Kolejny dzień protestów w Hiszpanii. Zamieszki w Barcelonie
Zamieszki w Barcelonie podczas protestów przeciwko kryzysowi mieszkaniowemu
Źródło wideo: Reuters
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/MARTA PEREZ
W weekend wielotysięczne demonstracje ogarnęły ponad 50 hiszpańskich miast, w tym Madryt, Sewillę i Walencję. W Barcelonie protest miał się odbyć w sobotę, został jednak przełożony na poniedziałek z uwagi na ostrzeżenie przed ulewnymi deszczami.
Protest w stolicy Katalonii przebiegał w spokojnej atmosferze. Wieczorem jednak część uczestników, którzy w większości mieli zasłonięte twarze, zaczęła podpalać kontenery na śmieci oraz rzucać butelkami, kamieniami i petardami w funkcjonariuszy służb porządkowych.
Na miejsce skierowano kilka zastępów straży pożarnej. Manifestanci starli się z policją.
Protesty w Barcelonie
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/MARTA PEREZ
Kilkadziesiąt metrów dalej na Placu Katalońskim nadal stoi stworzone przez protestujących miasteczko namiotowe. Podobne powstały też na centralnym placu Puerta del Sol w Madrycie, a także w Walencji, Sewilli, Bilbao i Palmie.
Organizator protestów - Konfederacja Związków Lokatorów - nawołuje do strajku generalnego. W poniedziałek dwie największe centrale związków zawodowych, zrzeszających ponad 2 miliony członków, zdecydowały o przeprowadzeniu w listopadzie 24-godzinnego strajku generalnego z żądaniem godnych płac i prawa do mieszkania.
DOWIEDZ SIĘ WIĘCEJ:
Propozycja rządu upada, premier ogłasza przyspieszone wybory
Demonstracje to m.in. efekt piątkowego odrzucenia przez niższą izbę parlamentu hiszpańskiego dwóch rządowych propozycji zwiększających prawa najemców i ograniczających ceny wynajmu. Przewidywały one:
- automatyczne dwuletnie przedłużenie umów najmu wygasających przed końcem 2028 r. z zamrożeniem stawek czynszu,
- zwiększenie ochrony przed eksmisjami osób znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej,
- ograniczenia zakupu mieszkań przez fundusze spekulacyjne.
Mniejszościowa koalicja rządu Pedro Sancheza nie przekonała jednak katalońskiej partii niepodległościowej Junts do poparcia ustawy lub wstrzymania się od głosu. Jej posłowie, wspólnie z opozycyjną Partią Ludową (PP) i skrajnie prawicową Vox, zagłosowali przeciwko.
Protesty w Barcelonie
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/MARTA PEREZ
W poniedziałek premier Pedro Sanchez ogłosił w Hiszpanii przedterminowe wybory parlamentarne. Odbędą się one 29 listopada. Według mediów jednym powodów było przegrane piątkowe głosowanie. Sanchez liczy, że przyspieszone wybory mogą dać jego socjalistycznej partii PSOE większość w parlamencie.
Fala protestów po eksmisji 87-latki
Protesty związane z mieszkalnictwem trwają w Hiszpanii od 23 września. Wybuchły po tym, jak po ośmioletniej sądowej batalii 87-letnia Maricarmen Abascal została eksmitowana z madryckiego mieszkania, które zajmowała przez ostatnich 70 lat.
Nowy właściciel lokalu, fundusz inwestycyjny określany przez hiszpańskie media i część polityków "sępim", wykorzystując lukę prawną, podwyższył jej czynsz z ok. 500 do 1650 euro, tj. o ok. 300 euro więcej niż wynosi jej emerytura. Ostatecznie seniorka zamieszkała u krewnych.
W obronie kobiety w Madrycie zebrali się protestującycy. Po zakończeniu manifestacji setki osób zaczęły zajmować plac Puerta del Sol i rozbijać tam namioty. W miasteczku przebywają przede wszystkim młodzi ludzie - koczuje ich około 2 tysięcy.
Miasteczko protestujących w Madrycie
Źródło zdjęcia: Reuters
Mieszkalnictwo najważniejszym problemem w Hiszpanii
Dla Hiszpanów kryzys w mieszkalnictwie jest od wielu lat jednym z najważniejszych problemów w kraju. Taki wynik przyniósł też najnowszy, wrześniowy barometr publicznej pracowni Centrum Badań Socjologicznych (CIS). Ponad 37 procent ankietowanych wskazało go jako najważniejszy spośród listy kilkudziesięciu problemów. 27 procent ankietowanych zadeklarowało jednocześnie, że problem dotyczy ich osobiście.
Dla porównania 21,6 proc. badanych uznało kryzys gospodarczy za największy problem Hiszpanii. Niespełna 20 proc. wskazało migrację.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.