Proces Sebastiana M. Trwają mowy końcowe. "Nigdy na tej sali nie padło szczere słowo: przepraszam"
Obrońcy podważali rekonstrukcję wypadku
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Piotr Krysztofiak tvn24.pl
Obrona Sebastiana M. na samym początku rozprawy zawnioskowała o wznowienie przewodu sądowego. Chciała złożyć kolejne wnioski dowodowe. Prokurator Aleksander Duda argumentował, że nie ma przesłanek do wznowienia przewodu sądowego, a dowody można było składać na poprzedniej rozprawie. - Gdyby jednak sąd uznał, że zachodzą warunki do wznowienia przewodu sądowego, to wnoszę o oddalenie zawartych we wniosku obrony wniosków dowodowych, albowiem wnioskowane okoliczności nie mają żadnego znaczenia dla wyjaśnienia sprawy i wobec tego zmierzają w sposób oczywisty wyłącznie do przedłużenia postępowania - powiedział prokurator Duda.
Sędzia Renata Folkman
Źródło zdjęcia: Piotr Krysztofiak tvn24.pl
Sędzia Renata Folkman z Sądu Rejonowego w Piotrkowie Trybunalskim, nie uwzględniła wniosku o wznowienie przewodu sądowego. - Rację w całości przyznaję prokuratorowi, który podniósł, że na tym etapie, po zamknięciu przewodu wnioski dowodowe są spóźnione - powiedziała sędzia Folkman. Obecnie trwają mowy końcowe. Głos zabrała jako pierwsza prokuratura. Później głos ma zabrać też matka jednej z ofiar wypadku.
Nigdy na tej sali nie padło słowo "przepraszam"
Mowy końcowe rozpoczął prokurator Aleksander Duda. Opisał od początku to co wydarzyło się feralnego dnia.
Mówił o powrocie trzyosobowej rodziny znad morza, o ostatnich SMS-ach wysyłanych do bliskich, aż do momentu tragicznego wypadku, w którym zginęła rodzina.
Prokurator opisał też zachowanie Sebastiana M., który wsiadł do podrasowanego BMW wspólnie z kolegami w Łodzi.
Opisywał zachowanie oskarżonego po wypadku i jego ucieczkę z Polski do Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Jak mówił, nie widział prawdziwej skruchy i tego, że Sebastian M. żałował tego co się stało.
- Nigdy na tej sali nie padło szczere słowo "przepraszam" - powiedział prokurator Duda.
Prokurator zawnioskował o najwyższą karę dla Sebastiana M. - Wnoszę o wymierzenie 8 lat więzienia, orzeczenie zakazu prowadzenia pojazdów mechanicznych na 15 lat . Wnoszę też o zadośćuczynienie dla rodziców zmarłych - mówił.
Prokurator zawnioskował w sumie dla rodziców po zmarłej Martynie - milion złotych. Dla rodziców po zmarłym Patryku również miliona złotych. I dla brata jednej z ofiar 200 tysięcy zadośćuczynienia.
- Zgromadzony materiał dowodowy nie przedstawia człowieka, który podjął jedną złą decyzję. Wręcz przeciwnie. To człowiek, który usuwał kolejne ograniczenia, który miały chronić innych uczestników ruchu. Uważał, że granice wyznaczone dla innych jego nie dotyczą - mówił prokurator Duda. - Wyjechał na autostradę, Rozpoczął rosyjską ruletkę z życiem innych kierowców - uzupełnił.
- Przez lata udawało się unikać konsekwencji, aż nadszedł dzień 16 września 2023 roku. Człowiek może ignorować przepisy. Ale nie może ignorować praw fizyki. One są obojętne wobec pewności siebie. Udawał na początku żal i pokorę. Rzeczywisty cel tych działań był jeden - ugrać coś dla siebie - dodawał.
Głos zabrał następnie pełnomocnik rodziny ofiar, mecenas Łukasz Kowalski. Także zawnioskował o najwyższy możliwy wymiar kary. - O tylko 8 lat, gdyby to było 20, też bym zawnioskował, gdyby było 30 też bym o taką karę zawnioskował - mówi mecenas Kowalski.
Ponad 300 kilometrów na godzinę
Biegli podtrzymali w sądzie wnioski przedstawione wcześniej w sporządzonych przez siebie opiniach.
- Nasze opinie wskazują jednoznacznie, że prędkość pojazdu BMW była w przedziale 315-329 kilometrów na godzinę. W tym przedziale kierujący prowadził swój pojazd. Natomiast Kia poruszała się w granicach 140 kilometrów na godzinę na włączonym tempomacie – powiedział biegły Bogusław Śleziak.
Jak dodał, zespół ekspertów jednoznacznie ustalił, że przed zderzeniem kierujący Kią nie zmieniał toru ruchu i cały czas poruszał się środkowym pasem. To oznacza, że BMW uderzyło w Kię a nie - jak twierdzi obrona oskarżonego – samochód zajechał nagle drogę Sebastianowi M.
Biegli wskazali, że w swojej ekspertyzie opierali się na zebranym w sprawie materiale rzeczowym w postaci śladów ujawnionych na jezdni, informacjach cyfrowych odczytanych z obu samochodów uczestniczących w wypadku, zapisów z wideorejestratora, który nagrał zderzenie, oraz nagrań z kamer znajdujących się na autostradzie A1. Zaznaczyli, że sporządzona opinia jest bardzo obszerna i wyjątkowo szczegółowa.
Według ich ustaleń BMW uderzyło swoją przednią prawą częścią w tylną lewą część Kii. - Za tym również przemawiają deformacje obu pojazdów widoczne podczas oględzin, jak i na zdjęciach - przekonywał ekspert Marek Długosz.
Bazując na śladach na jezdni, zapisach z czarnych skrzynek oraz wykorzystując autorską metodę, przedstawili na ilustracjach dokładny przebieg i moment zderzenia.
- Zajmuję się wypadkami drogowymi od 25 lat. Nie spotkałem się w swojej karierze z takimi prędkościami na drodze, z jakimi mamy do czynienia w analizowanym wypadku. Myślę, że nikt w Polsce się z takim nie spotkał. W Polsce nie ma takich dróg, na których można rozwijać takie prędkości – przyznał Długosz.
Według ekspertów Sebastian M. w dniu wypadku, jadąc autostradą A1, regularnie przekraczał 300 km/h.
- Przy 300 kilometrach na godzinę startują samoloty - podkreślił jeden z nich.
Krytyka opinii zamówionej przez obronę
Biegli podważyli ustalenia zawarte w prywatnej ekspertyzie zleconej przez obronę. Według nich została ona sporządzona w wadliwy sposób, m.in. dlatego, że jej autor nieprawidłowo oszacował szerokość rozstawu osi BMW, błędnie zmierzył długość śladów hamowania oraz szerokość opon, a także popełnił błędy w innych parametrach.
Eksperci odpowiedzieli też na ponad 50 pytań przygotowanych przez obronę oskarżonego. Dotyczyły one szczegółowych zagadnień dotyczących przygotowanej przez nich analizy wypadku, w tym m.in. metodologii prowadzonych pomiarów prędkości, kwestię drogi hamowania, badania śladów powypadkowych, zachowania się pojazdów w momencie zderzenia i chwilę przed nim.
Biegli wykluczyli też postawioną w prywatnej ekspertyzie hipotezę, że Kia poruszała się na kole dojazdowym.
- Przedstawione dziś przez biegłych opinie były jednoznaczne. Nie pojawiła się żadna wątpliwość. Zgromadzony materiał jest bezsporny. Zadawanie szeregu pytań przez obronę było tylko i wyłącznie szerzeniem wątpliwości – powiedziała prokurator Izabela Knapik z Prokuratury Okręgowej w Katowicach.
Śmiertelny wypadek na A1
Sebastian M. odpowiada za spowodowanie śmiertelnego wypadku na autostradzie A1 na wysokości wsi Sierosław koło Piotrkowa Trybunalskiego, do którego doszło we wrześniu 2023 roku. Według ustaleń śledczych kierowany przez niego samochód BMW poruszał się z prędkością przekraczającą 300 km/h, gdy uderzył w jadącą przed nim Kię. Auto stanęło w płomieniach. Zginęła trzyosobowa rodzina: Patryk, jego żona Martyna oraz ich niespełna 5-letni syn Oliwier.
Po wypadku Sebastian M. wyjechał z Polski. Przebywał między innymi w Dubaju, skąd w maju 2025 roku został sprowadzony do Polski. Od tego czasu pozostaje w areszcie. Sebastianowi M. grozi do ośmiu lat więzienia.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.