Pędził 270 km/h, pasażer go dopingował. Grozi im do 20 lat więzienia

Do tragicznego zdarzenia doszło w nocy z wtorku na środę na drodze S10.
43-letni mężczyzna jechał samochodem marki BMW w stronę Stargardu. Na wysokości Kobylanki najechał na tył jadącej przed nim Toyoty. Siła uderzenia była tak ogromna, że kierowca Toyoty wyleciał przez przednią szybę i zginął na miejscu. Pasażerka pojazdu z ciężkimi obrażeniami trafiła do szpitala, gdzie walczy o życie.
Stargard. Szaleńczy rajd ulicami miasta. "Grozi im do 20 lat więzienia"
- Kierowca najprawdopodobniej utracił panowanie nad samochodem - mówi Interii prokurator Julia Szozda, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
Całe zdarzenie zostało nagrane przez pasażera BMW. Na nagraniu słychać, jak 45-letni mężczyzna zachęca kierowcę, aby jechał jeszcze szybciej.
Film kończy się w momencie uderzenia w Toyotę, a na ostatnim z kadrów widać, że prędkość samochodu to 270 kilometrów na godzinę. O tym, że z taką prędkością miał jechać samochód, Interia informowała nieoficjalnie już w środę, otwiera się w nowym oknie.
- Po zdarzeniu sprawca oddalił się z miejsca wypadku, ale po około godzinie jeden z członków rodziny przywiózł go na komendę policji w Stargardzie - mówi prokurator Szozda.
- Zarówno kierowca, jak i pasażer usłyszeli zarzut spowodowania wypadku w ruchu drogowym. Grozi im do 20 lat więzienia - wyjaśnia prokurator. I dodaje, że prokuratura złożyła wniosek o tymczasowy areszt dla obu mężczyzn na okres trzech miesięcy.
Śmiertelny wypadek w Nowym Sączu
To kolejne śmiertelne zdarzenie w ostatnich dniach. W sobotę w Nowym Sączu 21-letni mężczyzna potrącił na pasach mężczyznę. Według wstępnych ustaleń śledczych kierowca uczestniczył w nielegalnym wyścigu samochodowym i rażąco przekroczył dopuszczalną prędkość, osiągając 120 km/h w miejscu, gdzie obowiązuje ograniczenie do 60 km/h.
- Mężczyzna w trakcie przesłuchania nie przyznał się do uczestnictwa w nielegalnym wyścigu samochodowym, natomiast przyznał się do potrącenia pieszego. Odmówił składania wyjaśnień, a także odpowiedzi na poszczególne pytania prokuratora - mówiła w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Nowym Sączu Justyna Rataj-Mykietyn. Jak dodała, kierowca wyraził skruchę i zadeklarował chęć przeproszenia bliskich zmarłego pieszego.
Proces Sebastiana Majtczaka
Tymczasem przed Sądem Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim dobiega końca proces Sebastiana Majtczaka. Mężczyzna odpowiada za spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 we wrześniu 2023 r. Według ustaleń biegłych, prowadząc BMW, mężczyzna poruszał się w przedziale 315-329 km na godzinę, uderzając w osobową Kię, która jechała 140 km na godzinę. W wyniku zdarzenia zginęła trzyosobowa rodzina, w tym czteroletnie dziecko.
W środę mowę końcową w sprawie wygłosił prokurator Aleksander Duda. Prokurator Duda zażądał ośmiu lat więzienia (najwyższy możliwy wymiar kary) i odszkodowania na rzecz bliskich, łącznie 2,2 mln zł.
Chcesz porozmawiać z autorem? Napisz: dawid.serafin@firma.interia.pl
"Polityczny WF": Zagadkowa rozmowa w Białym Domu. Czy Trump namawiał Kosiniaka?INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.