PunchEbonyi PDP gov candidate pledges to end child hawking, house-help cultureRTP DesportoMédio do Benfica Enzo Barrenechea operado ao joelho esquerdoThe Jerusalem PostConverse removes ad campaign criticized over KKK-esque imagery, issues apologyCNN بالعربيةرياضيون وأثرياء ينامون على هذا السرير الذكي.. ما فائدته؟عالم التقنيةهونر تستعد لإطلاق سلسلة WIN 2 و WIN Pad للألعاب في أكتوبر7sur7Macron remet la Légion d’honneur à Martin Scorsese et Robert De NiroGMA News4 katao, kabilang ang 3 menor de edad, sugatan matapos saktan umano ng ilang barangay officialsVilaWeb“L’espardenya o l’esvàstica, tu tries”: protesta antifeixista de Junts, ERC, Comuns i la CUP al parlamentChannel News AsiaCOE premiums all close lower in latest bidding exerciseIl Fatto QuotidianoLionel Richie per la terza volta ricoverato in ospedale: il cuore del “re della disco” cede ancora, il tour viene cancellatoThe Sydney Morning HeraldNRL Tips - Finals Week 3BBC NewsMigrants taken to Dover after more than 30 hours at sea
The Daily Newsstand · Free, Always
Wednesday, September 23, 2026

Starła się z rzeczniczką praw dziecka, odebrano jej dzieci. Musiał interweniować sąd

Translate

Sprawa ma swój początek 14 sierpnia br. Rzeczniczka praw dziecka Monika Horna-Cieślak podczas spaceru zauważyła kobietę, która szarpała swoje dziecko i na nie krzyczała. Kiedy zwróciła jej uwagę, kobieta wulgarnie odpowiedziała — relacjonuje Zero.pl.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Horna-Cieślak zgłosiła sprawę policji. Funkcjonariusze jednak po sprawdzeniu rodziny nie znaleźli podstaw do interwencji. Sprawa trafiła więc do sądu rodzinnego. Jak podaje portal, z sędzią, który zajmował się sytuacją, niemal niezwłocznie skontaktowało się biuro Rzecznika Praw Dziecka. Jego pracownik starał się przekonać sędziego o konieczności odebrania małoletnich rodzicom. Sąd ostatecznie również nie stwierdził jednak podstaw do wydania takiej decyzji. Brak podstaw do umieszczenia nieletnich w pieczy zastępczej stwierdza później także kurator sądowy.

Logo

Czytaj nas częściej w Google

Dodaj w Google

Rzeczniczka praw dziecka pojawiła się na posterunku policji. Nagle zapadła decyzja

Wszystko zmieniła wizyta rzeczniczki praw dziecka na posterunku policji. Po rozmowach, w których oprócz niej brali udział także komendant stołeczny policji i policjantka, rodzice otrzymali nakaz opuszczenia mieszkania i zakaz zbliżania się do dwójki dzieci w wieku trzech i czterech lat.

Ponieważ rodzicom w tak krótkim czasie nie udało się zabezpieczyć opieki nad dziećmi, musiały one trafić do domu dziecka.

Sprawa wróciła do sądu, który miał ocenić zasadność zastosowania takich środków. Po przeanalizowaniu sprawy sędzia nakazał natychmiastowe wydanie dzieci rodzicom. Postanowienie sądowe jest wykonalne od razu i nadrzędne wobec policyjnych zakazów.

Ruszyło wszczęte przez sąd postępowanie. Policjantka, która wydała decyzję wobec rodziców dzieci, zeznaje, że w chwili podejmowania decyzji nie widziała ani dzieci, ani ich rodziców. Natomiast ich matka tłumaczy, że szarpała dziecko, ponieważ nagle wyszło na jezdnię, czemu Horna-Cieślak nie zaprzecza. Zdaniem sądu zachowanie kobiety było jedynie reakcją na strach.

Monika Horna-Cieślak chciała "wykorzystać autorytet"? Sąd podjął decyzję

W sprawie RPD pojawiło się stwierdzenie, że mogła ona próbować "wykorzystać autorytet piastowanego urzędu do przeforsowania z góry założonej, na podstawie osobistego poczucia obrażenia przez matkę małoletnich, tezy o konieczności zabrania jej dzieci". Horna-Cieślak przedstawia w sądzie także argumenty dotyczące sytuacji rodziny, w tym przeszłości ojca dzieci. Sąd nie uznaje jednak żadnego z nich za powód do odebrania małoletnich — opisuje Zero.pl.

Zdaniem sądu całokształt działań podjętych wobec rodziny "może nosić wyraźne znamiona przemocy instytucjonalnej". Sędzia podkreślił także, że dla tak małych dzieci rodzice są "całym dotychczasowym wszechświatem", więc pobyt w placówce opiekuńczej mógłby wywoływać u nich traumę i poczucie izolacji od najbliższych.

Portal poprosił biuro RPD o komentarz w sprawie. W uzyskanej odpowiedzi stwierdzono, że Horna-Cieślak była świadkiem "stosowania silnej i gwałtownej przemocy psychicznej i fizycznej wobec małych dzieci w miejscu publicznym" i "miała prawny obowiązek podjęcia działań".

View the original on Onet

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.