Syn ambasadora Izraela ciężko ranny w zamachu. "Potrzebuje cudu"
Rosnąca przemoc na Zachodnim Brzegu i rosnąca krytyka zachodnich państw wobec Izraela
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: WILL OLIVER / POOL/PAP/EPA
Neria Leiter, syn izraelskiego ambasadora w USA, w środę po południu został ciężko ranny w palestyńskim zamachu na Zachodnim Brzegu - podały lokalne władze. Mężczyzna jest żołnierzem rezerwy izraelskiej armii. Jak przekazał jego ojciec, ambasador Yechiel Leiter w mediach społecznościowych, Neria "potrzebuje cudu". "Wierzę w moc modlitwy i wierzę, że kiedy naród izraelski się jednoczy, cuda się zdarzają" - dodał.
Jak doszło do ataku?
Według palestyńskiego Ministerstwa Zdrowia 29-letni Palestyńczyk Mahmoud Muhammad Mahmoud Suleiman staranował samochodem punkt kontrolny w pobliżu osady Bejt Horon, gdzie Neria Leiter pełnił służbę, poważnie go raniąc. Stacjonujące na miejscu siły izraelskie otworzyły ogień do napastnika, gdy ten próbował uciec. Zginął na miejscu - pisze CNN.
Izraelski żołnierz został przetransportowany do szpitala w Jerozolimie. Jak informuje "The Times of Israel", cytując Alona Schwartza, kierownika oddziału urazowego Centrum Medycznego Shaare Zedek, Leiter ma poważne obrażenia głowy i przeszedł pilną operację mózgu. Jego życie jest nadal zagrożone.
Atak pochwalił w oświadczeniu Hamas, określając go jako "naturalną reakcję" na działania Izraela na Zachodnim Brzegu i w Jerozolimie. Organizacja nie przyznała się jednak do przeprowadzenia zamachu.
Starszy syn ambasadora, 39-letni Mosze Jedidja Leiter, również służący w izraelskim wojsku, zginął w Strefie Gazy około miesiąca po ataku Hamasu z 7 października 2023 roku, który zapoczątkował tam wojnę.
W połowie kwietnia ambasador Leiter odegrał kluczową rolę w pierwszych od dziesięcioleci bezpośrednich rozmowach dyplomatycznych między Izraelem a Libanem, w czerwcu wraz z amerykańskim sekretarzem stanu Marco Rubio ogłosili zawarcie ramowego porozumienia między tymi państwami.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.