użytku".
Boss obserwował atak przez telefon. "Nie bójcie się, strzelajcie!"
Według "Bilda" jednym z kluczowych ludzi berlińskiej struktury "Caspers" jest 32-letni Koray T., używający pseudonimu "Cowboy". Mężczyzna był wcześniej skazany za zabójstwo, a w 2022 r. nie wrócił do berlińskiego więzienia po przepustce. Niemieckie media informowały, że później kierował siecią z Dubaju.
Odległość nie miała stanowić przeszkody. Podczas jednego z ataków Koray T. miał obserwować wydarzenia przez połączenie wideo i wydawać wykonawcom polecenia.
ZOBACZ: Uderzenie w mafię śmieciową. Siedem osób zatrzymanych, w tym pseudokibice
- Strzelajcie, strzelajcie! Nie bójcie się, strzelajcie! - miał krzyczeć, według zeznań przytoczonych przez "Bild".
Dziennik podaje, że zeznania dwóch byłych członków "Caspers", znajdujących się obecnie pod ochroną, przyczyniły się w ostatnich miesiącach do niemal 50 zatrzymań w Berlinie. Redakcja przeanalizowała ponad 10 tys. stron materiałów śledczych dotyczących działalności grupy.
Mafia i media społecznościowe. Przestępstwo staje się "contentem"
Najmłodsi wykonawcy mają być lokowani po kilku w niewielkich mieszkaniach. Śpią na materacach, kanapach i łóżkach, czekając na kolejne polecenia. W tych samych pomieszczeniach przechowywana jest broń. Podczas przeszukań śledczy mieli znajdować m.in. pistolety Glock, Uzi oraz broń wytwarzaną z wykorzystaniem drukarek 3D.
Po wykonaniu zlecenia strzelcy mają przestrzegać określonych zasad zacierania śladów. Według materiałów śledczych golą owłosienie z rąk, palą ubrania używane podczas przestępstwa, a wykorzystana broń jest zastępowana inną.
ZOBACZ: Niemcy zatrzymali szpiega. "Zwracał szczególną uwagę"
To właśnie wiek członków i sposób wykorzystywania internetu sprawiają, że niemieckie media mówią o nowej generacji mafii. Klasyczne organizacje przestępcze starały się pozostawać w cieniu. "Gen-Z-Mafia" robi często coś odwrotnego. Broń, samochody, pieniądze i same ataki są prezentowane w internecie jako symbole pozycji.
WDR zwraca uwagę, że charakterystycznym sposobem działania jest podjechanie pod lokal na skuterze, oddanie kilku strzałów, nagranie całej akcji i późniejsze chwalenie się nią w sieci. Media społecznościowe stają się w ten sposób jednocześnie narzędziem zastraszania i reklamą skierowaną do kolejnych potencjalnych rekrutów.
Turecka mafia Gen-Z w Niemczech. Śledczy chronią akta "jak tajemnicę państwową"
Grupy mają swoje korzenie przede wszystkim w Turcji, m.in. w biedniejszych dzielnicach Stambułu. Presja tamtejszych służb spowodowała jednak, że część liderów i członków struktur uciekła do innych państw. Wraz z nimi działalność gangów zaczęła być coraz bardziej widoczna w Europie.
Problem nie ogranicza się już do pojedynczej grupy czy jednej części Berlina. Na początku września WDR informował z kolei o około 20 przestępstwach przypisywanych tureckim grupom Gen-Z tylko w Nadrenii Północnej-Westfalii. W ostatnich miesiącach strzały padały m.in. w Berlinie, Erftstadt i Kolonii.
ZOBACZ: Atak na Paradę Równości w Berlinie. Zamachowiec zastrzelony
Skalę zagrożenia pokazuje również sposób prowadzenia śledztwa. Jak podaje "Bild", berlińska prokuratura traktuje akta sprawy o sygnaturze 251 Js 229/26 "jak tajemnicę państwową". Postępowanie ma być wewnętrznie prowadzone jako tzw. "Vollschutzverfahren", czyli sprawa objęta szczególnie ścisłą ochroną i ograniczonym dostępem.
Według dziennika śledczy, obawiając się odwetu ze strony gangsterów, nie podpisują dokumentów nazwiskami, lecz numerami służbowymi. W jednej z poufnych notatek jako przyczynę takich środków wskazano fakt, że podejrzani nie cofają się przed przemocą wobec przedstawicieli państwa.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.