Tańsze paliwo dla Ukraińców? "Ile można powtarzać tę bzdurę"
Ile zapłacimy za paliwo?
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Szymon Pulcyn/PAP, Marina Chernivetskaya/Shutterstock
Od 3 października ponownie zaczął obowiązywać program Ceny Paliwa Niżej (CPN), wprowadzający między innymi czasową obniżkę podatku VAT i akcyzy. Ma on działać do końca tego roku. W ramach tego programu minister energii określa maksymalne ceny paliw. Od wtorku 6 października wszystkie podmioty sprzedające paliwa zobowiązane są stosować ceny nieprzekraczające: dla benzyny Pb95 6,79 zł za litr; dla Pb98 - 7,66 zł za litr; dla ON - 7,82 zł za litr.
Program CPN jest konsekwencją podpisanej przez prezydenta Karola Nawrockiego w czwartek 1 października ustawy, która wprowadza podatek od nadzwyczajnych zysków koncernów paliwowych. Jednocześnie prezydent zapowiedział skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego w trybie kontroli następczej. Wieczorem tego samego dnia ustawa została opublikowana w Dzienniku Ustaw.
W ostatnich tygodniach ceny paliw znów znalazły się w centrum publicznej dyskusji. Ich temat został wykorzystany także do nowej odsłony antyukraińskiego przekazu, według którego polscy kierowcy ponoszą wysokie koszty tankowania, podczas gdy Ukraińcy mają rzekomo korzystać z wyraźnie niższych cen paliwa. Powielają go prawicowi politycy.
"Polska dotuje Ukrainę na tysiąc sposobów. Dlatego kierowcy są ta łupieni na stacjach paliw!" - napisał 29 września 2026 roku na X polski internauta (pisownia wszystkich postów oryginalna). Do swojego wpisu dodał nagranie z posłem Markiem Jakubiakiem z Rozwoju Plus. Polityk mówi: "Ja chcę państwu powiedzieć, bo być może państwo nie wiecie o tym, ale Donald Tusk sprzedaje Ukrainie, Orlen sprzedaje po niecałe trzy złote, po 3,58 albo 7, słuchajcie paliwo, w ilościach do trzech miliardów litrów rocznie".
FAŁSZ
Doniesienia Jakubiaka o niskich cenach paliwa sprzedawanego Ukrainie krążą po sieci
Źródło zdjęcia: x.com
Inny internauta, który zamieścił to samo nagranie, 28 września na X napisał: "Marek Jakubiak ujawnia: 'Donald Tusk sprzedaje Ukrainie paliwo z dyskontem po cenie około 3,57 złotych w ilościach do 3 miliardów litrów rocznie!' A tymczasem dziś, w okolicach Gdańska - 8,19 zł, benzyna. Ropa ponad 9!". Kolejny przywołał słowa Jakubiaka i skomentował: "Żyjemy w państwie totalnego absurdu", a jego post wyświetlono niemal 200 tys. razy. Informacje o rzekomo uprzywilejowanych cenach paliwa dla Ukrainy zaczęły pojawiać się również w innych wpisach, już bez odwołania do wypowiedzi Marka Jakubiaka. Przykładowo, 28 września polski internauta zamieścił na Facebooku planszę z napisem: "Pilne: Donald Tusk sprzedaje Ukrainie paliwo z dyskontem po cenie około 3,57 złotych w ilościach do 3 miliardów litrów rocznie! A Polakom? Po prawie 10 zł za litr!".
FAŁSZ
Doniesienia o niskich cenach paliwa sprzedawanego Ukrainie krążą w sieci
Źródło zdjęcia: Facebook
"Dlatego w Polsce paliwo jest tak drogie mamy wliczona cenę paliwa co idzie na Ukrainę!"; "czas wyjść na ulicę...."; "Kto ma w tym interes ograbić Polaków a pomagać Ukraińcom którzy w czasie trwania wojny kupują polskie firmy i nie tylko??"; "Dramat, oddam głos w wyborach na każdego kto zablokuje wejście ich do UE, NATO, i zablokuje każdą formę darowizn, bezzwrotnych pożyczek" - pisali w komentarzach oburzeni internauci. Inni jednak słusznie reagowali: "Skąd ta informacja?"; "ile można powtarzać te bzdurę"; "Jakiś dowód? Cokolwiek?". Przestrzegamy przed takimi zestawieniami.
Podobny przekaz już krążył. Dlaczego to jest manipulacja
Nagranie z wypowiedzią Jakubiaka pochodzi z 28 września 2026 roku. To fragment odcinka programu z kanału Rymanowski Live w serwisie YouTube. Dziennikarz Bogdan Rymanowski rozmawiał w nim z Markiem Jakubiakiem oraz europosłem Prawa i Sprawiedliwości Jackiem Ozdobą. Jednym z tematów rozmowy były właśnie ceny paliw. Marek Jakubiak po stwierdzeniu, że Orlen sprzedaje Ukrainie paliwo za 3,57 lub 3,58 złotych dodał: "Nie dziwie się, że w Polsce musi być najdroższe paliwo w Europie, bo chyba mamy jedno z najdroższych". Jakubiak nie wspomina o jaki rodzaj paliwa chodzi - benzynę czy olej napędowy.
Szukaliśmy danych, które mogłyby być podstawą wyliczeń przywołanych przez Jakubiaka. Nie znaleźliśmy jednak publicznie dostępnych informacji o cenie sprzedaży Ukrainie 3,57 lub 3,58 zł za litr ani o sprzedaży na poziomie 3 mld litrów rocznie. Pytanie o źródło danych przywołanych przez posła wysłaliśmy zarówno do samego Marka Jakubiaka, jak i do biura Stowarzyszenia Rozwój Plus. Do publikacji tekstu nie otrzymaliśmy jednak żadnej odpowiedzi.
To jednak nie pierwszy raz, gdy pojawiła się narracja o tańszym paliwie dla Ukraińców. Już w lipcu 2026 roku taki sam przekaz forsowali prawicowi politycy. Kwota miała być jeszcze korzystniejsza dla Ukraińców. Wtedy w niektórych miejscach w Polsce ceny paliwa (benzyny) na stacjach przekroczyły osiem złotych za litr, a politycy przekonywali, że Ukraińcy mają paliwo za niecałe trzy złote za litr. Poseł PiS Michał Woś 21 lipca napisał na Facebooku: "Dla Ukraińców paliwo za 2,94 za litr, a dla Polaków po 8 zł". Cztery dni później podobne twierdzenie wysnuł poseł Konfederacji Przemysław Wipler. Powołał się wówczas na odpowiedź resortów finansów i aktywów państwowych udzieloną na pytanie innego polityka Konfederacji, posła Andrzeja Zapałowskiego. Wynikać z niej miało, że Orlen sprzedał Ukrainie w 2025 roku ponad 7 mld litrów paliwa po około 3 zł za litr. Wipler zestawił to z ceną paliwa w Polsce, twierdząc, że dla Ukraińców kosztuje ono 3 zł, a dla Polaków 8,20 zł. To samo twierdził poseł Janusz Kowalski, który w maju opuścił klub parlamentarny PiS. W serwisie X napisał: "Paliwo od Tuska dla Ukraińców po 3 złote, a dla Polaków po 8 złotych. Czego nie rozumiecie?".
W lipcu krążył podobny przekaz. Wtedy politycy twierdzili, że paliwo dla Ukraińców jest jeszcze tańsze
Zweryfikowaliśmy wówczas te twierdzenia. To manipulacja, bo zestawiane ze sobą ceny nie są porównywalne. Politycy, mówiąc o kwocie 2,94 zł, powoływali się bowiem na wspomnianą odpowiedź Ministerstwa Finansów na zapytanie posła Andrzeja Zapałowskiego, dotyczące sprzedaży oleju napędowego i benzyny na Ukrainę. Polityk pytał o to resort w marcu 2026 roku, a odpowiedź wpłynęła 6 maja. Resort wskazał w niej, że według danych Krajowej Administracji Skarbowej w 2025 roku Orlen dostarczył do Ukrainy 2 433 231 045 litrów oleju napędowego oraz benzyny, a ich "wartość statystyczna została oszacowana na poziomie: 7 164 133 404 zł.
2,94 zł, które padało w wypowiedziach polityków, to średnia cena za litr wyliczona na podstawie tych dwóch danych. Zaznaczmy jednak, że kwota ta nie pojawiła się w dokumencie. Znajdujemy tam jednak uwagę ministerstwa, w której wprost wskazano, że "wartość statystyczna nie jest tożsama z wartością transakcyjną ani faktyczną wysokością zapłaty dokonanej przez odbiorcę ukraińskiego za dostarczony towar". W tej kwocie uwzględniono "zarówno wartość transakcyjną wynikającą z faktury handlowej jak też inne koszty, np. koszty ubezpieczenia, koszty transportu".
Tak więc zestawienie średniej kwoty wyliczonej na podstawie danych ministerstwa z konkretnymi cenami ze stacji benzynowych może prowadzić do błędnych wniosków. Po pierwsze dotyczą one różnych etapów sprzedaży. Cena 2,94 zł za litr to cena eksportowa netto, która nie zawiera m.in. akcyzy, opłaty paliwowej, podatku VAT, marży detalicznej stacji. Tymczasem cena na polskiej stacji benzynowej obejmuje już te daniny i marże. Po drugie porównywane kwoty pochodzą one z różnych okresów - jedna jest przybliżoną ceną paliwa z lipca 2026 roku, a druga średnią ceną eksportową z 2025 roku.
Porównanie "wypada odwrotnie"
Podobnie jest teraz. Chociaż nie znaleźliśmy danych, które pozwalałyby wyliczyć średnią cenę na poziomie 3,57 lub 3,58 zł za litr, a Marek Jakubiak nie odpowiedział na nasze pytania, to można zakładać, że mówił on o cenie eksportowej netto. Sam polityk nie porównywał ich z cenami na polskich stacjach benzynowych, ale robili to już internauci cytujący jego wypowiedź. To wprowadzająca w błąd narracja.
Wbrew temu, co można wywnioskować z cytowanych wypowiedzi, Orlen, który sprzedaje m.in. olej napędowy i benzyny silnikowe do Ukrainy wcale na tym nie traci. Już w na początku maja biuro prasowe Orlenu wydało komunikat, w którym odniosło się do kwoty 2,94 zł. Jak podano, po odliczeniu podatków i opłat polska średnia krajowa cena hurtowa za litr paliwa w 2025 roku wynosiła 2,84 zł. W tym samym roku Orlen sprzedał surowiec do Ukrainy po średniej cenie 2,94 zł za litr, czyli o około 10 groszy drożej. "Zatem w Polsce ORLEN sprzedaje paliwa, których cena bez uwzględniania podatków, jest niższa niż cena paliw eksportowanych do Ukrainy. To jest obiektywna, wynikająca z danych i dokumentów prawda. Na sprzedaży do Ukrainy ORLEN nie traci. ORLEN na tym zarabia" - zaznaczono (pisownia oryginalna).
W sobotę w Moskwie odbywała się parada, a propaganda Kremla w polskim internecie przypuściła kolejny atak na ORLEN i Polskę. Dlatego dzisiaj napiszemy dłużej niż zwykle.
— Biuro Prasowe ORLEN (@b_prasoweORLEN) May 11, 2026
1. Celem propagandystów jest rozprzestrzenienie całkowicie nieprawdziwej tezy: "ORLEN sprzedaje paliwo do…
Zapytaliśmy Orlen, czy wartości te zmieniły się od maja. Biuro prasowe w odpowiedzi wskazało, że spółka nie publikuje szczegółowych danych o wolumenie ani wynikach sprzedaży paliw do Ukrainy. Zadeklarowano jednak: "Po odliczeniu danin i opłat od ceny krajowej porównanie przeprowadzone wypada odwrotnie niż sugerowano publicznie: średnia krajowa cena hurtowa była niższa niż średnia cena paliwa eksportowanego do Ukrainy".
Oceniono także, że krążące teraz posty z wypowiedzią posła Jakubiaka są oparte na tym samym sposobie manipulacji danymi. "Błędne wnioski pojawiające się w przestrzeni publicznej wynikają z zastosowania niewłaściwych punktów odniesienia, w szczególności z zestawiania ceny eksportowej netto z krajową ceną paliwa zawierającą podatki i inne obciążenia fiskalne. Są to wartości kalkulowane według różnych zasad, dlatego nie podlegają prostemu porównaniu. Przy eksporcie nie są naliczane krajowe daniny, a różnica w wartościach nominalnych odzwierciedla odmienny sposób kalkulacji ceny eksportowej i krajowej, nie zaś preferencyjne warunki sprzedaży" - czytamy w odpowiedzi.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.