Ochrona miast, przeniesione systemy. "Nie ma działań przypadkowych"

Podczas konferencji w Płocku minister obrony narodowej przekazał, że "wojna w Ukrainie pokazuje, w jak trudnym momencie od kilku lat znajduje się Polska i państwa NATO". W tym kontekście mówił chociażby o zmasowanym ataku Rosji, do jakiego doszło nocą.
- Po zmianach przyjętych kilka dni temu, alerty RCB będą pojawiać się, kiedy polskie pary dyżurne (myśliwców - red.) są podrywane, gdy jest zagrożenie na zachodniej Ukrainie - zapewnił Władysław Kosiniak-Kamysz.
Jednocześnie szef MON dodał, że Polska od kilku lat buduje zintegrowaną obronę państwa, która jest wielowarstwowa. - Mamy WISŁĘ, NAREW, PILICĘ I PILICĘ+, SAN - wymieniał minister.
Przemieszczone systemy ochrony powietrznej. Kosiniak-Kamysz: Nie ma działań przypadkowych
Podczas konferencji minister obrony podkreślił też, że "wszystkie systemy które są gotowe do użycia, są w posiadaniu armii". Następnie wskazał, że wiele systemów obrony powietrznej jest rozstawionych - oprócz Warszawy - także na terenie województwa Podkarpackiego czy Lubelskiego.
Z kolei pytany o to, czy istnieje jakaś korelacja między tym, że w ostatnim czasie systemy zostały przeniesione, po tym, jak rakieta spadła w Tarnawie-Kolonii, Kosiniak-Kamysz odparł, że "jeżeli jest zdolność do przemieszczania się wojsk, to ma to swoje względy związane z planami, które podejmujemy".
- Nie ma działań przypadkowych. To wszystko jest zaplanowane, przemyślane - lokalizacje i miejsca - po to, żeby chronić tym, czym na dzień dzisiejszy dysponujemy - mówił Władysław Kosiniak-Kamysz.
Ochrona przeciwrakietowa polskich miast. MON reaguje na słowa generała
Szef resortu obrony odniósł się też do słów gen. bryg. Michała Marciniaka, który w sobotę w programie "Dobry Wieczór Polsko" w Polsat News, został zapytany o upadek rosyjskiej rakiety w Tarnawie-Kolonii, do którego doszło pod koniec lipca.
Pytany o to, czy aglomeracje miejskie są objęte ochroną przeciwrakietową wojskowy odparł: - Duże miasta na dzisiaj nie, dlatego że nie mamy rozstawionych wokół nich systemów.
Władysław Kosiniak-Kamysz zaznaczył, że wielowarstwowa ochrona kraju jest "nabywana i wdrażana". - Systemy są rozstawione tam, gdzie jest to skierowane do ochrony kluczowych miejsc w Polsce, jak w woj. podkarpackim, lubelskim, Warszawie, czy tutaj, gdzie znajdujemy się niedaleko infrastruktury krytycznej - mówił.
- Polska jest chroniona we własnych zasobach i zasobach sojuszniczych - zapewnił Kosiniak-Kamysz. Jak dodał, "rozumie gen. Marciniaka", który jest jego pełnomocnikiem ds. wdrażania systemów, że "chciałby już mieć wszystko na stanie".
W sobotę generał w Polsat News dodał, w przypadku przejścia do fazy wojennej miasta "zapewne będą chronione". Na jego słowa zareagowało Ministerstwo Obrony Narodowej, które zapewniło, że polskie wojsko posiada różne środki ochrony wyznaczonych obiektów, w tym także dużych miast, przed atakami z powietrza.
Ministerstwo dodało, że ochrona nie polega na umieszczeniu baterii rakietowych na stałe wokół miast - w razie potrzeby musi być możliwość ich przeniesienia. Resort obrony podkreślił też, że jest to zintegrowany system, wykorzystywany na podstawie oceny zagrożeń i priorytetów obronnych państwa.
Jednocześnie MON dodało w komunikacie, że ochroną mogą być objęte kluczowe "ośrodki administracyjne i gospodarcze, obiekty infrastruktury krytycznej, jak i zgrupowania Sił Zbrojnych RP".
"Polityczny WF": Czy PiS kończy się na naszych oczach? INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.