"My obecnie jesteśmy zagładzani". Nie chcą plastra - chcą porządnego leczenia
Starosta powiatu mikołowskiego o sytuacji szpitali
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Szymon Michałek - prezydent Chorzowa
W poniedziałek ponad 20 samorządowców z województwa śląskiego pod siedzibą NFZ w Katowicach mówiło o stanie szpitali w ich miastach lub powiatach.
- Jeżeli szpitale powiatowe skazane są na śmierć (...) to niech to jest śmierć bezbolesna. My obecnie jesteśmy zagładzani - nie gryzł się w język Mirosław Duży starosta powiatu mikołowskiego.
Kryzys w szpitalach. Coraz trudniej utrzymać płynność finansową
Tłumaczył, że trudna sytuacja dotyczy szpitali powiatowych, bo te nie wykonują skomplikowanych zabiegów, a jednocześnie samorządy, które za nie odpowiadają, nie mają sporo pieniędzy, aby dokładać do placówek. Według Dużego większość szpitali powiatowych niedługo upadnie, a godzić to będzie w zdrowie i życie mieszkańców. Spotkanie odbyło się pod hasłem: "Plaster już nie wystarcza".
Samorządowcy ze śląskiego mówili o sytuacji szpitali powiatowych
Źródło zdjęcia: Szymon Michałek - prezydent Chorzowa
"Do tej pory nasz szpital był szpitalem dochodowym"
- Do tej pory nasz szpital był szpitalem dochodowym. Zmieniła to tylko jedna decyzja, która polegała na tym, że podniesiono o 15 proc. nasze koszty, jeżeli chodzi o koszty kadry, równocześnie zaledwie o 6 procent podniesiono wycenę świadczeń w NFZ, co spowodowało 20-milionową stratę za zeszły rok i kolejne 24 miliony w tym roku. W związku z tym jesteśmy zmuszeni wprowadzić plan naprawczy. To za chwilę będzie dotyczyło wszystkich szpitali - mówił dziennikarzom Szymon Michałek, prezydent Chorzowa.
Prezydent Chorzowa o sytuacji szpitali
Źródło: TVN24
Czasem nie pomaga nawet restrukturyzacja
Marta Nowacka, prezes Związku Szpitali Powiatowych Województwa Śląskiego i zarazem prezes zarządu szpitala w Siemianowicach Śląskich przekazała, że sytuacji jej placówki nie poprawia dostatecznie nawet przeprowadzana restrukturyzacja.
Jako przykład podała, że w Siemianowicach skonsolidowano świadczenia porodówki ze szpitalem w Katowicach oddalonym o siedem kilometrów, dostosowano liczbę łóżek na oddziałach do obłożenia i zmniejszono zatrudnienie. Wskazała, że choć wynik jest lepszy niż rok temu, to dalej nie jest bliski zeru i założonemu planowi. Dodała, że w Siemianowicach 81 proc. budżetu szpitala pochłaniają wypłaty dla pracowników. Ta liczba ma być średnią ogólnopolską.
- Dużym problemem również jest to, że NFZ przestał płacić za świadczenia, które realizujemy - czyli za wyleczonych pacjentów. Za zeszły rok jest to ponad 2,5 miliona złotych. Rok wcześniej to 3,5 miliona - powiedziała.
Według niej szpital sparaliżowały także tegoroczne zmiany dotyczące odroczenia płatności za niektóre świadczenia po roku.
"Fundusz reguluje świadczenia, które są w umowie na bieżąco"
- Pacjenci są zabezpieczeni. Fundusz reguluje świadczenia, które są w umowie na bieżąco - z terminem pięciodniowym płatności" - powiedziała TVN24 Katarzyna Adamiak, dyrektor śląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.
Dodała, że zapłacono już za leki i nadwykonania z pierwszego kwartału. Podkreśliła, że nadwykonania na Śląsku u szpitali powiatowych w przeciągu ośmiu miesięcy stanowią zaledwie średnio 7 procent kwoty ich podstawowych kontraktów.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.