The Jerusalem PostSix civilians who aided in preventing flydubai hijacking to receive presidential award for heroismCNN TürkAlmanya askere gitmek istemiyor: Vicdani ret başvuruları rekor kırdıPunchChina unveils candidate for WHO chief positionInquirerDOJ backs centralized, tech-driven PWD ID systemZDF heuteAktuelle Pressemitteilungen des ZDFUOLIndústria automotiva brasileira não voltará a ser o que era, diz ex-VP da FordBusiness AMTaiwan ziet sterke economische en militaire banden met Verenigde Staten als bescherming tegen China20 MinutenFrontalkollision fordert 6 Verletzte – Helikopter im EinsatzAntara NewsBalikpapan immigration deports nine foreigners for violating rulesIl Fatto QuotidianoPallanuotisti condannati per stupro: “Pratiche umilianti e mortificanti. La vittima era totalmente passiva e inerme”7sur7Un automobiliste percute cinq cyclistes en Espagne, puis fait demi-tour pour les percuter une seconde foisObservador DesportoEl Niño em curso poderá ser um dos mais intensos desde 1950
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 8, 2026

Kronika dżumy rosyjskiej

Translate

„Wiodącą agencją posiadającą uprawnienia w tym obszarze jest Rospotrebnadzor” – mówi 5 października rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow o wydarzeniach w obwodzie irkuckim. „I to na oficjalnych oświadczeniach Rospotrebnadzoru należy polegać, nie słuchając plotek i spekulacji”. „Rospotrebnadzor to miejsce, gdzie pracują wysoko wykwalifikowani specjaliści w tej dziedzinie. Posłuchajmy ich oficjalnych oświadczeń” – apelował dalej. Rospotrebnadzor to Federalna Służba Nadzoru Ochrony Praw Konsumentów i Dobrostanu Człowieka, zajmująca się nadzorem sanitarnym i epidemiologicznym.

W tym samym czasie kraje Azji Środkowej (Uzbekistan, Kirgistan i Kazachstan) zaczęły wprowadzać zaostrzone kontrole sanitarne na granicy z Rosją. 7 października „środki zapobiegawcze” wprowadza Mongolia.

„Komitet ds. Bezpieczeństwa Sanitarnego i Epidemiologicznego Uzbekistanu natychmiast postawił wszystkie służby w stan najwyższej gotowości. Aby wyeliminować nawet najmniejsze ryzyko wprowadzenia śmiertelnej infekcji, zaostrzono kontrole sanitarne i kwarantannowe na wszystkich przejściach granicznych i lotniskach międzynarodowych w całym kraju. Każdy przylatujący pasażer przechodzi teraz rygorystyczną kontrolę lekarską” - podaje uzbecki portal Kun.

O podanie do wiadomości informacji związanych z potencjalnym zagrożeniem apeluje Europa, WHO i USA. Donald Trump ogłasza, że jest gotów wysłać specjalistów amerykańskich, by pomogli rosyjskim kolegom. Następnego dnia Kreml ustami Pieskowa kwituje ofertę słowami - „dobrze, gdy jedna ze stron proponuje pomoc”, po czym ponownie odsyła do komunikatów Rospotrebnadzoru.

W międzyczasie hasło „dżuma” staje się w Rosji jednym z częściej wyszukiwanych w sieci terminów, a rekordy popularności w księgarniach bije powieść Alberta Camus'a o tym samym tytule.

USA kierują do Rosji démarche — oficjalne wystąpienie dyplomatyczne — w związku ze śmiercią pracownicy instytutu przeciw dżumie w obwodzie irkuckim. Zażądały ujawnienia większej ilości informacji o tym zdarzeniu. Ambasada Stanów Zjednoczonych w Moskwie wzywa swoich obywateli do natychmiastowego opuszczenia Rosji.

Daria zachorowała

Irkuck - jedno z największych i najważniejszych miast Syberii, położone kilkadziesiąt kilometrów od Bajkału, najgłębszego jeziora świata. To tam znajduje się Irkucki Badawczy Instytut Przeciwdziałania Dżumie Syberii i Dalekiego Wschodu. Założona w latach 30-tych XX wieku placówka jest jednym z pięciu instytutów w Rosji, w których przechowuje się żywy patogen dżumy, ale także przecinkowca cholery i wąglika. 21-22 października 2026 roku odbędzie się tam konferencja dla przedstawicieli Wspólnoty Niepodległych Państw, zatytułowana - „Aktualne problemy ochrony sanitarnej przed rozprzestrzenianiem się dżumy i innych niebezpiecznych chorób zakaźnych”. Zorganizowano ją na długo przed najnowszymi wydarzeniami w obwodzie irkuckim. 

Irkuck, Mapy Google

29 września do szpitala rejonowego w Szelechowsku trafia 28-letnia Daria Szypiłowa. Lekarze stwierdzają u niej ostrą postać koronawirusa. 1 października zostaje pilnie przeniesiona w stanie krytycznym na oddział intensywnej terapii i podłączona do respiratora. Umiera dzień później. Wówczas następuje to, co można nazwać rosyjskim szaleństwem informacyjnym. Oficjalne agencje kraju używają określenia „szczególnie niebezpieczna infekcja”. Szef administracji regionu Buriacji (sąsiadującego z obwodem irkuckim) pisze wprost o śmierci laborantki instytutu w wyniku zarażenia dżumą, potem edytuje swój komunikat, dodając „prawdopodobnie”. Pojawiają się ostrzeżenia przed podróżami do Irkucka. 3 października władze Bajkalska poprosiły mieszkańców, by nie jeździli do Szelechowa „z powodu dżumy”. Dwie godziny później wpis usunięto. Gdy publicznie pada słowo na „d”, niektóre media rosyjskie próbują przekonywać, że Daria zaraziła się w trakcie podróży do Tajlandii. Pogłoski są jednak szybko dementowane, a największą popularność w mediach zyskuje przekaz o „laborantce, która rozbiła próbówkę z patogenem”. Kwarantanną objęci zostają wszyscy, którzy mieli styczność z Darią - około 200 osób.

Uznany przez władze w Moskwie za zagranicznego agenta serwis „Ludzie Bajkału” informuje o „kilku szpitalach w Irkucku” jednocześnie objętych kwarantanną. Chodzi o szpitale kliniczne oraz Iwano-Matrioninski Miejski Dziecięcy Szpital Kliniczny. 4 października pojawia się informacja, że  szpital kliniczny w Szelechowie zostaje zamknięty, w irkuckich zakładach aluminiowych (także w Szelechowie) wprowadza się obowiązek noszenia maseczek. Lekarze w Irkucku - według LB - „otwarcie mówią o dżumie”, ale w oficjalnej dokumentacji medycznej to słowo nigdy się nie pojawia.

Kwarantanna dotyka też szpitala położniczego. Do placówki zabroniono wstępu mężowi kobiety, która za chwilę rodziła. Lekarze, wskazując powód, mówią: dżuma. Gubernator obwodu irkuckiego nazywa się Igor Kobzew i twierdzi, że sytuacja jest pod pełną kontrolą. 3 i 4 października Kobzew publikuje na Telegramie szereg wpisów. Dotyczą: dawców szpiku, forum pracującej młodzieży i teatru tańca.

„Nie mogę sobie wyobrazić, co tam się musiało stać”

„To się nie zdarza” - mówi „Ludziom Bajkału” lekarka i koleżanka Darii Szypiłowej o systemie pracy w irkuckim instytucie. Wcześniej odbywała staż w placówce. „Poza wysokimi środkami bezpieczeństwa, wszyscy tam są zaszczepieni przeciwko dżumie – nawet studenci, którzy przyjeżdżają na staż” - dodaje. Matka Darii dodaje z rozpaczą, że „ludzie uwierzyli w tę głupotę” o rozbiciu próbówki i teraz musi się od nich „oganiać”.

Probówka jest niezniszczalna. Nawet jeśli rzucisz nią o ścianę. Nawet teoretycznie, po prostu nie da się jej rozlać ani stłuc - tłumaczy Swietłana Szypiłowa.

Nie rozumie, dlaczego jej córka, która pomagała ratować innych, została poświęcona. Obawia się też o siebie i własną rodzinę - „Kto ją pochowa, jeśli będziemy siedzieć w więzieniu?” - pyta w rozmowie z dziennikarzami.

Anonimowy lekarz dodaje, że trudno jej sobie wyobrazić, „co tam naprawdę musiało się stać”.

Na budynku szpitala w Szelechowie wisi baner z napisem „Lekarze dla SWO”. To oznacza: „Lekarze dla Specjalnej Operacji Wojskowej”. 6 października klinika działa normalnie, a w każdym razie pracownicy starają się zachować pozory normalności. W środku nie ma pacjentów - opisuje LB. Do dziennikarza serwisu „zagranicznego agenta” wychodzi ochrona w masce. „Czy tu naprawdę jest dżuma?” - pada pytanie, „kto nam to powie, o wszystkim czytamy w internecie, to pewnie niebezpieczna infekcja i tyle” - wzrusza ramionami pracownik.

Możliwości są dwie i mówi o nich chcący zachować anonimowość rosyjski lekarz: albo u Szypiłowej rzeczywiście zdiagnozowano dżumę, ale sytuację opanowano i teraz nikt nie chce mówić o tym publicznie, albo nikt nie wie, co się faktycznie stało i władze „obawiają się paniki i odpowiedzialności”. Medyk jest natomiast przekonany, że w placówce musiało dojść do poważnego incydentu epidemiologicznego. Świadczą o tym podjęte środki ochrony jak izolacja pracowników i rozpoczęte dochodzenie.

Rosyjska choroba główna

W Rosji istnieje 11 obszarów, gdzie zlokalizowane są tzw. ogniska naturalne dżumy. Naturalne ognisko to specyficzny trwały ekosystem, w którym bakteria (Yersinia pestis) stale krąży między dzikimi zwierzętami i owadami, które na nich pasożytują. Aż osiem z nich znajduje się w europejskiej części kraju. Dwa obszary zlokalizowane w rejonie Morza Kaspijskiego, znajdują się w odległości zaledwie 1000 km od Moskwy.

Ostatni odnotowany najbliżej Europy przypadek dżumy zaobserwowano w 2016 roku. Bakterią zaraził się chłopiec z Kraju Ałtajskiego (o czym powszechnie wiadomo), w strefie naturalnych ognisk. Ostatnia pandemia dżumy przypada na połowę XIX wieku. Zaraza rozprzestrzeniła się wówczas z Chin na wszystkie zamieszkałe kontynenty, doprowadzając do śmierci milionów ludzi. W trakcie tej pandemii odkryto bakteryjne podłoże choroby i fakt, że przenoszą ją pchły.

Dżumę leczy się obecnie antybiotykami, w tym głównie streptomycyną. Leczenie dżumy płucnej (tej, która rzekomo zaatakowała Darię Szypiłową) należy zacząć w ciągu 24 godzin od infekcji, chorobę w postaci dymienicznej można zastopować w ciągu kilku dni.

To oznacza, że dżuma nie jest dzisiaj zagrożeniem, z którym cywilizowane kraje nie mogą sobie poradzić. Zagrożenie związane z bakterią jest nie tylko powszechnie znane, ale także monitorowane wszędzie na świecie, także w Rosji przez specjalistów z Rospotrebnadzoru. A jednak coś powstrzymuje władze w Moskwie przed ujawnieniem sedna wydarzeń w obwodzie irkuckim. To konsekwentne milczenie i mylenie tropów przez rosyjskie służby i administrację, powoduje histerię na całym świecie, który jeszcze nie doszedł do siebie po pandemii Covid-19.

Kreml ukrywa problemy w sposób systemowy, a właściwie stworzył system oparty na ukrywaniu problemów. To na bazie fałszywych przesłanek przekazanych przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa Putin podjął decyzję o inwazji na Ukrainę. To na bazie wytworzonego przez siebie kompleksu oblężonej twierdzy, Rosja eskaluje napięcie w relacjach z Zachodem. Informacja jest w Rosji narzędziem strategii politycznej - czyli dostępnym jedynie najwyższej, uprzywilejowanej kaście, a nie nośnikiem faktów. Ta zasada trwa od dekad, jej stosowanie zbiera śmiertelne żniwo wśród zwykłych Rosjan i obywateli innych krajów, a jej jednym z najbardziej jaskrawych efektów była sytuacja wokół katastrofy reaktora atomowego w Czarnobylu.

W kwietniu 1986 roku po wybuchu reaktora władze ZSRR wraz z krajowymi mediami robiły wszystko, by utrzymać sprawę w tajemnicy. Michaił Gorbaczow z podobnym lekceważeniem jak dzisiaj Pieskow, ignorował powagę sytuacji, gdy zabójcza radioaktywna chmura krążyła nad regionem. Wówczas przeciwnikiem Moskwy okazał się wiatr, który zaniósł skażenie aż do Szwecji i krajów Europy Zachodniej. Wtedy, pod naciskiem opinii międzynarodowej w dzienniku telewizyjnym „Wriemja” wyemitowano minimalistyczny, bagatelizujący zagrożenie komunikat:

W Czarnobylskiej Elektrowni Atomowej doszło do wypadku. Uszkodzony został jeden z reaktorów. Podjęto działania mające na celu likwidację skutków awarii. Poszkodowanym udzielana jest pomoc. Powołano komisję rządową

Dziś o tak silną kontrolę nad środkami masowego przekazu jest już trudno, nawet w Rosji, ale lęk przed wypowiedzeniem prawdy i próba rozegrania kryzysu w Irkucku przez władze na Kremlu - pozostały. I stanowią katastrofalną groźbę dla samych Rosjan i dla społeczności na całym świecie. Dziś w zapewnienia o tym, że „wszystko jest pod kontrolą” nie wierzy nawet Donald Trump, który zapowiedział rozmowę o dżumie z Władimirem Putinem. Nie ma żadnych wątpliwości, że usłyszy kolejne uspokajające słowa.

View the original on RMF24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.