W Berlinie aż huczy od plotek. Dla Merza to scenariusz rodem z koszmaru

Za Friedrichem Merzem zapewne najtrudniejszy miesiąc w jego politycznej karierze. Naznaczony kolejnymi porażkami w wyborach regionalnych wrzesień może okazać się gwoździem do trumny nie tylko Merza czy nawet całej CDU, ale również niemieckiego rządu.
- Wybory w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie, podobnie jak głosowanie w Saksonii-Anhalcie 6 września, były de facto referendum w sprawie kanclerstwa Merza. Z koszmarnym dla niego wynikiem - nie zostawia w rozmowie z Interią wątpliwości prof. Arkadiusz Stempin z Uczelni Korczaka. Historyk i politolog specjalizujący się w niemieckiej polityce uważa, że "debatę nad swoją przyszłością Merz będzie możliwie długo odsuwać w czasie".
Czasu nie traci natomiast rosnąca w siłę i święcąca kolejne triumfy AfD. Patrzący na piętrzące się problemy najważniejszego polityka w kraju i pogłębiający się kryzys partii rządzącej nacjonaliści czują wiatr w żaglach i nawet tego nie ukrywają. - Kanclerz nie przetrwa do końca roku - zawyrokował po wyborach w Meklemburgii-Pomorzu Przednim Leif-Erik Holm, lider AfD w nadmorskim landzie. - Myślę, że zmierzch ery kanclerza już się rozpoczął - zaznaczył.
Porażka za porażką. Merz: To katastrofa
Sam Friedrich Merz, którego w skali kraju popiera aktualnie nieco ponad 10 proc. rodaków, doskonale zdaje sobie sprawę, że jego akcje topnieją w zastraszającym tempie. Dlatego tuż po ogłoszeniu wstępnych wyników wyborów regionalnych w Meklemburgii-Pomorzu i Berlinie zdecydował się na publiczne wystąpienie i orędzie do narodu z partyjnej centrali w stolicy Niemiec. W zgodnej ocenie niemieckich komentatorów i analityków to próba opanowania kryzysu i przejęcia narracji w kluczowych dla CDU, rządu i samego Merza dniach.
- To jest katastrofa - tak szef niemieckich chadeków skwitował wynik jego partii na poziomie 4,9 proc., co oznacza, że CDU po raz pierwszy w swojej historii nie dostanie się do parlamentu kraju związkowego. Dodatkowym policzkiem dla chrześcijańskich-demokratów jest kolejna w ciągu ostatnich dwóch tygodni dotkliwa porażka z AfD. Tym razem nacjonaliści zdobyli 38,2 proc. głosów, wygrywając tuż przed SPD (35,5 proc.).
Dwa tygodnie wcześniej AfD triumfowała w Saksonii-Anhalcie, gdzie przekonała do siebie aż 43,8 proc. głosujących przy zaledwie 17,2 proc. CDU. Nawet wynik głosowania w Berlinie nie stanowi dla chadeków pocieszenia. W Berlinie zwyciężyła Lewica z wynikiem 25,7 proc. (to ponad dwukrotnie więcej niż w poprzednich wyborach w 2023 roku), wyprzedzając CDU (spadek z 28,2 do 18,8 proc.) oraz AfD (wzrost z 9,1 do 16,3 proc.).

Kanclerz Niemiec Friedrich MerzFILIP SINGERPAP/EPA
Dla Merza i CDU wniosek z Meklemburgii-Pomorza Przedniego i Berlina jest jednoznaczny: partia i jej lider nie tylko przeżywają głęboki kryzys, ale są coraz bardziej okrążani przez radykalne ugrupowania zarówno z prawej, jak i lewej strony. W swoim wystąpieniu nawiązał do tego zresztą sam Merz, mówiąc o tym, że "zaufanie do instytucji państwa słabnie", ponieważ "jest aktywnie podkopywane przez skrajne partie z lewej i prawej strony sceny politycznej".
Jeszcze przed występem w Berlinie Merz zwołał posiedzenie prezydium CDU, żeby uciąć spekulacje o swojej dymisji. Później, już publicznie, potwierdził, że nie zamierza ustępować ani ze stanowiska kanclerza, ani szefa chrześcijańskich demokratów.
- Sens jego przekazu można skwitować krótko: "Zostaję!" - mówi Interii prof. Arkadiusz Stempin, historyk i politolog z Uczelni Korczaka. - Merz uciął spekulacje, teraz tonuje nastroje, uspokaja partię i wyborców, "ucieka do przodu". Nie dopuszcza możliwości bycia wymienionym ani nie rozdzielenia foteli kanclerza i szefa CDU, o czym w Berlinie krążą pogłoski już od kilku tygodni - dodaje autor książki "Angela Merkel. Cesarzowa Europy".
Merz gra na czas. Cel jest jasny: 25 kwietnia 2027 roku
Rzecz w tym, że ambitne plany szefa CDU i jego chęć walki mogą nie przetrwać bolesnego zderzenia z powyborczą rzeczywistością. O ile Friedrich Merz robi wszystko, co w jego mocy, żeby uspokoić partyjnych baronów, o tyle z aktywem chadeków może być mu znacznie trudniej. - Nie wiadomo, czy partyjne doły zaakceptują decyzję swojego szefa, czy też wywoła ona falę oburzenia i bunt w partii - zauważa prof. Arkadiusz Stempin.
Zresztą nawet cała partyjna wierchuszka nie stoi murem za Merzem. W powyborczy poniedziałek do głosowania nad wotum zaufania wobec szefa CDU wzywał Denis Thering, szef partyjnych struktur w Hamburgu. I może być to przekaz, który trafi do rozczarowanych i zirytowanych wyborców chadecji. - W dniu wyborów 82 proc. zwolenników CDU wskazywało, że to niespełnione nadzieje związane z Merzem prowadzą do tak słabych wyników tej formacji - wskazuje Kamil Frymark, wiceszef Zespołu Niemieckiego w Ośrodku Studiów Wschodnich (OSW).
Kluczem do politycznego przetrwania Merza, jego rządu i CDU jest niemiecka gospodarka. Tylko poprawa wskaźników i danie ludziom nadziei mogłoby zmienić sytuację, ale nie jestem optymistą, patrząc choćby na liczbę znikających od początku tego roku miejsc pracy na niemieckim rynku
Nasz rozmówca nie pozostawia złudzeń. - Na razie Merz próbuje kupić sobie jak najwięcej czasu. Taki był główny cel wczorajszego wystąpienia i zwołania prezydium CDU - tłumaczy. I dodaje: - Merz znajduje się pod olbrzymią presją. Był pod nią zresztą od dawna ze względu na niskie notowania CDU i spadek własnego poparcia na poziomie federalnym. Jego pozycja wyjściowa do walki o utrzymanie się u sterów władzy w Niemczech jest niesłychanie trudna.
W zgodnej ocenie rozmówców Interii, ale też niemieckich mediów, zdecydowane ruchy Merza tuż po klęskach w Meklemburgii-Pomorzy Przednim i Berlinie mają zapewnić mu względny spokój na najbliższe miesiące. Do kiedy? W najbardziej optymistycznym scenariuszu: do 25 kwietnia przyszłego roku. To wówczas odbędą się kolejne wybory regionalne - w Nadrenii Północnej-Westfalii. Tydzień wcześniej głosować będą mieszkańcy dwóch innych landów: Szlezwiku-Holsztynu i Kraju Saary.
W Nadrenii Północnej-Westfalii i Szlezwiku-Holsztynie chadecja rządzi i wciąż prowadzi w sondażach. Zadaniem Merza będzie, żeby ten stan utrzymać. - Jeśli CDU wygra wybory w obu przypadkach, istnieje duża szansa, że Merz przetrwa w fotelu kanclerza i szefa partii być może nawet do końca kadencji - przewiduje Kamil Frymark.
Notowania spadają, problemy się piętrzą. Klucz do przetrwania Merza jest jeden
Do wyborów w Nadrenii Północnej-Westfalii pozostało nieco ponad siedem miesięcy. Dla Friedricha Merza i CDU przetrwanie tego czasu będzie jednak skrajnie wycieńczającym maratonem.
Wchodząc w ostatni kwartał 2026 roku chadecy i ich lider wydają się nie mieć w ręku żadnych atutów. Merz jest skrajnie niepopularny - w zależności od sondażowni popiera go od 10 do 13 proc. rodaków. To mniej niż u schyłku swoich rządów miał poprzednik Merza w fotelu kanclerza - Olaf Scholz. Ponadto rząd Merza mierzy się z miażdżącą krytyką wyborców - negatywnie jego pracę ocenia od 83 do aż 88 proc. Niemców.
Z kolei AfD, podbudowana triumfami w wyborach regionalnych, umacnia się jako lider wszelkich sondaży - w badaniu YouGov z połowy września zanotowała poparcie 29 proc. społeczeństwa, podczas gdy CDU spadło do najgorszego wyniku w historii tego badania (18 proc.). Co więcej, Niemcy coraz niechętniej podchodzą do polityki tzw. kordonu sanitarnego wokół AfD, którą stosują partie głównego nurtu. W cytowanym badaniu YouGov przeciwnym takiej strategii było już 51 proc. społeczeństwa (wobec 44 proc. w sierpniu).
W dodatku Merza czeka teraz trudna przeprawa w rządzie. CDU z trzech wrześniowych elekcji regionalnych wychodzi mocno osłabiona. Z kolei koalicyjna SPD wzmocniła się dobrym wynikiem w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, który najpewniej przełoży się na wspólne rządy ze radykalną Lewicą albo Lewicą i Zielonymi.
- Teraz SPD pociągnie za hamulec w koalicyjnym rządzie - nie ma złudzeń prof. Arkadiusz Stempin. Rozmówca Interii przewiduje, że współpraca ze skrajną lewicą na poziomie regionalnym może przełożyć się także na szczebel federalny. Efektem będzie torpedowanie liberalnych i prorynkowych propozycji reform forsowanych przez Merza i CDU.

Na pierwszym planie dwójka współprzewodniczących AfD: Tino Chrupalla (drugi od lewej) i Alice Weidel (trzecia od lewej)RALF HIRSCHBERGER AFP
Dla chadeków to scenariusz rodem z koszmaru. Fundamentem ich fatalnych notowań są bowiem zawiedzione z powodu niespełnionych obietnic wyborczych nadzieje wyborców. CDU obiecało Niemcom m.in. ożywienie będącej w stagnacji niemieckiej gospodarki, znalezienie odpowiedzi na kryzys demograficzny, zatrzymanie nielegalnej migracji, ograniczenie biurokracji dla przedsiębiorców oraz reformy systemów podatkowego i emerytalnego. Nic z tej listy nie zostało w pełni zrealizowane.
Mówi Kamil Frymark z OSW: - Kluczem do politycznego przetrwania Merza, jego rządu i CDU jest niemiecka gospodarka. Tylko poprawa wskaźników i danie ludziom nadziei mogłoby zmienić sytuację, ale nie jestem optymistą, patrząc choćby na liczbę znikających od początku tego roku miejsc pracy na niemieckim rynku.
Czterech kandydatów na miejsce Merza. Ale żaden się nie wyrywa
Sytuacja chadeków jest tak trudna, że mimo opłakanego położenia Friedricha Merza brakuje chętnych do zajęcia jego stanowiska czy to w rządzie, czy w CDU. Nie zmienia to faktu, że po ostatnich wyborach cały Berlin aż huczy od plotek o tym, kto mógłby wybawić chadeków i rząd z opresji. Najczęściej powtarzające się nazwiska to: premier Nadrenii Północnej-Westfalii Hendrik Wüst, premier Saksonii Michael Kretschmer, premier Bawarii i szef siostrzanej CSU Markus Söder, a także premier Hesji Boris Rhein.
Najpoważniejszym kandydatem z tego grona jest Wüst, lider wewnątrzpartyjnej opozycji wobec Merza i twarz umiarkowanego skrzydła partii. W CDU mówi się o nim, że jest kontynuatorem tradycji Angeli Merkel i ma wizerunek nowoczesnego chadeka zdolnego wygrywać w dużych, zachodnich landach.
Wybory w Meklemburgii-Pomorzu Przednim i Berlinie, podobnie jak głosowanie w Saksonii-Anhalcie 6 września, były de facto referendum w sprawie kanclerstwa Merza. Z koszmarnym dla niego wynikiem
Kretschmer to z kolei ciekawe remedium na wyborcze sukcesy AfD. Wpływowy chadek ze wschodnich Niemiec słynący z odważnej krytyki partyjnej centrali w Berlinie za niezrozumienie specyfiki wschodnich Niemiec. Kojarzony z konserwatywnym skrzydłem CDU ma jednak opinię polityka, który mógłby zatrzymać implozję chadeków na wschodzie kraju.
Söder to niemal etatowy kandydat do najważniejszych urzędów w Niemczech. Polityk niezwykle ambitny, charyzmatyczny i bardzo sprawny komunikacyjnie. Do tego bacznie obserwujący słabnącą pozycję Merza. Jako szef siostrzanej partii z Bawarii byłby jednak trudny do przełknięcia dla wierchuszki CDU.
Z tej grupy największe szanse na zajęcie miejsca Merza ma Wüst, ale właśnie z tego powodu nie wyrywa się ze swoimi ambicjami już teraz. Przejęcie pałeczki po Merzu w partii i rządzie w tym momencie to niemal gwarancja klęski. Dużo korzystniejsze dla premiera Nadrenii Północnej-Westfalii byłoby obronienie swojego stanowiska w kwietniowych wyborach regionalnych i zastąpienie Merza w glorii chwały i jako wielka nadzieja CDU.
Zawsze istnieje też możliwość rozpadu koalicji rządzącej jeszcze przed kwietniem, co skutkowałoby rządem mniejszościowym, rządem technicznym albo przedterminowymi wyborami.
- Taki scenariusz uważam za mało realny - mówi Interii prof. Arkadiusz Stempin. I zaznacza: - Jeśli Merz miałby w najbliższych miesiącach dalej tracić poparcie w partii, zwłaszcza w partyjnych dołach, i w koalicji rządowej, to sam ustąpi. I zrobi to na tyle wcześnie, żeby nie zablokować nowego szefa partii i rządu przed kampanią wyborczą w 2027 roku.
Niezależnie od tego, co wydarzy się w najbliższych miesiącach, w zasadzie pewne jest, że to nie Merz będzie kandydatem chadeków na kanclerza w kolejnych wyborach parlamentarnych. Walka o władzę w CDU rozpocznie się chwilę wcześniej. - Do tego czasu całe odium trudnych reform weźmie na siebie Merz, chroniąc partię i zostawiając swojemu następcy czystą kartę - przewiduje Kamil Frymark z OSW.
"Zapowiedź złych zmian w Niemczech". Hennig-Kloska w "Gościu Wydarzeń" o zwycięstwie AfDPolsat News
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.