Andrzej Poczobut o powrocie na Białoruś. "Chodzi o losy tysięcy ludzi"
— Pewności nie mam. Są podstawy, by sądzić, że będzie dobrze — oświadczył w wyemitowanych we wtorek wieczorem "Faktach po Faktach" w TVN24 Andrzej Poczobut, pytany o to, czy nie zostanie znowu zatrzymany przez białoruskie władze.
Zdaniem byłego więźnia politycznego na Białorusi władze w Mińsku dążą obecnie do poprawy relacji z Zachodem. — Ta cykliczność jest znana, że teraz powinno być dążenie do ocieplania relacji. Jeżeli jednak się mylimy, to nie będzie dobrze — ocenił.
Czytaj nas częściej w Google
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
- Przeczytaj także: Reżim Łukaszenki w końcu się ugiął. Andrzej Poczobut jest wolny
Andrzej Poczobut o powrocie na Białoruś. "To jest bardzo ważne"
Były więzień polityczny stwierdził, że na Białorusi nadal są osoby, które są prześladowane przez władze. — Tę sytuację należy rozwiązać, należy doprowadzić do normalizacji sytuacji mniejszości polskiej na Białorusi — stwierdził. — Ten mój wyjazd, wspieranie Związku Polaków na Białorusi jest właśnie tym dążeniem — oświadczył.
Andrzej Poczobut stwierdził, że rozmawiał z ludźmi w Polsce po swoim uwolnieniu, ale chce zobaczyć, jak wygląda sytuacja na Białorusi. — Chcę spotkać się z szeregowymi działaczami Związku Polaków na Białorusi. Chcę dowiedzieć się, jaki jest stan naszej organizacji dzisiaj. To jest bardzo ważne, to są losy tysięcy ludzi — powiedział.
Andrzej Poczobut zwrócił uwagę, że nawet w stanie wojennym ludzie wracali do Polski. — Ta cała moja historia jest maleńka. Nie czuję się, że jestem bohaterem — zaznaczył.
Były więzień polityczny stwierdził, że parę miesięcy na wolności "było jak sen". — Budziłem się i myślałem, że zaraz będę jednak w celi nr 2. Wierzę, że wcześniej czy później te blizny się zagoją, ale to nie jest takie łatwe, że da się tak łatwo przestawić — opisał. — Były momenty, że myślałem, że moja historia skończy się w więzieniu — dodał.
Andrzej Poczobut o wojnie w Ukrainie. "Ta granica oddziela dwa światy"
Andrzej Poczobut stwierdził, że po wyjściu z więzienia zwrócił uwagę, iż "wojna bardzo mocno zmieniła atmosferę". — Jest totalny brak zaufania pomiędzy państwami. Wiadomo, że Białoruś jest po stronie Rosji. Ta granica polsko-białoruska oddziela dwa światy. Po obu stronach są jednostki wojskowe, które bardzo poważnie traktują zagrożenie — zaznaczył.
— Tak jest ze złem, że ono na początku szokuje, a później się do niego przyzwyczajasz. [...] Bardzo współczuję Ukraińcom i Ukrainie, ale czuję się bezradny — podkreślił.
Były więzień polityczny dodał, że Polacy powinni pamiętać o Białorusi i patrzeć na nią nie przez pryzmat relacji z Rosją. — Wierzę jednak, że wcześniej czy później ta wojna w Ukrainie się skończy i okno możliwości normalizacji tych relacji z Białorusią się otworzy. To będzie na korzyść relacji z mniejszością polską, jeżeli chociaż względnie te relacje się unormują — powiedział.
- Przeczytaj także: Uwolnienie Andrzeja Poczobuta. Nowy trop z Mołdawii
Andrzej Poczobut o swoim uwolnieniu. "Polska zrobiła wtedy wszystko"
Były więzień polityczny opisał, że "nie spodziewał się takiego sposobu" wyciągnięcia z niewoli. — W 2021 r., kiedy do mnie się zwrócono, na spotkaniu z przedstawicielem polskiej ambasady, to powiedziałem, że nie chcę wyjeżdżać z Białorusi. Byłem przekonany, że Polska zrobiła wszystko wtedy. Nie spodziewałem się, że dojdzie do takiej wymiany — zaznaczył.
— Miałem okazję podziękować ludziom, którzy byli zaangażowani w tę całą historię. Od momentu powstania Związku Polaków, Polska wspierała mniejszość polską na Białorusi. Jeżeli popatrzymy na to w dłuższej perspektywie, to był ogromny wysiłek państwa polskiego. Nie chcę, żeby ten ogromny wysiłek, ale też kawał mojego życia, został zmarnowany, przejęty przez białoruskie służby specjalne — dodał.
— To jest dla żony bardzo trudne. [...] Mam nadzieję, że będziemy razem z żoną i będzie uspokojona. Takie sytuacje sprawiają, że się rodziny rozpadają. U nas, dzięki Bogu, tak nie było — opisał.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.