"Ile można?". Lewica składa obiecany projekt. Chodzi o Fundusz Kościelny

Lewica złożyła w Sejmie projekt ustawy zakładający likwidację Funduszu Kościelnego, argumentując, że kościoły powinny finansować się w pełni samodzielnie.
Anna Maria Żukowska poinformowała, że zgodnie z projektem duchowni będą opłacać składki na ubezpieczenia społeczne na takich samych zasadach jak inni pracownicy.
Włodzimierz Czarzasty podkreślił, że partia domaga się równości kleru wobec prawa, co ma być realizacją zapisów o państwie świeckim zawartych w umowie koalicyjnej.
Anna Maria Żukowska przekazała na konferencji, że projekt ustawy o likwidacji Funduszu Kościelnego, którego złożenie zadeklarowała Lewica, to "projekt poselski". - Niestety nie mogliśmy się doczekać, żeby zmaterializował się on w formie projektu rządowego - powiedziała.
- Był taki zespół, on formalnie nadal istnieje, powołany przez pana premiera (Donalda Tuska - red.) w KPRM, na czele którego stanął pan wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz, który miał przygotować ten projekt. No niestety zespół spotkał się chyba trzy razy - dodała Żukowska.
Jak jednak wyjaśniła, minister rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk z Lewicy "przygotowała założenia do tego projektu". - One zostały wdrożone w nasz projekt poselski i składamy go dlatego, że do końca kadencji jeszcze rok. To obiecaliśmy swoim wyborczyniom i wyborcom i o to jesteśmy pytani bardzo często na spotkaniach na żywo, więc realizujemy swoją obietnicę wyborczą - powiedziała na konferencji przewodnicząca klubu parlamentarnego Lewicy.
"Kościoły będą się finansowały same". Lewica z projektem ustawy
Żukowska wyjaśniła, że poselski projekt zakłada, iż "wszystkie kościoły (...) będą się finansowały same". - Nie państwo, tylko kościoły same przez siebie. Mówimy tutaj o składkach ZUS-owskich na ubezpieczenia społeczne, czyli emerytalne, rentowe, ale też chorobowe i zdrowotne - wytłumaczyła.
- Ponieważ jest tak, że te składki, jeżeli chodzi o FUS (Fundusz Ubezpieczeń Społecznych - red.), finansowane są przez zwykłych pracowników w połowie po ich stronie, w połowie przez pracodawcę, takie samo rozwiązanie wprowadzamy, jeżeli chodzi o księży, osoby duchowne, czyli 50 proc. finansuje Kościół, 50 proc. sama osoba duchowna - kontynuowała Żukowska.
- Nie dotyczy to osób zakonnych, zakonów klauzurowych (zamkniętych - red.), kiedy to ci zakonnicy nie zarabiają w żaden sposób pieniędzy, nie świadczą posług kapłańskich. Wtedy ich składki finansuje w całości dana wspólnota, a składki chorobowe w tym momencie są dobrowolne. Jeżeli chodzi o misjonarzy - tak samo. Jeżeli pracują za granicą, nie będą wtedy tym objęci - tłumaczyła.
"Będą rozliczani jak wszyscy". Lewica chce zmian w sprawie księży
Polityk Lewicy wyraziła przekonanie, że jest to rozwiązanie, które spowoduje, że "księża będą rozliczani tak samo jak wszyscy pracownicy w Polsce". - Uważam, że to jest sprawiedliwe i uważam, że to już jest ten moment, ponieważ Fundusz Kościelny został powołany w celu rekompensaty Kościołom utraty ich dóbr, które posiadały przed II wojną światową - powiedziała.
- W przypadku Kościoła katolickiego (...) Komisja Majątkowa przyznała Kościołowi więcej majątku niż miał przed wojną. Dalsze finansowanie, które miało być - jak mówię - rekompensatą Kościołowi przez państwo, jest naszym zdaniem niecelowe, niesprawiedliwe i dlatego wprowadzamy to rozwiązanie - zaznaczyła Żukowska.
Szefowa klubu Lewicy dodała, że pragnie "uspokoić wszystkich, jeżeli chodzi o zabytki". - Fundusz Ochrony Zabytków przejmie finansowanie także zabytków sakralnych, czyli świątyń, dzieł sztuki. To są oczywiście bardzo ważne dla państwa polskiego i dla nas wszystkich zabytki. Sztuka sakralna jest jednym z elementów naszej kultury - podkreśliła.
Biejat o Kościele i państwie. Konieczność "ucywilizowania" relacji
Żukowska wyraziła też nadzieję, że przygotowane przez Lewicę rozwiązanie odpowiada na pytanie wyborców tej partii. - Liczę oczywiście na poparcie naszych koalicjantów - dodała.
Tuż po niej głos zabrała wicemarszałek Senatu Magdalena Biejat. - Konieczność rozdziału Kościoła od państwa, uporządkowania tych relacji jest podnoszona przez większość obywateli, także tych, którzy są katolikami - powiedziała.
- Stajemy tutaj jako wyraziciele woli obywateli, którzy chcą ucywilizowania relacji między Kościołem a państwem. Zresztą to ucywilizowanie powoli się dzieje. Jego najważniejszym chyba dzisiaj wyrazem jest wyrok sądu (...) w sprawie biskupa z Tarnowa, otwiera się w nowym oknie - kontynuowała polityk.
"Precedensowy" wyrok sądu ws. biskupa Andrzeja Jeża
W ten sposób Biejat odniosła się do decyzji tarnowskiego sądu, który uznał biskupa Andrzeja Jeża winnym zaniechania zgłoszenia przestępstwa dwóch podległych mu księży i wymierzył mu za oba czyny karę dwóch lat ograniczenia wolności. Polega ona na potrąceniu 25 proc. wynagrodzenia za pracę w stosunku miesięcznym na rzecz Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.
Sprawa bp. Jeża jest pierwszym w Polsce postępowaniem sądowym biskupa dotyczącym zgłaszania przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich przez księży. Biejat określiła wyrok sądu mianem "precedensowego" i takiego, który "mówi jasno o tym, że niezależnie od tego, czy jest się zwykłym Polakiem, zwykłym szaraczkiem, czy biskupem, nie można łamać prawa".
- Jest gotowość w Polsce na to, żeby właśnie przestać traktować księży, Kościół katolicki, w inny sposób niż inne wspólnoty wyznaniowe, w inny sposób niż innych obywateli. Jedyne, czego my tutaj chcemy, o co będziemy prosić naszych koalicjantów i co kładziemy na stole, to właśnie równość, sprawiedliwość, uporządkowanie tych relacji w imię lepszego funkcjonowania państwa, w imię sprawiedliwości społecznej - dodała wicemarszałek Senatu.
Jak powiedziała, wprowadzenie nowego prawa "na dłuższą metę posłuży też samemu Kościołowi", któremu "bezkarność, poczucie, że mogą wpływać na politykę, poczucie, że mogą wtrącać się w sprawy państwa, przysporzyły więcej szkody niż pożytku". - O tym świadczą najlepiej statystyki Kościoła, mówiące o spadającej liczbie wiernych przychodzących co niedzielę na mszę - podsumowała swoją wypowiedź Biejat.
"Ile można wołać?". Czarzasty chce oddzielenia państwa od Kościoła
- Lewica nie jest przeciwko wiernym, Lewica nie jest przeciwko wierze, ale, proszę Państwa, cierpliwość się kończy - mówił natomiast marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty. - Ile można wołać o państwo świeckie? - dopytywał.
Czarzasty przypomniał pozostałym koalicjantom, że w umowie koalicyjnej widnieje zapis o "dążeniu do zasad państwa świeckiego w Polsce".
- Mamy takie pytanie: ile jeszcze ten Fundusz Kościelny ma funkcjonować? Dlaczego my płacimy ZUS, a księża tego ZUS-u nie płacą? Dlaczego obywatele i obywatelki płacą normalnie PIT, a księża mają minimalny ryczałt? Dlaczego działalność gospodarcza kościoła - to znaczy prowadzenie cmentarzy, udzielanie ślubów, chrztów czy posługa przy pogrzebach, za którą Kościół inkasuje pieniądze - dlaczego to nie jest opodatkowane? - pytał marszałek Sejmu.
Polityk powiedział, że Lewica "żąda równości kleru wobec prawa". - Może rolą Lewicy jest to, żeby przypominać o trudnych sprawach. To nie jest tak, że mamy świadomość, że jutro rozwiążemy wszystkie problemy. Ale jesteśmy formacją, która jako jedyna w Polsce mówi konsekwentnie o wprowadzaniu zasad państwa świeckiego. My w to po prostu wierzymy - dodał.
Lewica chce likwidacji Funduszu Kościelnego. "Gwarantuję, że to będzie procedowane"
- Znacie nas. Wyrzucą nas drzwiami, wejdziemy oknem. Zaczynamy poważną rozmowę od ustawy, którą przedstawiła pani przewodnicząca naszego klubu, Anna Maria Żukowska. Zaakceptujecie ją albo nie zaakceptujecie, ale wiedzcie, że ludzie na to czekają (...) że wreszcie koalicja 15 października w sprawie państwa świeckiego, stosunku do kleru i równouprawnienia kleru w stosunku do innych obywateli zacznie mówić jednym głosem - kontynuował Czarzasty.
- Nie zgadzamy się na to, żeby kler dostawał ziemię za darmo, tylko po to żeby ją następnego dnia sprzedać Morawieckiemu. To jest po prostu nieuczciwe. To jest handlowanie i wspieranie się wiarą, we wspieranie się Kościołem w prostym zarabianiu pieniędzy - powiedział na koniec swojego przemówienia.
Odpowiadając na pytania dziennikarzy o sposób procedowania ustawy, Czarzasty potwierdził, że klub Lewicy nie wniósł o skrócenie terminu. - Więc będzie normalna procedura. Nie będę w tej sprawie klubu, do którego należę, w jakikolwiek sposób faworyzował, bo to byłoby nieuczciwe. Ale jednocześnie gwarantuję, że to będzie procedowane - wyjaśnił.
"Świat w szachu". Komornicki o rosyjskiej inwazji: Ma służyć oczyszczaniu rosyjskiego społeczeństwaINTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.