ESPNNHL Tonight: Previews, stats and betting intel for Thursday's dozen gamesThe Jerusalem PostIran's floating oil reserves, used for China sales, completely depleted, analysts say - reportPunchOsun APC rejects short notice for Tinubu campaign councilBollywood HungamaEXCLUSIVE: Ramayana's South distributors locked; Dil Raju bags Andhra-Telangana, Yash takes Karnataka, Think Studios gets Tamil Nadu, E4 Entertainment acquires KeralaDaily MaverickBusiness Reflection: Loaded for Bear: MTBPS shines light on lost revenue from missed mining opportunitiesRTP DesportoProva de Supertubos suspensaInquirerEl Niño response must draw on scientific, historical data – expertZDF heuteEntdecken Sie das ZDF-NachrichtenstudioAntara NewsGovt taps SEZ-integrated vocational training for industry alignmentWirtualna PolskaSikorski uderza w prezydenta. "Nie ma na to zgody"SCMP ChinaChina urges opening Bab al-Mandeb in first joint statement with regional nationESPN CricinfoSamson, Iyer and Dhir take India home in nervy chase against NZ
The Daily Newsstand · Free, Always
Thursday, October 22, 2026

Gnębiące poczucie niesprawiedliwości [OPINIA]

Translate

Tekst powstał w ramach projektu WP Opinie. Przedstawiamy w nim zróżnicowane spojrzenia komentatorów i liderów opinii publicznej na kluczowe sprawy społeczne i polityczne.

Ten wyrok uświadamia, jak głęboko niesprawiedliwe - co do zasady - jest prawo stanowione, i jak niekiedy nie da się odpowiedzieć adekwatnie na popełnione czyny. Tak jest w tym przypadku. Trzy osoby nie żyją, bo nieodpowiedzialny człowiek tak podkręcił swój samochód, by poruszać się z nim prędkością potencjalnego zabójcy. A to przecież nie wszystko, bo ten człowiek nie tylko nie pomógł ofiarom spowodowanego przez siebie wypadku, ale uciekł z kraju, ukrywał się przed sprawiedliwością, a także nie tylko nigdy nie wyraził autentycznej skruchy, ale i próbował zrzucić winę na zabite przez swoją jazdę osoby.

DLA CIEBIE

GAC EMZOOM - poznaj jego możliwości

To wszystko sprawia, że nie mógł nie dostać najwyższego wymiaru kary. Niesprawiedliwe jest zaś to, że ten najwyższy wymiar kary to jedynie osiem lat, z których część już odsiedział w areszcie.

Wyrok na Sebastiana M. to nie jest jedna z tych tragicznych spraw, w których mamy do czynienia ze zwykłym człowiekiem, który - na skutek błędu, zaniedbania czy braku uwagi - pozbawił na ulicy życia kogoś innego. To nie jest nawet historia kierowcy, który jechał za szybko, i z własnej winy, pozbawił kogoś życia. W takiej sytuacji osiem lat więzienia byłoby - zapewne - wyrokiem adekwatnym.

Tu jednak tak nie jest, bo w tej historii nie ma żadnych usprawiedliwień dla sprawcy. To nie jest po prostu kierowca, który przez przypadek spowodował tragiczny wypadek, to człowiek, który świadomie ze swojego auta uczynił narzędzie śmierci (tym bowiem jest jego podkręcenie ponad standardowe - i tak bardzo wysokie - osiągi), a potem wyjechał nim na autostradę, by tam narażać innych (i siebie też) na śmierć. W takiej sytuacji trudno mówić o przypadku, bowiem przypadkiem może być raczej to, że przez lata osoba jeżdżącą w ten sposób nikogo nie zabije, niż to, że ktoś poniesie przez nią śmierć. Osoba jeżdżącą w ten sposób jest więc potencjalnym zabójcą, i jako taka powinna być sądzona.

Sebastian M. wyjeżdżając na ulicę takim autem i w taki sposób, w pewnym sensie już podjął decyzję, że może kogoś zabić. Los sprawił, że jego ofiarami stało się małżeństwo z dzieckiem, które - co przed sądem opowiedziano - spłonęło w męczarniach, gdy sprawca ich śmierci, nawet nie próbował ich ratować. To także pokazuje, że to nie była zwyczajne historia wypadku.

Jego dalsze zachowanie pokazuje zaś, że nie jest to człowiek, który jak każdy zwyczajnie funkcjonujący człowiek, odczuwa jakiekolwiek wyrzuty sumienia (które mogłyby być ewentualnie wskazaniem dla zmniejszenia skali kary). To człowiek, który nie widzi własnej odpowiedzialności, zrzuca ją na innych, jest niezdolny do autorefleksji i mierzenia się z winą. A to oznacza, że jest zwyczajnie niebezpieczny dla otoczenia, i także dlatego powinien otrzymać wyższy wymiar kary (tak, pamiętam, że nie jest to możliwe, jeśli chodzi o pozbawienie wolności), a także dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów.

Nie ma wyjaśnienia, dlaczego sąd nie tylko uznał, że piętnaście lat (a w zasadzie mniej, bo tu także zaliczono mu cofnięcie prawa jazdy) wystarczy. Jeśli ktokolwiek zginie jeszcze przez jego nieodpowiedzialne zachowania na drodze, to będzie to także odpowiedzialność sądu.

Luka między prawem stanowionym a ludzkim

Oczywiście żaden wyrok nie zwróci życia ludziom, którzy zginęli, ale ten - na co zwróciła uwagę mama jednej z ofiar: ten ukazuje dramatyczną lukę w polskim prawie. - Te osiem lat pokazuje jak bezsilne jest nasze polskie prawo. Przede wszystkim to pokazuje, jaka luka jest w tym prawie. A osiem lat to za zabicie trzech osób, to jest... no nie będę tego komentować - mówiła dziennikarzom w sądzie Małgorzata Duda.

Ale ten wyrok uświadamia jeszcze jedno: jak głęboka jest luka między prawem stanowionym a ludzkim, absolutnie podstawowym poczuciem sprawiedliwości. I nie, nie chodzi ani o odwet, ani o odpłatę, ale o to, by w społeczeństwie pojawiło się poczucie adekwatności kary do czynu. Osiem lat za śmierć trójki osób w sytuacji jednoznacznej odpowiedzialności to rzecz absolutnie nieakceptowalna.

Warto też zadać pytanie o inny aspekt kary, którego akurat ten wyrok nie gwarantuje. Otóż kara ma nie tylko budować wrażenie (niemożliwego co do zasady) przywrócenia sprawiedliwości, ale także chronić społeczeństwo przed potencjalnymi dalszymi działania sprawcy.

Jeśli za kilka lat (po odsiedzeniu trzech czwartych z ośmiu - i tak skróconych przez areszt - zasądzonych lat więzienia i po dalszych kilkunastu) Sebastian M. ponownie zasiądzie za kółkiem, to biorąc pod uwagę jego zachowanie i myślenie, a także widoczny brak skruchy, nikt nie może zagwarantować, że nie powtórzy on ponownie swoich czynów. A jeśli tak, to mogą być kolejne ofiary. I także dlatego ten wyrok nie spełnia rygorów moralnej sprawiedliwości, nawet jeśli jest jedynym możliwym.

View the original on Wirtualna Polska →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.