Bollywood HungamaHurun Rich List 2025: Shah Rukh Khan’s Rs. 12,490 crore wealth surpasses the combined wealth of Juhi Chawla, Hrithik Roshan & Karan JoharThe Jerusalem PostTrump's White House press pool ban barring CNN, Politico, MS NOW lifted by federal judgeCNN TürkYatırımcı fonu bozup mevduata koştuESPNMen's divisional rankings: 'Pitbull' Cruz beats Bravo to enter junior welterweight top 5PunchArgentine president slams UN as ‘useless’ over Falklands disputeInquirerCyclone east of N. Luzon expected to enter PAR Thursday morningESPN DeportesJavier Aguirre y sus cinco mejores momentos en España한겨레‘가짜뉴스’ 핑계로 CNN 쫓아낸 트럼프…법원 “출입 허용하라”UOLVeja sete efeitos estranhos do café no seu corpo, como alterar digestão, absorção de ferro e de remédiosSky TG24L'infernale Quinlan di Orson Welles torna al cinema restaurato in 4Kسكاي نيوز عربيةالأصالة والمعاصرة.. من "الجرار" إلى صدارة انتخابات المغربn-tv"Noch nicht marktfähig": Reiches Fachleute zweifeln offenbar an Mini-AKW
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, September 24, 2026

Nagą kobietę przypięto do łóżka. "Nagranie jest wstrząsające"

Translate
  • W Domu Pomocy Społecznej w Nowinach ktoś przypiął kobietę z niepełnosprawnością intelektualną pasami do łóżka. Na nagraniu, które trafiło do Wirtualnej Polski, jest naga i siedzi na samych szczeblach.
  • Autor nagrania: – Ta kobieta często spędza noce przypięta do łóżka. Pracownikom nocnej zmiany przeszkadza, że chodzi po oddziale, do łazienki, stuka w drzwi.
  • – Sytuacja przedstawiona na okazanym mi nagraniu jest niepokojąca i wymaga wyjaśnienia – mówi dyrektorka placówki Aneta Lipiec. A kierowniczka dodaje, że wobec kobiety z filmu nie był ostatnio stosowany przymus bezpośredni.
  • Według rodziców Marii córka ma w DPS-ie świetną opiekę. Jednocześnie ojciec dodaje, że w czasie jego ostatniej wizyty inna mieszkanka była przywiązana ręcznikiem za rękę do wózka inwalidzkiego.
  • Dr Hanna Machińska: Niezależnie od tego, co się dokładnie wydarzyło, kobieta z nagrania została mocno skrzywdzona. To złamanie praw człowieka. Natychmiast powinna się tym zająć prokuratura.

Początek września. Mała lubelska wioska.

Tu każdy każdego zna, więc zanim zgasi się silnik, ludzie w oknach już wiedzą: swój czy obcy. Przyjezdni budzą ciekawość, ale nie wrogość. Człowiek nie zdąży jeszcze popchnąć furtki, a Nowakowie już otwierają drzwi i zapraszają do środka.

Gość w dom, Bóg w dom.

Balon i szampany

Kawy? Herbaty? Teresa siada przy stole w kuchni i wskazuje miejsce. Janusz woli stać. Mogą opowiedzieć o córce. Żadna tajemnica.

Maria ma 42 lata. Urodziła się zdrowa. Ważyła 3,5 kg, dobrze przybierała na wadze. Ale szybko pojawiły się problemy: trzy miesiące po narodzinach dostała silnego ataku padaczki. W szpitalu Teresa i Janusz usłyszeli, że to mózgowe porażenie dziecięce.

Niedługo później zaczęły się napady agresji i niszczenie mebli. Tak silne – opowiada Teresa – że musieli z mężem przykręcić wersalkę do podłogi. Nowakowie nie dawali sobie z dziewczynką rady. Rzucała w nich różnymi rzeczami. Przede wszystkim bali się, że to córce stanie się jakaś krzywda.

Gdy Marysia skończyła 18 lat lekarka doradziła, żeby umieścili ją w domu pomocy społecznej. Nowakowie posłuchali. I nie żałują.

Po sąsiedzku mieszkają dwie kobiety, które są tam opiekunkami. Nowakowie cały czas mają z nimi kontakt. Matka Marysi przekonuje, że córka ma bardzo dobrze, żadna krzywda jej się nie dzieje. Na noc trzeba jej zakładać pampersa. Czasem sprawia problemy, może kogoś szturchnąć, ale dobrze się nią zajmują.

Zresztą wystarczy spojrzeć na zdjęcie.

Krótko ścięta szatynka patrzy prosto w obiektyw. Na stole tort i dwie butelki szampana dla dzieci. Rodzice tłumaczą, że tak świętowano w DPS-ie dwa lata temu 40. urodziny córki.

Nadmuchali nawet dla Marysi różowe balony.

Chyba nie mogła trafić lepiej.

Naga kobieta przywiązana do łóżka

W krótkim materiale wideo, który w sierpniu trafia do Wirtualnej Polski, nie ma balonów ani szampana.

Korytarz Domu Pomocy Społecznej w Nowinach. Brązowe drzwi do sali. W środku ciemno. Ktoś włącza światło. Na łóżku, ustawionym na środku pokoju, naga skulona kobieta.

To Maria.

Nie ma materaca, siedzi na szczeblach. Nie ma też pościeli, kołdry, poduszki. Ktoś przypiął jej nogi pasami do ramy. Jęczy. Nie jest w stanie się uwolnić. Żeby odpiąć pasy, potrzebny jest specjalny klucz magnetyczny. W głębi pokoju pod przeciwległymi ścianami dwie kobiety. Na łóżkach z materacami, kołdrami i poduszkami.

DLA CIEBIE

30 lat Škoda Octavia. Miliony kilometrów i jeszcze więcej historii

Nagranie pochodzi z 2026 r. Autor tłumaczy, że nie chce podawać szczegółowej daty, bo zależy mu na anonimowości. Jak twierdzi, kobiecie z nagrania dzieje się w DPS-ie krzywda i chce nagłośnić sprawę wyłącznie, by jej pomóc. Rozważa złożenie zawiadomienia do prokuratury.

– Ta pani często spędza noce przypięta do łóżka. Niektórym pracownikom z nocnej zmiany przeszkadza, że chodzi po oddziale, do łazienki, stuka w drzwi. Przypinają ją i mają spokój. Mogą iść spać – mówi.

I dodaje: – Na łóżku nie ma materaca, żeby Maria go nie zmoczyła, nie zabrudziła. Pieluchy nieraz jej nie zakładają. Uważają, że to bez sensu, bo Maria czasem sama ją zdejmuje. Łatwiej im usunąć materac. W razie czego wystarczy umyć podłogę, a materac trzeba by prać.

Ostrzega, że "nikt nie będzie chciał rozmawiać w obawie przed utratą pracy".

DPS w Nowinach ma miejsce dla 211 mieszkańców w dwóch pawilonach – dla dorosłych z niepełnosprawnością intelektualną oraz dla osób w podeszłym wieku i przewlekle chorych. Maria jest w pawilonie dla podopiecznych z niepełnosprawnością intelektualną.

Kontaktujemy się z kilkudziesięcioma osobami – obecnymi i byłymi pracownikami DPS-u, mieszkańcami, ich rodzinami. Prawie każdy odmawia rozmowy.

Ktoś dzwoni anonimowo: "Kierownictwo DPS-u przekazało nam, że dziennikarze chodzą wokół tematu DPS-u i czegoś szukają. Dostaliśmy polecenie, żeby z nimi nie rozmawiać. Pani Maria ma w swoim pokoju zwykłe łóżko, do którego nie da się przymocować pasów. Gdy sprawia problemy, prowadzą ją do innej sali i tam jest łóżko z pasami. Przypinają ją na noc do rana. Zresztą nie ją jedną".

Mur milczenia

Dzwonimy do około trzydziestu obecnych pracowników DPS-u. Wielu od razu się rozłącza albo mówi, że to pomyłka. Nikt nie chce szerzej komentować sprawy.

– Nie będę nic na ten temat mówić. Nie chcę o tym rozmawiać.

– Nic nie widziałam.

– Mieszkańcy mają dobrą opiekę.

– Fotomontaż. Nie widziałam tego filmiku, ale opieka jest jak najbardziej w porządku.

– Dobrze, że się zajęliście tą sprawą, ale boję się wypowiadać.

– Zaskoczyliście mnie. Muszę to przemyśleć.

– Pracuję na innym oddziale. Nic złego o nim nie powiem. Do widzenia.

– Nic nie będę mówiła na ten temat. Sobie nie mam nic do zarzucenia.

– Proszę do mnie nie dzwonić! Skąd macie mój numer? To się nadaje do zgłoszenia na policję. Proszę mnie nie nękać.

Jeden z rodziców zapewnia, że syn ma w Nowinach dobrą opiekę. Wie, bo umawia się na wizyty i regularnie go odwiedza. Nigdy nie dostrzegł w placówce nieprawidłowości.

Co innego twierdzi Kamil, mieszkaniec DPS-u. Sam, jak mówi, lądował w pasach kilka razy. Przyznaje, że bywa agresywny. Twierdzi jednak, że do przypinania mieszkańców w Nowinach dochodzi w różnych sytuacjach i nie tylko w wyznaczonych pomieszczeniach. Podaje przykład.

Opowiada, że czasem do barierki na korytarzu przypinają Marka, jak źle się zachowuje. Najpierw go przypinali za nogę do dolnej barierki, tłumaczy dalej Kamil, ale ją urwał, więc teraz do tej wyższej za rękę, żeby nie chodził. A że ma pampersy, nie musi być odpinany do łazienki.

Dr Hanna Machińska w szoku. "To naruszenie praw człowieka"

Maria na nagraniu nie ma pampersa. Nie wiadomo, dlaczego ktoś przypiął jej nogi. Ile czasu spędziła w takiej pozycji? Dlaczego nie znajdowała się w osobnym pomieszczeniu?

Rodzice kobiety nie widzą na nagraniu nic niepokojącego.

Ojciec: Dla mnie to nie jest szok. Znam ją od małego. Potrafiła się rozebrać i wyrzucić ubrania.

Matka uważa, że wszystko mogło się wydarzyć, jak zabierali córkę do szpitala psychiatrycznego. Maria bywa agresywna, potrafi uderzyć, ale sąsiadka (ta pracująca w DPS) mówi, że nigdy nic takiego się nie zdarzyło. Rodzice też jej w domu nigdy nie przywiązywali. Te dwie sąsiadki, twierdzi matka, nawet muchy by nie zabiły.

Inaczej wideo ocenia dr Hanna Machińska, zastępczyni Rzecznika Praw Obywatelskich w latach 2017–2022, specjalizująca się w prawach człowieka.

– To jest absolutnie wstrząsające i upokarzające. To naruszenie praw człowieka. Kobietę potraktowano w sposób nieludzki. Nie ma usprawiedliwiania dla zastosowania środka, który widzimy na nagraniu. To nigdy nie powinno się zdarzyć – uważa Machińska.

– Gdy pracowałam w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, odwiedziliśmy bardzo wiele placówek. Wizytowaliśmy zakłady karne, ale też m.in. domy pomocy społecznej. W niektórych miejscach personel musiał radzić sobie z osobami z chorobami psychicznymi, przejawiającymi bardzo trudne zachowania. Ale czegoś takiego nie widziałam nigdy w życiu – dodaje.

Pracownicy DPS w Nowinach świętują urodziny dyrektorki
Pracownicy DPS w Nowinach świętują urodziny dyrektorki © DPS w Nowinach

Przymus dozwolony. Ale nie taki

Personel domu pomocy społecznej ma prawo użyć wobec podopiecznego przymusu bezpośredniego, np. unieruchomić go za pomocą pasów. Zastosowanie takiego środka reguluje ustawa o ochronie zdrowia psychicznego.

– Unieruchomienie i izolacja są najbardziej skrajnymi przykładami przymusu. Mogą być stosowane w ściśle określonych sytuacjach, w szczególności, gdy ktoś stwarza zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego albo samego siebie. Personel musi szczegółowo wypełniać dokumentację z informacjami, kto zlecił przymus, kto go zastosował i z jakiej przyczyny, wskazując też okoliczności oraz fakt uprzedzenia danej osoby o planowanym, podobnym działaniu – tłumaczy prof. Błażej Kmieciak, Główny Koordynator do spraw Ochrony Zdrowia Psychicznego Rzecznika Praw Obywatelskich.

- W trakcie trwania przymusu opisuje się stan tej osoby w karcie przymusu bezpośredniego i raportach pielęgniarskich. W DPS-ie przymus w takiej formie może trwać maksymalnie osiem godzin. Następnie, jeśli zachodzi taka konieczność, osobę przewozi się do szpitala psychiatrycznego – dodaje Kmieciak.

Tyle że, jak mówi dr Hanna Machińska, scena z materiału wideo nie ma nic wspólnego z regulaminowym zastosowaniem przymusu bezpośredniego.

– Jeśli pani ma w pasach same nogi, jest to całkowicie niezgodne z regulacjami z ustawy o ochronie zdrowia psychicznego. Trzeba zabezpieczyć osobę w taki sposób, by nie zagrażała sobie i innym. Przymus ma chronić, a środki muszą być stosowane w sposób proporcjonalny. Dlaczego ta kobieta jest naga? Dlaczego ma przywiązane nogi? Dlaczego nie ma materaca? Co takiego się zdarzyło, że należało zastosować tak drastyczny środek i to w sposób, który jest złamaniem wszelkich regulacji prawnych? Natychmiast powinna się tym zająć prokuratura.

Ekspertka dodaje, że jeśli konieczne jest krępowanie czyichś ruchów, by go zabezpieczyć, wszystko powinno się odbywać w osobnym pomieszczeniu. Machińska nie ma wątpliwości: niezależnie od tego, kto i z jakich przyczyn przywiązał kobietę do łóżka, została ona skrzywdzona i upokorzona. Nawet jeśli mowa o pojedynczym incydencie.

– Nie ma prawa dojść do sytuacji, w której inny mieszkaniec placówki się budzi i widzi nagą kobietę przywiązaną do łóżka za nogi – kończy była zastępczyni RPO.

Dyrektorka DPS: niepokojąca sytuacja wymagająca wyjaśnienia

Nowiny. Połowa września.

W DPS-ie trwają przygotowania do dożynek. Gabinet dyrektorki Anety Lipiec jest zastawiony wielkimi kolorowymi kwiatami z krepiny. Praca wre. W spotkaniu uczestniczy też Agnieszka Niedźwiedzka, kierowniczka Zespołu Terapeutyczno-Opiekuńczego dla dorosłych z niepełnosprawnością intelektualną.

Gdy pokazujemy im nagranie z Marią, obie potwierdzają, że to mieszkanka Domu Pomocy Społecznej w Nowinach.

Dyrektorka po obejrzeniu nagrania określa sytuację jako niedopuszczalną. Kierowniczka ocenia zaś, że to, co widać w materiale, nie jest zastosowaniem przymusu bezpośredniego. Pytana, kto ma dostęp do pasów, odpowiada, że nigdy nie wpadła na to, by trzymać je pod kluczem i są w szafce u pielęgniarek. Obie kobiety dopytują, kto nagrał film. Dyrektorka tłumaczy, że nie może przecież ukarać wszystkich pracowników. Mówi, że może jeszcze raz ich przeszkolić, zwrócić uwagę na to, co niedopuszczalne i przemyśleć nowe procedury.

Po przekazaniu tych wypowiedzi do autoryzacji, wracają do redakcji inne. Obie panie używają tej samej formułki, twierdząc, że "część przytoczonych wypowiedzi została wyodrębniona z szerszego kontekstu rozmowy".

"Podkreślam, że przedstawione mi nagranie zobaczyłam podczas rozmowy z Państwem po raz pierwszy. Moje bezpośrednie reakcje były zatem formułowane bez możliwości wcześniejszego zweryfikowania materiału, dokumentacji, czasu i okoliczności zdarzenia oraz osób w nim uczestniczących" – pisze dyrektorka.

W przesłanym stanowisku łagodzi swoją ocenę tego, co zobaczyła na filmie.

"Sytuacja przedstawiona na okazanym mi nagraniu jest niepokojąca i wymaga wyjaśnienia. W tym momencie nie znam jednak daty nagrania, okoliczności jego powstania ani pełnego kontekstu przedstawionego zdarzenia".

Kierowniczka Niedźwiedzka wycofuje się natomiast z twierdzenia, że nagrana sytuacja nie jest zastosowaniem przymusu bezpośredniego.

"Po obejrzeniu tego fragmentu nie jestem w stanie jednoznacznie przesądzić, jaki charakter miało przedstawione zdarzenie. Nie znam daty nagrania, pełnego przebiegu zdarzenia ani okoliczności, w jakich materiał powstał. Ocena tej sytuacji wymaga ustalenia stanu faktycznego oraz odniesienia go do dokumentacji i obowiązujących procedur". Bardzo podobną formułkę przesłała nam dyrektorka.

Czy zdarza się, że mieszkańcy DPS-u są przypinani pasami, jak na tym filmie? Kierowniczka Niedźwiedzka odpowiada ogólną formułką.

– Zastosowanie wobec mieszkańca środków służących do unieruchomienia może następować wyłącznie w sytuacjach przewidzianych obowiązującymi przepisami dotyczącymi przymusu bezpośredniego, z zachowaniem wymaganej procedury, nadzoru oraz dokumentacji. Nie jest dopuszczalne stosowanie tego rodzaju ograniczeń poza przypadkami przewidzianymi prawem.

Kto ma dostęp do pasów do przymusu bezpośredniego?

"Środki przeznaczone do zastosowania przymusu bezpośredniego są przechowywane w miejscu niedostępnym dla mieszkańców. Ich wykorzystanie może następować wyłącznie w przypadkach określonych przepisami i w ramach obowiązujących procedur" – odpowiada kierowniczka.

Czy inne osoby są przypinane do łóżka lub np. do barierki na korytarzu? W przesłanym nam stanowisku kierowniczka odpowiedziała ogólnikowo:

"Mieszkańcy nie mogą być unieruchamiani ani przypinani do łóżek, barierek lub innych elementów wyposażenia poza sytuacjami, w których zachodzą przewidziane prawem przesłanki do zastosowania przymusu bezpośredniego i jest on realizowany zgodnie z obowiązującymi procedurami".

DPS zorganizował 40. urodziny Marii
DPS zorganizował 40. urodziny Marii © Archiwum prywatne

Podczas spotkania ani kierowniczka, ani dyrektorka początkowo nie były w stanie odpowiedzieć, ile czasu maksymalnie zgodnie z przepisami może być zapięty w pasy mieszkaniec DPS-u. Dyrektorka poszła to sprawdzić w dokumentach. A kierowniczka zaznaczyła później w swoim stanowisku, że zastosowanie przymusu bezpośredniego "odbywa się zgodnie z obowiązującymi przepisami" i że w DPS-ie w Nowinach takie sytuacje "mają charakter wyjątkowy".

– Z posiadanych przeze mnie informacji wynika, że w ostatnim okresie wobec wskazanej mieszkanki nie stosowano udokumentowanego przymusu bezpośredniego – dodaje kierowniczka Niedźwiedzka.

Czy DPS podejmie jakieś kroki w związku z takim potraktowaniem Marii? "Najpierw trzeba ustalić, kiedy doszło do przedstawionej sytuacji, kto w niej uczestniczył i jakie były jej okoliczności. Nie mogę przypisywać odpowiedzialności wszystkim pracownikom. Po ustaleniu faktów będzie można zdecydować o odpowiednich działaniach" – pisze dyrektorka.

Czy po naszym spotkaniu przekazała lub zleciła komuś przekazanie pracownikom, by nie udzielali żadnych informacji dziennikarzom? Jeśli tak, z jakiego powodu?

"Przekazałam pracownikom informację dotyczącą zasad kontaktów z mediami. Nie wprowadzała ona zakazu kontaktowania się pracowników z dziennikarzami ani wypowiadania się przez nich we własnym imieniu.

Pracownikom przypomniano natomiast, że bez stosownego upoważnienia nie są uprawnieni do przedstawiania stanowiska w imieniu DPS w Nowinach ani do przekazywania osobom trzecim danych osobowych, dokumentacji i innych informacji chronionych prawem, uzyskanych w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych" – odpowiada dyrektorka.

Tłumaczy to ochroną praw i prywatności mieszkańców. "Wprost wskazano, że [informacja - red.] nie ogranicza prawa pracownika do kontaktu z mediami we własnym imieniu ani jego uprawnień do zgłaszania nieprawidłowości właściwym organom lub w ramach prawnie przewidzianych procedur" – twierdzi dyrektor Lipiec.

Starosta milczy

Pytania dotyczące ewentualnych wcześniejszych skarg, nieprawidłowości i przeprowadzonych kontroli wysłaliśmy do starosty chełmskiego Piotra Deniszczuka – DPS w Nowinach jest jednostką organizacyjną tego powiatu.

Starosta nie chciał z nami rozmawiać. Jego sekretarka przekazała, żeby wysłać pytania e-mailem. Po kilku dniach otrzymaliśmy pismo z podpisem Deniszczuka, że "odpowiedź zostanie przesłana w terminie wskazanym w obowiązujących przepisach prawa".

Pytania otrzymało też Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie w Chełmie, które w imieniu starosty sprawuje bezpośredni nadzór nad DPS-em. Z odpowiedzi wynika, że od 2020 r. do chwili obecnej do PCPR-u wpłynęła jedna skarga, dotycząca mieszkanki DPS-u w Nowinach. Przeprowadzone postępowanie nie potwierdziło informacji, które w niej wskazano.

Znacznie szersze zjawisko

Jak zaznacza dr Krzysztof Kurowski, przewodniczący Polskiego Forum Osób z Niepełnosprawnościami, problem ze stosowaniem przymusu bezpośredniego w domach pomocy społecznej – niezależnie od tego, czy w sposób zgodny z ustawą, czy nie – jest znacznie szerszy.

– Obrońcy instytucji powiedzą zaraz, że sytuacja z panią Marią jest jednostkowa, ale to już kolejny materiał mediów z ostatnich lat o nieprawidłowościach – mówi Wirtualnej Polsce Kurowski.

I odsyła do raportu Naczelnej Izby Kontroli z grudnia 2024 r. dotyczącego naruszania praw konstytucyjnych osób przebywających w DPS-ach. NIK negatywnie oceniła sposób sprawowania opieki nad mieszkańcami DPS-ów dla osób dorosłych z niepełnosprawnościami intelektualnymi oraz przewlekle chorych psychicznie. Nieprawidłowości dotyczyły m.in. stosowania środków przymusu.

"Kontrolerzy NIK wykazali w sumie 44 zarejestrowane przypadki przymusu bezpośredniego w ośmiu z 15 kontrolowanych domów pomocy społecznej. We wszystkich tych placówkach przymus bezpośredni stosowano niezgodnie z ustawowymi zasadami. Najczęściej naruszenia w tym obszarze dotyczyły błędów formalnych, ale stwierdzono też nierzetelne dokumentowanie lub nieinformowanie o stosowanych środkach przymusu lekarza psychiatry, który powinien ocenić zasadność ich wdrożenia" – można przeczytać w raporcie.

"W jednym DPS-ie stwierdzono cztery przypadki rażącego naruszenia przepisów dotyczących stosowania przymusu bezpośredniego w formie izolacji, w skrajnym przypadku trwającej 15 godzin. Tymczasem w świetle prawa przedłużenie przymusu bezpośredniego powyżej 8 godzin jest dopuszczalne wyłącznie w warunkach szpitalnych" – przypomniano.

– Stosowanie przymusu bezpośredniego w DPS-ach nie jest niestety rzadkością, przy czym przybiera różne formy, ale dyrektorzy często tłumaczą, że określone działanie wcale tym przymusem nie jest. Słyszymy wyjaśnienia, że np. łóżka-klatki, które przecież też są formą przymusu, to sprzęt służący celom medycznym i rehabilitacyjnym – mówi Wirtualnej Polsce dr Kurowski.

– To oczywiście problem funkcjonowania instytucji, ich specyfiki i panujących w nich stosunków zależności. Jednak nawet w przypadku bardzo trudnych zachowań mieszkańców pracownicy DPS-ów nie mogą zapominać, że przymusu można używać tylko w ostateczności, a warunki i sposób jego stosowania są bardzo ściśle uregulowane w prawie.

Prof. Błażej Kmieciak: - W różnych raportach, analizach i kontrolach pojawiały się w przeszłości informacje o zabezpieczaniu pensjonariuszy przez personel domów pomocy społecznej różnego rodzaju przedmiotami, np. szalikami czy unieruchamianiu ich na noc, by np. nie spadli z łóżka. Przymus w postaci unieruchomienia np. pasami nie może być jednak stosowany w celach prewencyjnych.

- Ustawa o ochronie zdrowia psychicznego przewiduje możliwość m.in. przytrzymania i przymusowego podania leków, gdy ktoś jest np. w silnym niepokoju lub w jakiś sposób uniemożliwia funkcjonowanie oddziału, ale jeśli - załóżmy - pacjent spada z wózka inwalidzkiego czy łóżka, nie można stosować wobec niego prewencyjnego unieruchomienia, bo zupełnie nie mieści się to w granicach przewidzianych przez prawo. Przywiązywanie rąk, obezwładnianie pacjentów jest w takich wypadkach nieuzasadnione. Można stosować np. łóżko z barierkami, ale krępowanie rąk wyraźnie narusza prawa ww. osób.

Żaden problem

Janusz i Teresa wiedzą swoje: ktoś rozsiewa plotki, a Marii się żadna krzywda nie dzieje. Ostatnio odwiedziła ich kierowniczka oddziału, pani Niedźwiedzka. Zapewniała, że wszystko jest w porządku.

Rodzice pokazują reklamówkę wypchaną ubraniami. To dla Maryśki. Sąsiadka zabierze, jak będzie jechała do pracy. Ojciec tłumaczy, że psycholog, który pracował z Marysią w dzieciństwie, powiedział jej, że jeśli potrzebuje się wyciszyć, może coś podrzeć. Zaczęło się od gazet, a skończyło na ubraniach. Dlatego rodzice często podsyłają jej nowe.

Żaden problem.

Kilka dni temu Nowakowie wybrali się nawet do DPS-u na niespodziewaną wizytę. Weszli na oddział Marysi, opowiada ojciec, a u córki wszystko w porządku. Przyznaje, że widział jedną mieszkankę, która miała rękę przywiązaną do wózka inwalidzkiego ręcznikiem. Siedziała przed telewizorem. Podobno, kontynuuje ojciec Marysi, musieli ją zabezpieczyć. Złazi i się wywraca, i nie ma wyjścia. Siedzi normalnie, a nagle się zrywa i upada. Raz rozbiła nawet czoło.

Na herbatę Nowakowie zawsze chętnie zaproszą. Przy stole pogadają.

View the original on Wirtualna Polska

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.