Rzeczniczka wraca do głośnej interwencji na Białołęce. "Nie żałuję"
- Nie żałuję tego, co się stało. Mam wgląd w akta sprawy, wiem, co się działo w tej rodzinie i czego byłam świadkiem. Uważam, że interwencja była potrzebna. W obu tych przypadkach dochodziło do przemocy domowej. Pytanie jest, czy i w jakim zakresie ta rodzina otrzymywała wsparcie. Ja byłam świadkiem przemocy domowej - powiedziała Monika Horna-Cieślak w RMF FM.
- Przeanalizowałam akta sprawy i dokonałam analizy czynników ryzyka zagrożenia życia oraz zdrowia dziecka. Postąpiłam zgodnie z prawem. Nie możemy czekać na tragedię, musimy o wiele wcześniej podejmować działania w zakresie bezpieczeństwa dzieci. W tej sytuacji dokonana analiza rodziny była jednoznaczna: Życie i zdrowie dzieci było zagrożone - dodała.
DLA CIEBIE
Biznes od środka: Czy złoto wciąż się opłaca? Dyrektor Mennicy Apart Bartosz Rączyński o inwestowaniu w złoto
DLA CIEBIE
- Jestem w gotowości do składania zeznań, nie mam nic do ukrycia, pełna współpraca. Jestem gotowa opowiedzieć o tym, czego byłam świadkiem - kontynuowała.
Głośna interwencja RPD
Rzecznik Prokuratury Krajowej Przemysław Nowak przekazał Wirtualnej Polsce, że kilka tygodni temu dokumenty w tej sprawie zostały przekazane śledczym ze Szczecina.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.