Nowy raport uderza w polskie szkoły. Polacy mówią wprost
- 36,3 proc. ankietowanych wybrało odpowiedź "raczej nie", a 18,2 proc. "zdecydowanie nie".
- 11,1 proc. badanych nie potrafiło ocenić poziomu ochrony uczniów.
- Badanie objęło 1007 dorosłych Polaków i przeprowadzono je metodą CAWI.
W sondażu zapytano o ochronę uczniów przed agresją i przemocą w polskich szkołach. Wśród zagrożeń wymieniono także ataki z użyciem niebezpiecznych narzędzi. Krytyczną ocenę wystawiło łącznie 54,4 proc. uczestników badania, przy czym częściej wybierano odpowiedź umiarkowaną niż zdecydowaną.
DLA CIEBIE
25 lat na straży bezpieczeństwa. ORLEN dziękuje strażakom za ich codzienną misję
DLA CIEBIE
Jak Polacy oceniają bezpieczeństwo uczniów?
Odpowiedź "raczej nie" wskazało 36,3 proc. respondentów, natomiast "zdecydowanie nie" wybrało 18,2 proc. Po stronie pozytywnych ocen znalazło się 25,3 proc. badanych, którzy uznali, że szkoły raczej zapewniają uczniom odpowiednią ochronę. Kolejne 9,1 proc. wybrało odpowiedź "zdecydowanie tak". Zdania w tej sprawie nie miało 11,1 proc. ankietowanych.
W raporcie zwrócono uwagę, że krytyczne wskazania zdecydowane pojawiały się niemal dwa razy częściej niż zdecydowanie pozytywne. Największą grupę stanowią jednak osoby wyrażające umiarkowaną dezaprobatę. Samo badanie nie pozwala ustalić, co dokładnie wpłynęło na ich odpowiedzi.
"Wynik 54,4 proc. to poważny sygnał ostrzegawczy, ale jeszcze nie dowód na to, że ponad połowa szkół jest niebezpieczna. Badani oceniają poziom ochrony, a nie liczbę faktycznych zdarzeń. Na ich opinię mogą wpływać doświadczenia, informacje o przemocy i sposób reagowania placówek. Szkoła nie wyeliminuje każdego konfliktu, ale powinna wcześnie rozpoznawać zagrożenia i zapobiegać ich eskalacji - oceniła Karolina Kuzia, psycholog i socjoterapeutka dzieci i młodzieży oraz konsultantka merytoryczna badania.
Oficjalne statystyki nie pokazują pełnego obrazu
Autorzy raportu zaznaczyli, że liczba zgłoszonych incydentów może nie odzwierciedlać wszystkich doświadczeń uczniów. Część zdarzeń może nie trafiać do nauczycieli, zwłaszcza gdy dzieci obawiają się reakcji rówieśników lub dorosłych. Z tego powodu same dane o zgłoszeniach nie wystarczają do oceny bezpieczeństwa w szkole.
Znaczenie ma również to, czy uczeń może poinformować o zagrożeniu bez obawy o konsekwencje oraz czy po takim zgłoszeniu placówka podejmuje odpowiednie działania. Badanie nie rozstrzyga, czy krytyczne odpowiedzi wynikały z osobistych przeżyć, doświadczeń członków rodziny, relacji znajomych czy informacji opisywanych w mediach.
"Nie wiemy, czy za stanowczymi ocenami stoją doświadczenia przemocy, relacje bliskich czy nagłośnione zdarzenia. Nawet pojedynczy poważny incydent może ujawnić słabe punkty organizacji szkoły. Ignorowanie wcześniejszych sygnałów podważa zaufanie do całego systemu. Placówki powinny analizować groźby i powtarzające się zachowania agresywne, zamiast sprowadzać obawy wyłącznie do emocji wywołanych przekazami medialnymi" - uzupełniła Karolina Kuzia.
Co wynika z badania o szkolnych procedurach?
Poziom bezpieczeństwa pozytywnie oceniło 34,5 proc. ankietowanych. Zdaniem autorów raportu taki wynik skłania do pytań o to, jak uczniowie i rodzice odbierają szkolne zapewnienia dotyczące ochrony. Same regulaminy, instrukcje i formalne procedury nie muszą wystarczać, jeśli nie wiadomo, jak placówka reaguje po zgłoszeniu problemu.
Ważne jest więc nie tylko istnienie zasad, lecz także ich praktyczne działanie. Uczniowie i ich rodzice powinni wiedzieć, komu przekazać informację o zagrożeniu oraz jakiej reakcji mogą oczekiwać. Raport nie przesądza jednak, ile rzeczywistych zdarzeń miało miejsce w szkołach ani w ilu placówkach wystąpiły problemy.
Badanie UCE Research i platformy ePsycholodzy.pl przeprowadzono od 10 do 11 października 2026 r. metodą CAWI, czyli za pomocą ankiet internetowych wspomaganych komputerowo. W ogólnopolskiej próbie uczestniczyło 1007 dorosłych Polaków.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.