PunchNLNG unveils AI tool to cut MRI scan timeThe Jerusalem PostWearable counter‑drone tech enters frontline service across US, Ukraine and IDF unitsBollywood HungamaMahakavya Shri Ramayan Katha producer Prakash Mahobiya alleges ‘negative marketing’; hints at big-budget Ramayana saying, “We never got a chance to reach our audience”ESPNTransfer rumors, news: Man United, Arsenal, Chelsea battle for Freiburg strikerInquirerSara Duterte: Mom prefers Baste for national politicsCNN Türk"Fon" ödemesi hangi formülle olacak?UOLTelevangelista americano Jim Bakker, envolvido em escândalos de fraude e sexo, morre aos 86 anos20 MinutenXena (24): «Sie trauen mir als Frau den Chefposten nicht zu»ZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioHet Laatste NieuwsVoormalig hoofd van Duitse inlichtingendienst aangehouden op verdenking van spionage en landverraadWirtualna PolskaPrezes UOKiK: Liczymy na refleksję po stronie Google'aNHK 社会デヴィ夫人 元マネージャーなど暴行の罪で罰金20万円
The Daily Newsstand · Free, Always
Tuesday, October 6, 2026

Laborantka nie żyje, Moskwa zaprzecza. Co się stało w instytucie dżumy w Irkucku?

Translate
  • W instytucie przeciwdżumowym w Irkucku zmarła 28-letnia laborantka, a ok. 200 osób trafiło na obserwację. Według rosyjskich mediów zaraziła się dżumą płucną po stłuczeniu probówki. Władze w Moskwie zaprzeczają i mówią o zapaleniu płuc o nieznanej etiologii.
  • Eksperci, z którymi rozmawiała Wirtualna Polska, nie widzą powodów do paniki, ale pytają, co Rosjanie robią z patogenem. Prof. Krzysztof Simon wskazuje, że skoro doszło do zakażenia, ktoś obrabiał materiał biologiczny. Dżuma to broń biologiczna pierwszej kategorii.
  • Wojskowy mikrobiolog mówi WP wprost, że jego zdaniem Rosja szykuje się do użycia broni biologicznej. Rosja podpisała konwencję zakazującą takiej broni, ale międzynarodowa kontrola jej przestrzegania jest iluzoryczna.

Do zdarzenia doszło w Irkuckim Naukowo-Badawczym Instytucie Przeciwdżumowym Syberii i Dalekiego Wschodu. Informacji jest jednak niewiele, pojawia się za to wiele niepotwierdzonych plotek.

Wiadomo, kim jest ofiara. Jak podał lokalny portal "Ludzie Bajkału", to 28-letnia Daria Szypiłowa, laborantka instytutu. Według tych doniesień 25 września stłukła probówkę z bakteriami dżumy. 29 września trafiła do szpitala w Szelechowie pod Irkuckiem, gdzie zmarła w nocy z 1 na 2 października.

Oficjalna wersja jest inna. Rosyjski Rospotriebnadzor twierdzi, że kobieta zmarła na "zapalenie płuc o nieznanej etiologii", a w instytucie nie doszło do żadnej awarii. O dżumie, i to w jej najbardziej zjadliwej, płucnej postaci, piszą jednak rosyjskie media. Słowa "dżuma" użył też szef sąsiedniej Buriacji Aleksiej Cydenow. Po chwili poprawił wpis na "prawdopodobnie zmarła na dżumę". Związany ze służbami kanał Mash na Telegramie podawał z kolei, że kobieta mogła się zarazić podczas wyjazdu służbowego do Buriacji, gdzie wcześniej wykryto naturalne ognisko choroby.

Służby medyczne zareagowały. Do szpitali, głównie na obserwację, trafiło około 190 osób. Potwierdzenia dalszych zakażeń jednak nie ma. Prawdopodobnie nie są też zgodne z prawdą informacje, w myśl których "eskortę" przy przewożeniu ich do szpitali stanowić miała Federalna Służba Bezpieczeństwa (FSB).

Nie można przy tym zapomnieć o jednej, bardzo istotnej kwestii, która budzi największe emocje: dżuma może być (i była w historii) wykorzystana jako broń biologiczna.

"Zachowajmy spokój i zdrowy rozsądek"

Jak zauważa w rozmowie z Wirtualną Polską prof. Krzysztof Simon, specjalista w zakresie chorób zakaźnych, przypadki dżumy wciąż się zdarzają, choć w odległych regionach, np. na Madagaskarze. I "nikogo oprócz lekarzy to nie obchodzi".

Tym razem jest inaczej. Zdaniem profesora rodzi się pytanie, dlaczego i w jaki sposób Rosjanie "majstrują" przy tych bakteriach. Skoro bowiem doszło do zakażenia, to ktoś obrabiał materiał biologiczny.

– Nie wiadomo, czy pochodził on od człowieka, zarażonego zwierzęcia, czy też był przechowywany (zbankowany) i ktoś z jakiegoś powodu go obrabiał. Ale skądś ten materiał pochodził i należałoby ustalić skąd. Nie obawiałbym się przy tym, że dojdzie do rozniesienia tego po Europie. Mobilność Rosjan nie jest najwyższa, a do zdarzenia doszło na terenie Syberii. Dlatego uważam, że nie ma powodów do wzbudzania paniki – mówi prof. Simon.

Zaznacza przy tym, że dżuma to skrajnie zakaźny patogen, bardzo zjadliwy i o wysokiej śmiertelności. Ma też zastosowanie jako broń biologiczna, i to pierwszej kategorii. W klasyfikacji amerykańskich Centrów Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) dżuma należy do kategorii A, czyli patogenów stwarzających największe zagrożenie. To czynniki, które łatwo rozprzestrzenić lub które przenoszą się z człowieka na człowieka, zabijają dużą część zakażonych i mogą wywołać społeczną panikę. W tej samej grupie są m.in. wąglik, ospa prawdziwa i ebola. A Rosja od lat prowadzi badania nad wojskowym wykorzystaniem patogenów.

– Ale powodów do paniki nie widzę. Zachowajmy spokój i zdrowy rozsądek. Choć pamiętajmy też, że Rosjanie kłamią i prowadzą działania wojenne przeciwko Ukrainie. Z jakiegoś powodu ten przypadek został jednak ujawniony – konkluduje prof. Simon.

Niepokojące słowa wojskowego biologa

Nieco mniej spokojny jest inny nasz rozmówca, mikrobiolog pracujący na rzecz Wojska Polskiego. Zgadza się na rozmowę pod warunkiem pełnej anonimowości, bo pracuje w jednej z wojskowych instytucji naukowych.

W rozmowie z Wirtualną Polską, podobnie jak prof. Simon, wskazuje na wysoką śmiertelność wynikającą ze zjadliwości bakterii. Dodaje jednak coś bardziej optymistycznego. Po epidemii COVID-19 państwa wypracowały mechanizmy, które mogłyby pomóc w walce z bakterią, gdyby ta się rozniosła.

Poza tym dżumę można leczyć antybiotykami. Nie jest to zarazek, którego nie dałoby się zwalczyć. Wymaga to jednak szybkiego działania: błyskawicznej identyfikacji i izolacji zakażonych.

Rozmówca WP przywołuje też przykład eboli – wirusa z tej samej kategorii A, który mimo to pozostaje pod pewną kontrolą. Epidemie eboli pustoszą kraje Afryki, ale jak dotąd nie uderzyły mocno w Europę.

Rosjanie nadal produkują broń biologiczną?

Nie od dziś wiadomo, że Rosja ma laboratoria, w których namnaża patogeny. I tu pojawia się problem natury prawnej. Rosja jest stroną Konwencji o zakazie rozwoju, produkcji, przechowywania i gromadzenia zapasów broni biologicznej (BWC, 1972 r.), ale międzynarodowa kontrola nad jej przestrzeganiem jest iluzoryczna. I trudna, bo zapisy konwencji są dość nieprecyzyjne.

Patogeny można wykorzystywać do celów naukowych i ochrony zdrowia publicznego. Nie można jednak produkować z nich broni. A bez kontroli zewnętrznej sprawdzenie tego jest niemal niemożliwe.

Bardzo niewiele wiadomo o procedurach bezpieczeństwa w laboratorium w Irkucku. Równie mało wiemy o samym wypadku: o jego przebiegu i okolicznościach, o tym, czy poszkodowana go zgłosiła i co zrobiono, żeby ograniczyć zagrożenie. Rosyjskie władze twierdzą, że wypadku w ogóle nie było. Jeśli jednak laborantka zaraziła się w pracy, zachorowała i zmarła, to procedury bezpieczeństwa pracy z takimi patogenami nie zadziałały.

– Niestety, moim zdaniem Rosja szykuje się do wykorzystania patogenów jako broni biologicznej – mówi wprost nasz rozmówca.

Lekcja z pandemii

Wojskowy mikrobiolog przypomina też, że na początku pandemii jeden ze znanych wirusologów przekonywał podczas międzynarodowej konferencji, że COVID-19 "raczej nie przeniesie się do Europy". Wszyscy wiemy, jak to się skończyło.

Europejscy naukowcy nie przeprowadzą w Irkucku dochodzenia epidemiologicznego. Pozostają im przekazy Rosjan, a te już teraz są sprzeczne. Na razie dalszych zakażeń nie potwierdzono. Czy tak zostanie i ile prawdy jest w oficjalnych komunikatach z Moskwy, przekonamy się w najbliższych tygodniach.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.