Polska policja korzystała z oprogramowania opracowanego potajemnie w Rosji. Jest reakcja
Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, z oprogramowania Oxygen Forensics korzystało głównie Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC), ale licencje na nie miały wykupione również komendy wojewódzkie policji, np. w Gdańsku czy Olsztynie.
Firma zarejestrowała siedzibę w Wirginii w USA, dostarczała zachodnim służbom oprogramowanie szpiegowskie i potajemnie utrzymywała związki z Rosją. Kilka dni temu amerykańskie służby zatrzymały i aresztowały twórców Oxygen Forensics — dostawcy oprogramowania detektywistycznego, z którego korzystał brytyjski Scotland Yard, ale też Interpol oraz organy ścigania w innych krajach. Z tej samej technologii miała korzystać rosyjska FSB.
Oprogramowanie to umożliwia włamywanie się do urządzeń mobilnych chronionych hasłem, w tym smartfonów i dronów. Służby wykorzystywały je do omijania haseł i szyfrowania w urządzeniach w celu pozyskania z nich danych.
Amerykańskie śledztwo wykazało, że firma starała się ukryć swą strukturę własnościową, rzekomo w celu uniknięcia sankcji i kontroli. Jak już pisaliśmy w Onecie, zatrzymani to Lee Reiber, 55-letni amerykański dyrektor generalny firmy Oxygen i Oleg Dawydow, 52-letni obywatel Rosji. Prokuratorzy postawili im zarzuty zmowy w celu popełnienia oszustwa elektronicznego.
Według nich oprogramowanie firmy, opracowane przez Dawydowa w 2013 r., zostało sprzedane rosyjskiej FSB, rosyjskiej komisji śledczej oraz rosyjskiemu ministerstwu spraw wewnętrznych.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Reiber dołączył do Oxygen Forensics w 2015 r. i został dyrektorem generalnym firmy w marcu 2022 r., miesiąc po inwazji Rosji na Ukrainę i po nałożeniu przez USA rozszerzonych sankcji na Moskwę. Rosyjscy właściciele zostali wówczas usunięci z publicznych dokumentów korporacyjnych firmy.
- ZOBACZ RÓWNIEŻ: Wieka wpadka zachodnich służb. Korzystały z oprogramowania szpiegowskiego opracowanego potajemnie w Rosji. "Niedopuszczalne"
— W odpowiedzi na rosyjską inwazję na Ukrainę Dawydow, Reiber i rosyjscy współsprawcy uzgodnili, że będą ukrywać prawdziwą strukturę własnościową firmy Oxygen Forensics oraz fakt, że jej oprogramowanie jest opracowywane w Rosji — poinformowała Prokuratura Okręgu Centralnego Kalifornii.
Polska policja: użytkowanie zostało zawieszone do czasu wyjaśnienia sprawy
Według Departamentu Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych Dawydow i czterech innych obywateli Rosji nadal potajemnie kontrolowali jednak firmę za pośrednictwem spółki holdingowej z siedzibą na Cyprze. Materiały promocyjne przygotowane przez firmę w latach 2018 i 2020, do których dotarł dziennik "The Telegraph", zawierały informację, że jej produkt był wykorzystywany w ponad 150 krajach w ramach współpracy z organami ścigania m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji, Niemczech, Włoszech czy Hiszpanii.
Jak poinformował kilka dni temu serwis POLITICO, władze przynajmniej trzech krajów zareagowały już na ujawnione informacje. Rumuńska Krajowa Dyrekcja Antykorupcyjna (DNA) wszczęła procedury mające na celu rozwiązanie umowy dotyczącej tego oprogramowania. Z kolei łotewska policja państwowa zawiesiła korzystanie z niego na czas oceny, czy należy kontynuować stosowanie tej technologii. Korzystanie z niej wstrzymała też londyńska policja metropolitarna w Wielkiej Brytanii.
Jak się okazuje, oprogramowanie Oxygen Forensics wykorzystywała w swojej pracy także policja w Polsce. Udało nam się to potwierdzić. Jak dowiedział się Onet, Komenda Główna Policji podjęła już pierwsze decyzje w związku z tą sprawą.
— Polska policja korzystała z wymienionego oprogramowania. Ale w związku z pojawiającymi się wątpliwościami w zakresie właściciela oferującego narzędzie, użytkowanie zostało zawieszone do czasu wyjaśnienia sprawy — przekazała nam kom. Wioletta Szubska, z Wydziału Prasowo-Informacyjnego Komendy Głównej Policji.
Informator Onetu: to było narzędzie pomocnicze
Na razie funkcjonariusze nie zdradzają więcej informacji. W ramach wyjaśniania tej sprawy mundurowi będą ustalać, czy mogło dojść do wycieku informacji ze śledztw, jeżeli tak, to jakie to mogły być informacje i w czyje ręce mogły się dostać.
Jak ustalił nieoficjalnie Onet, z oprogramowania Oxygen Forensics korzystało głównie Centralne Biuro Zwalczania Cyberprzestępczości (CBZC), ale licencje na nie miały wykupione również komendy wojewódzkie policji, np. w Gdańsku czy Olsztynie.
— Trzeba jednak przyznać, że to oprogramowanie nie sprawdziło się w pracy. Na rynku są dużo lepsze narzędzia, z których korzysta polska policja. Dlatego w wielu przypadkach tej licencji później nie przedłużano — słyszymy nieoficjalnie od jednego z naszych informatorów, związanego ze służbami.
— Trzeba też podkreślić, że to nie było główne narzędzie wykorzystywane do pozyskiwania informacji w ramach prowadzonych śledztw, tylko raczej pomocnicze. Było używane jako rozwiązanie wspomagające proces wydobywania danych z urządzeń mobilnych. Dlatego raczej nie będzie tu mowy o wycieku danych — dodaje nasz rozmówca.
To ma jednak wykazać ostatecznie kontrola, jaka zostanie przeprowadzona w jednostkach, które używały tego oprogramowania.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.