The Daily Newsstand · Free, Always
Saturday, August 22, 2026

Wspólna lista koalicji i sojusz prawicy? Ekspert wskazał dwa powody "na nie"

Translate

Obecna koalicja rządząca, idąc razem do wyborów, mogłaby zdobyć sporo ponad 40 proc. głosów — wynika z sondażu Instytutu Badań Pollster dla "Super Expressu".

Koalicja KO, PSL, Nowej Lewicy, Polski 2050, Unii Centrum i Partii Razem otrzymałaby według tego sondażu łącznie 46,65 proc. głosów i miałaby szansę na objęcie władzy po wyborach.

Czy taka koalicja jest możliwa, czy to political fiction? — Zarówno po lewej, jak i prawej stronie sceny politycznej, tak duże koalicje są niemożliwe — odpowiada Onetowi prof. Waldemar Wojtasik.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Dwie duże listy? Dwa powody "na nie"

— Część aktorów politycznych nie jest zainteresowana taką koalicją. Z dwóch powodów. Po pierwsze, jest duży negatywny odbiór liderów politycznych, czyli Donalda Tuska i Jarosława Kaczyńskiego. Trudno mi sobie wyobrazić wyborców lewicowych, którzy chętnie zagłosowaliby na jedną listę, gdyby jej głównym patronem był Tusk. Tak samo w przypadku wyborców Konfederacji, którzy chcieliby pośrednio zagłosować na Kaczyńskiego — tłumaczy politolog.

Rozmówca Onetu zwraca uwagę na drugą kwestię. — W momencie, kiedy w wyborach do Sejmu mamy do czynienia z systemem przeliczania głosów na mandaty metodą D'Hondta, to oczywiście taka koalicja może się opłacać. Tylko głównym beneficjentem tego procesu są największe partie. Po stronie rządowej wyborcy PSL i Lewicy dawaliby swoje głosy na rzecz Koalicji Obywatelskiej. A po drugiej stronie głosy wyborców Konfederacji przechodziłyby w dużej mierze na kandydatów PiS — wyjaśnia.

"Karol Nawrocki jest zainteresowany tym, aby osłabiać poszczególnych liderów prawicy"

Czy po prawej stronie tak wielka koalicja (PiS, Konfederacja, Rozwój Plus), wsparta przez prezydenta Nawrockiego, nie jest jednak bardziej prawdopodobna?

— Być może tak rzeczywiście by było, ale uważam, że prezydent Nawrocki nie zdecyduje się na patronat nad tak dużą koalicją. Biorąc pod uwagę jego karierę polityczną, jego przyszłość polityczną, raczej by na tym stracił. Nawet gdyby taka lista powstała i taka lista uzyskałaby większość parlamentarną, to moim zdaniem Karol Nawrocki jest zainteresowany tym, aby osłabiać poszczególnych liderów prawicy. Raczej jest zainteresowany tym, żeby rząd był po wyborach słabszy, a najlepiej jakby był mniejszościowy, prawicowy — uważa prof. Wojtasik.

Rozmówca Onetu jest zdania, że dużo bardziej prawdopodobny jest scenariusz wspólnych list do Senatu i to zarówno po lewicowo-liberalnej, jak i po prawicowej stronie. — Jedna czy druga wspólna lista zadecyduje o tym, kto będzie miał większość w Senacie. Tu jest inna ordynacja, która zupełnie inaczej działa. Logika polityczna sprawia, że taka lista prezydencka po prawej stronie i lista rządowa po lewej są jak najbardziej realne — puentuje.

View the original on Onet

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.