CBA u byłego ministra w rządzie PiS. "Przeszukali dokładnie mieszkanie"

Funkcjonariusze CBA przeszukali mieszkanie byłego ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego w ramach śledztwa dotyczącego elektrowni w Ostrołęce.
Wcześniej na polecenie prokuratury agenci CBA zatrzymali łącznie 25 osób w związku z nieprawidłowościami przy inwestycji w elektrownię w Ostrołęce.
Śledztwo dotyczy niedopełnienia obowiązków przez członków zarządów i rad nadzorczych spółek Enea oraz Energa w latach 2018-2019.
Dziennikarzom Onetu udało się ustalić, że jedną z osób, u której w środę rano pojawili się agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego (CBA), był Krzysztof Tchórzewski, były minister energii w rządzie Mateusza Morawieckiego, otwiera się w nowym oknie. W przeszłości przeforsował on rozpoczęcie budowy przez państwowe spółki Energa i Enea bloku C elektrowni węglowej w Ostrołęce.
- Potwierdzam, funkcjonariusze CBA byli dzisiaj u mnie w domu. Zapukali o szóstej rano. Otworzyłem drzwi, nie było potrzeby wejścia siłowego. Przeszukali mieszkanie bardzo dokładnie, ale nie znaleźli tego, czego szukali - tłumaczył w rozmowie z portalem.
Przeszukanie CBA w mieszkaniu Tchórzewskiego. W tle sprawa elektrowni w Ostrołęce
Krzysztof Tchórzewski zapytany, czy czuje się winny w sprawie inwestycji w Ostrołęce, podkreślił, że nie ma sobie "nic do zarzucenia".
- Przeciwnie, jestem dumny z tej inwestycji. Była zgoda KE na elektrownię węglową z powodu potrzeb związanych także z litewskimi problemami związanymi z odnawialnymi źródłami energii, bo nie mieli rezerwacji. Wszak słońce nie świeciło w nocy. Mieliśmy więc część energii im oddawać. Komisja Europejska, otwiera się w nowym oknie nam zatwierdziła cały program budowy tej elektrowni, ponieważ odnawialne źródła energii muszą mieć zasilanie, że tak powiem konwencjonalne, jako pewne wtedy, kiedy natura nie działa - wyjaśnił.
Ostatecznie blok C elektrowni węglowej w Ostrołęce, otwiera się w nowym oknie został wyburzony ze względu na nierentowność inwestycji. Były minister, odnosząc się do tej kwestii, stwierdził, że "był to największy błąd". - Z tego tytułu, że nadal upierałem się przy pozostawieniu tego bloku, to na następną kadencję już nie brałem udziału w rządzie - wskazał.
Tchórzewski podkreślił jednocześnie, że nie spodziewa się żadnych zarzutów w tej sprawie. - Mogę zapewnić, że jeżeli pozostałbym na stanowisku ministra energii, to bym nie dopuścił do rozebrania tego bloku. To jest problem, który będzie się jeszcze ciągnął, jeżeli chodzi o Litwę, otwiera się w nowym oknie i te inne rzeczy - ocenił.
Przewodniczący KRS będzie weryfikował doniesienia o zatrzymaniu członka Rady
Według doniesień medialnych jednym z zatrzymanych w sprawie ma być również Grzegorz Ksepko, były wiceprezes Energa SA, a obecnie przedstawiciel prezydenta w Krajowej Radzie Sądownictwa, otwiera się w nowym oknie. Do doniesień odniósł się rzecznik Rady, sędzia Jarosław Łuczaj.
"Z doniesień medialnych wynika, że jeden z członków Krajowej Rady Sądownictwa, niebędący sędzią, został dziś zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego" - napisał na platformie X.
Łuczaj wskazał, że w związku z tymi informacjami przewodniczący Rady, sędzia Dariusz Zawistowski, "podjął działania, mające na celu wyjaśnienie, czy opisana sytuacja miała miejsce, a jeżeli tak, to co było jej przyczyną".
Rzecznik KRS zaznaczył, że do czasu otrzymania oficjalnych informacji w sprawie, Rada nie będzie odnosiła się do niej, ani jej komentowała.
Siemoniak o śledztwie w sprawie elektrowni w Ostrołęce. "Podjęliśmy działania"
O akcji CBA ws. elektrowni w Ostrołęce informował w środę Tomasz Siemoniak, otwiera się w nowym oknie. - Po bardzo dużej pracy CBA i prokuratury podjęliśmy działania w celu rozliczenia tej sprawy - przekazał na antenie TVN24. Zatrzymano w sumie 25 osób.
- W pierwszym rzucie są to osoby może nie z pierwszych stron gazet - sprecyzował minister koordynator służb specjalnych. - Ale pamiętamy powagę tej afery. Pamiętamy miliardy, które poszły i niewątpliwie ta sprawa ma charakter wybitnie rozwojowy - dorzucił.
Śledztwo obejmuje lata 2018-2019 i dotyczy działania na szkodę spółek Elektrownia Ostrołęka Sp. z o.o., Enea SA oraz Energa SA poprzez niedopełnienie obowiązków przez członków zarządów i rad nadzorczych.
Elektrownia Ostrołęka z kontrolą NIK. Nielegalne i niegospodarne rozliczenie
Prace nad projektem nowego bloku węglowego w Elektrowni Ostrołęka zaczęły się w 2009 roku. We wrześniu 2012 roku spółka je wstrzymała, nie mogąc pozyskać finansowania z rynku. Energa uznała, że dopiero udział partnera strategicznego umożliwi budowę.
Jesienią 2016 roku połowę udziałów w projekcie kupiła Enea. Wiosną 2018 roku konsorcjum GE Power i Alstom wygrało przetarg na budowę 1000 MW bloku na węgiel kamienny za nieco ponad 6 mld zł. Polecenie rozpoczęcia prac budowlanych wydano z końcem 2018 roku, jednak wiosną 2020 roku budowę zawieszono.
W czerwcu 2020 roku Enea i Energa podjęły decyzję o kontynuowaniu inwestycji, ale po konwersji technologii na wykorzystującą spalanie gazu ziemnego do produkcji energii elektrycznej. Podpisano też trójstronne porozumienie z PKN Orlen - od końca kwietnia 2020 roku większościowym właścicielem Energi, które określała dalsze kierunku udziału wszystkich stron w projekcie.
W grudniu 2020 roku Enea podjęła decyzję, że nie weźmie udziału w budowie elektrowni gazowej. Również w grudniu 2020 roku została zawarta nowa umowa inwestycyjna między nowymi sponsorami projektu - Energą, Orlenem oraz PGNiG.
W styczniu 2021 roku powołano nową spółkę celową CCGT Ostrołęka Sp. z o.o do realizacji elektrowni gazowej - z łącznym 51-proc. udziałem Energi i Orlenu i 49-proc. udziałem PGNiG. W kwietniu 2021 roku UOKiK wydał zgodę na utworzenie spółki CCGT Ostrołęka.
W marcu 2021 r. ruszyła rozbiórka wybudowanych wcześniej elementów bloku węglowego elektrowni.Najwyższa Izba Kontroli, otwiera się w nowym oknie wzięła inwestycję pod lupę. Z raportu opublikowanego 18 sierpnia wynika, że rozliczenie jej było nielegalne i niegospodarne.
"Polityczny WF": Czy Nawrocki wpuści ludzi Brauna do Pałacu?INTERIA.PL
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.