"Weekend nieprzypadkowy". Zmiana warty w TK, rządzący zrealizowali plan

- Wiadomo, że weekend jest terminem nieprzypadkowym - mówi Interii wprost jeden z członków rządu, pytany o dokonującą się zmianę warty w Trybunale Konstytucyjnym.
Z najnowszych informacji wynika, że od pełnienia obowiązków odsunięci zostali zarówno dotychczasowy prezes Bogdan Święczkowski, jak i jego zastępca Bartłomiej Sochański. Wobec obu prokuratura generalna skierowała wnioski o uchylenie immunitetu. Teren Trybunału Konstytucyjnego zabezpieczają funkcjonariusze policji, którzy pilnują przebiegu demonstracji przed gmachem instytucji.
Przejęcie Trybunału Konstytucyjnego? Źródło Interii: Przestańmy robić cyrk
- Co mam powiedzieć? Musimy po prostu "odmrozić" Trybunał, bo on od dawna już nie działa. Ludzie to widzą i ludzie to wiedzą - słyszymy od osoby z otoczenia premiera Donalda Tuska. - Przestańmy robić cyrk, tylko oddajmy ponownie TK obywatelom. TK musi przestać być medialną szopką, tylko musi w końcu zacząć robić to, co powinien robić Trybunał, a więc pilnować konstytucji i zajmować się sprawami obywateli - podkreśla nasze źródło.
O scenariuszu "wyzerowania" Trybunału przez obóz władzy pisaliśmy szczegółowo w Interii 19 października. Opisaliśmy wtedy m.in. właśnie scenariusz odsunięcia od pełnienia obowiązków prezesa Święczkowskiego poprzez uchylenie mu immunitetu sędziowskiego i złożenie z urzędu przez Sąd Dyscyplinarny TK.
Wówczas nie było jednak jeszcze wiadomo, że ten sam los podzieli jego zastępca - wiceprezes Sochański. Politycy obozu władzy mówili, że jest on skłonny do wystąpienia przeciwko Święczkowskiemu i wzięcia udziału w odblokowywaniu Trybunału.
"Berek miał być mózgiem operacji, a nie szefem TK"
Dzisiaj ze strony rządu słyszymy, że "wszystko robimy według ustawy i zgodnie z prawem. Tak, żeby nikt nie mógł się do niczego przyczepić". Jedno z naszych źródeł podkreśla też, że "to nie Berek rozdaje w tym karty".
- On poszedł tam po to, żeby proceduralnie i prawnie wszystkiego przypilnować. Miał być mózgiem całej operacji, ale nie nowym szefem TK - wyjaśnia osoba z otoczenia premiera Tuska.

Sędzia Trybunału Konstytucyjnego Anna Korwin-PiotrowskaZbyszek KaczmarekAgencja FORUM
- Musieliśmy działać zdecydowanie. Nie było dialogu, nie było chęci współpracy. Trybunał nie działał, a sędzia Świeczkowski i jego poplecznicy uniemożliwiali pracę demokratycznie wybranym sędziom - argumentuje nasz rozmówca. I dodaje: - Ile można czekać i udawać, że ten cyrk się nie dzieje? Musieliśmy działać zdecydowanie i przywrócić TK obywatelom. Inaczej ta instytucja będzie totalnie do zaorania.
Jak dowiaduje się Interia, "plan w detalach znały może cztery osoby". - Był realizowany od wielu tygodni i przygotował go Maciek Berek. Tylko, jak mówię, on miał być mózgiem, a nie nową twarzą TK. Miał być sprzątającym, dopilnować, żeby udało się "odmrozić" TK zgodnie z prawem i możliwie szybko - relacjonuje osoba z rządu.
Według informacji przekazanych na konferencji prasowej przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka, to sędzia Anna Korwin-Piotrowska, jako najstarsza stażem, jest w tym momencie p.o. prezesa Trybunału Konstytucyjnego.
Marcin Kulasek w "Graffiti": Trzeba przywrócić Trybunał KonstytucyjnyPolsat News
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.