Maha Kumari zamieszkała w łódzkim zoo
Łódź. Zoo ma nową słonicę. Liczą, że doczeka się kolejnego potomstwa
Źródło wideo: ZOO Łód
Źródło zdj. gł.: ZOO Łódź
Maha Kumari to samica słonia indyjskiego, która dołączyła do stada słoni w Orientarium Zoo Łódź. Jej przyjazd ma być ważnym krokiem w tworzeniu grupy rozrodczej tego gatunku.
"Ma 19 lat i jest mamą trójki młodych. Mamy nadzieję, że w przyszłości to właśnie u nas doczeka się kolejnego potomstwa" - napisało zoo na Facebooku.
Gdyby to się udało, byłyby to pierwsze od blisko 90 lat narodziny słonia w Polsce.
Słonica przyjechała do Łodzi 7 października z ogrodu zoologicznego w Kopenhadze. Po raz pierwszy została zaprezentowana w środę.
To doświadczona matka
Maha Kumari urodziła się 9 maja 2007 r. w zoo w Kolonii i jest doświadczoną matką, która dotychczas trzykrotnie rodziła młode. - Kiedy w grudniu 2024 r. obejmowałem funkcję dyrektora, wskazałem narodziny słonia jako jedno z naszych największych wyzwań. Przyjazd Maha Kumari jest bardzo ważnym krokiem w realizacji tego długofalowego planu. Przygotowaliśmy przestrzeń, rozwijamy zaplecze i pracujemy w ścisłym kontakcie z koordynatorem programu hodowlanego. Teraz najważniejsze są spokojna aklimatyzacja samicy, poznanie jej potrzeb i stopniowe tworzenie grupy rozrodczej. To proces, który wymaga czasu, cierpliwości i dostosowania kolejnych działań do potrzeb zwierząt - powiedział Michał Gołędowski, dyrektor hodowli i rozwoju Orientarium Zoo Łódź.
Maha Kumari to samica słonia indyjskiego
Źródło zdjęcia: ZOO Łódź
Przyjazd słonicy poprzedziły konsultacje z koordynatorem europejskiego programu hodowlanego słoni oraz zmiany w słoniarni. Przygotowania objęły zarówno przestrzeń dostępną dla zwierząt, jak i zaplecze służące ich codziennej opiece.
W basenie wewnętrznym powstały dodatkowe stopnie, które ułatwią słoniom bezpieczne zejście do wody. Wybieg wewnętrzny przedzielono tak, aby mogły korzystać z niego dwie niezależne grupy słoni, a zewnętrzny basen wyposażono w system podgrzewania wody. Przebudowa wybiegu zewnętrznego umożliwiła jego podział na cztery niezależne sektory.
Na wybiegi i do boksów trafiło około 900 ton piasku oraz specjalistyczne podłoże z wierzby białej. Kolejnym elementem przygotowań będzie stanowisko do regularnego ważenia słoni, pozwalające dokładniej monitorować ich kondycję.
Wsparcie z Danii
Maha Kumari przyjechała w towarzystwie dwóch opiekunów z Kopenhagi, którzy wspierają ją podczas pierwszego etapu aklimatyzacji. Łódzki zespół również odwiedził słonicę jeszcze przed przeprowadzką, dzięki czemu mogła wcześniej poznać osoby, które będą się nią zajmować.
Transport powierzono wyspecjalizowanej firmie, która wcześniej przewoziła już słonie do Łodzi, a ostatnio odpowiadała za przeprowadzkę młodych samców Kyana i Taru do ogrodu zoologicznego w Tunezji.
- Przy przewozie tak dużego zwierzęcia kluczowe jest odpowiednie przygotowanie, doświadczony zespół i ograniczenie stresu. Obecność znanych Maha Kumari opiekunów pomaga jej przejść przez zmianę otoczenia. Po przyjeździe najważniejsze są: obserwacja jej stanu zdrowia, apetytu, zachowania i sposobu poruszania się. Dajemy jej czas na poznanie nowego miejsca, a dalsze działania dostosowujemy do jej kondycji i tempa aklimatyzacji - wyjaśnił opiekun słoni z łódzkiego zoo Ireneusz Dąbrowski.
Nestor łódzkiego stada, 45-letni Aleksander, który jest najstarszym i największym słoniem w Europie, nadal będzie odgrywał rolę mentora dla dorastających samców. Po wyjeździe Kyana i Taru w stadzie pozostał jeszcze kilkunastoletni Barnaba. Trwają również przygotowania do przyjazdu kolejnego samca do grupy kawalerskiej.
Planując rozwój hodowli, Orientarium Zoo Łódź rozwija również zaplecze związane z ochroną słoni przed EEHV, czyli herpeswirusem stanowiącym poważne zagrożenie dla młodych osobników. Ma w tym pomóc m.in. zakupiona ostatnio specjalistyczna zamrażarka, która umożliwia przechowywanie osocza w temperaturze minus 80 stopni Celsjusza. Zoo uczestniczy także w badaniach dotyczących ochrony słoni przed EEHV, m.in. w pracach nad szczepionką.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.