„Przed nami piorunujący finisz”. Referendum w Warszawie coraz bliżej?

„Zebrano już 100 tys. podpisów pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania władz miasta (...). Przed nami piorunujący finisz” - poinformował inicjator Stołecznej Operacji Referendalnej Maciej Wilk. Do końca akcji pozostały niecałe dwa tygodnie. Organizatorzy muszą zebrać 132 tys. podpisów.
Rafał Trzaskowski, fot. Anita Walczewska /East News
Co z referendum w Warszawie?
100 tys. podpisów zebrano już pod wnioskiem o referendum w sprawie odwołania władz miasta.
Jesteśmy dumni z tego, co już się udało zrobić, a przed nami piorunujący finisz, czyli dwa tygodnie, podczas których chcemy zebrać nie tylko brakujące 30 tys. podpisów, ale też duży naddatek - powiedział Maciej Wilk, który jest inicjatorem Stołecznej Operacji Referendalnej.
Wyjaśnił, że nadal wolontariusze będą je zbierali na ulicach. Codziennie rozstawionych jest około 20 punktów. Uruchomione zostały też inne kanały: wydano 15 tys. kart referendalnych do podpisu, które krążą teraz po mieście, karty zostały też wrzucone do skrzynek pocztowych w 11 dzielnicach.
Zaapelował do Warszawiaków, by podpisywali karty i zwracali do punktów referendalnych lub wysyłali pocztą na adres inicjatywy.
Zbierający podpisy ubrani są w pomarańczowe kamizelki i czapeczki
Podpisy można składać w punktach u wolontariuszy lub pobrać od nich listy i samemu je zebrać, np. wśród domowników, albo pobrać ze strony Stołecznej Operacji Referendalnej kartę, podpisać ją i wysłać lub przynieść do siedziby organizacji. Karty zostaną też dostarczone do niektórych skrzynek pocztowych.
Aby zwołać referendum, potrzebne są głosy 10 proc. wyborców w Warszawie, czyli około 132 tys. osób. Wilk zaznaczył, że realnie trzeba zebrać około 150-160 podpisów, bo część na pewno będzie nieważna. Próg ważności referendum wynosi trzy piąte liczby głosujących z ostatnich wyborów samorządowych. To około 450 tys. osób.
Jedno referenum w stolicy już było
W Warszawie odbyło się już referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta - w październiku 2013 roku - i dotyczyło odwołania Hanny Gronkiewicz-Waltz.
Główną przyczyną było niezadowolenie części mieszkańców i opozycji z jej decyzji. Inicjatorzy zarzucali jej m.in. złą organizację komunikacji miejskiej, podwyżki cen biletów, chaos wokół wywozu śmieci i opóźnienia w kluczowych inwestycjach, np. budowie metra i Mostu Północnego).
Referendum okazało się wtedy nieważne z powodu zbyt niskiej frekwencji. Do urn poszło jedynie 25,66 proc. uprawnionych, co nie spełniało wymaganego wówczas progu 30 proc.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.