ESPN DeportesEN VIVO: Francia acorrala a Bélgica, pero aun no cae el golESPNHow all eight teams could win the championshipThe Jerusalem PostJewish TV star Adam Brody calls Israeli actions in Gaza ‘genocide’BBC NewsMonday Night Club - Man City reactionDaily MaverickDutch ‘reformed hacker’ arrested in ShinyHunters investigation, police and boss say3DNewsGoogle заменит ИИ-ботов Gem в приложении Gemini на «навыки», но вряд ли это поможет конкуренции с MuseRMF24Władimir Putin podpisał dekret zwiększający liczebność rosyjskiej armiiCBS SportsWill Aaron Judge be on the Wild Card Series roster? Yankees slugger 'making progress,' says Aaron BooneTechCrunchTesla delays Roadster 2 event again due to bad weatherVarietyDisney and Columbia Sportswear Expand Partnership With Mickey Mouse ‘Outdoor Club Collection’: Shop the Full Lineup HereTGCOM24 SpettacoloGli Eiffel 65 riportano la "voglia di dance all night" a PadovaCNN بالعربية"وام": نتنياهو زار الإمارات الأحد وناقش العلاقات الثنائية
The Daily Newsstand · Free, Always
Monday, September 28, 2026

Odstrzał dzików bez limitu. "Miasto ściąga na siebie oburzenie mieszkańców"

Translate

Dzik zaatakował mężczyznę w Wawrze (zdj. ilustracyjne)

Nowa uchwała dotycząca dzików w Warszawie

Źródło wideo: TVN24

Źródło zdj. gł.: Artur Węgrzynowicz / tvnwarszawa.pl

W Warszawie zezwolono na uśmiercanie dzików bez wyznaczonych limitów. - Uchwała została podjęta bez próby wdrożenia alternatywnych rozwiązań, o które apelujemy od kwietnia - mówi urbanista dr inż. Robert Skrzypczyński. W jego opinii jest to "katastrofa wizerunkowa" dla władz stolicy.

We wtorek 22 września Sejmik Mazowsza przyjął - na wniosek prezydenta Warszawy - uchwałę, zgodnie z którą w stolicy będzie można uśmiercać dziki bez wyznaczonego limitu. Nowe przepisy mają obowiązywać przez dwa lata i dotyczyć wyłącznie zwierząt, które - według kryteriów określonych w uchwale - stwarzają nadzwyczajne zagrożenie dla życia, zdrowia lub gospodarki człowieka.

Obejmują one dziki, które: trwale utraciły naturalny lęk przed człowiekiem (synantropizacja); bytują lub regularnie nachodzą na tereny zurbanizowane, obszary o zwartej zabudowie mieszkaniowej, użyteczności publicznej oraz rekreacyjnej; przebywają w pasach drogowych dróg publicznych.

Decyzja ta wywołała sprzeciw środowisk prozwierzęcych, w tym części ekspertów wchodzących w skład powołanego w czerwcu zespołu ds. dzikich zwierząt m.st. Warszawy.

Nie ma limitu, ale są kryteria

Rzeczniczka prasowa urzędu marszałkowskiego województwa mazowieckiego Marta Milewska podkreślała, że uchwała nie oznacza nakazu redukcji określonej liczby dzików.

"W projekcie nie wskazano górnej liczby dzików, które mogą zostać objęte działaniami. Nie można bowiem z góry przewidzieć, ile zwierząt w okresie obowiązywania uchwały będzie powodować zagrożenie, gdzie do takich sytuacji dojdzie ani jakie będą ich okoliczności. Zamiast limitu liczbowego określono kryteria, które muszą zostać spełnione, aby można było podjąć interwencję" - wyjaśniła.

Ekspert: metody społecznie mało akceptowalne

Jednak zdaniem ekspertów i aktywistów uchwała dopuszcza, iż dziki będą mogły być zabijane na dużą skalę. Dr inż. Robert Skrzypczyński, założyciel Biura Urbanistyki Wielogatunkowej, wskazał w rozmowie z PAP, że władze stolicy nie podjęły dotychczas nieśmiercionośnych i dostępnych metod, które pomogłyby ograniczyć liczbę dzików w mieście.

- Włodarze miast muszą uwzględniać zwierzęta w planowaniu i zarządzaniu miastami z wielu powodów, w tym dlatego, że tego oczekują mieszkańcy. Z badania na reprezentatywnej próbie Polaków przeprowadzonego w maju dla Wirtualnej Polski wynika, że - choć ludzie obawiają się obecności dzików w miastach - to jedynie 14 procent z nich opowiada się za radykalnymi rozwiązaniami, takimi jak odstrzał czy odłów z uśmierceniem - powiedział Skrzypczyński.

W jego ocenie świadczy to o tym, że te metody są społecznie mało akceptowalne, zwłaszcza gdy o chodzi o odstrzał na masową skalę. Specjalista zwrócił uwagę, że większość badanych mieszkańców miast - zarówno w Polsce, jak i w innych państwach - zgadza się, że jedynie w wyjątkowych sytuacjach, gdy dzikie zwierzę stwarza bezpośrednie zagrożenie dla człowieka i nie ma innych metod rozwiązania problemu, można je zabić.

- Jeśli dostępne są inne sposoby, aby ograniczać obecność dzików w stolicy, a miasto ich nie wykorzystuje, to rodzi naprawdę silny sprzeciw społeczny. To widać od samego początku dyskusji o dzikach w Warszawie. Sytuacje, które wydarzyły się w kwietniu, na przykład z zabijaniem dzików zamkniętych na placu zabaw czy dzikiem zabitym dlatego, że wszedł w tulipany w osiedlowym ogródku, zrodziły ogromny protest mieszkańców. To samo dzieje się teraz po podjęciu uchwały przez Sejmik Mazowsza - wskazał dr Skrzypczyński.

Dziki przyciąga dostępność pokarmu

Specjalista podkreślił, że istnieją metody łatwe do wprowadzenia, które przyniosłyby dość szybko widoczne efekty. Pierwszą i najważniejszą jest wprowadzenie systemu zabezpieczenia odpadów w mieście.

- Pokarm antropogeniczny (pochodzący z działalności człowieka - red.) w miastach jest dla dzików ważnym atraktantem, czymś, co je przyciąga. Jego kluczową zaletą jest to, że jest on dostępny przez cały rok w dużej ilości. Nie ma żadnego problemu, żeby w mieście dzik znalazł sobie pokarm, w przeciwieństwie do terenów naturalnych, gdzie jest go czasami więcej, a czasami mniej - tłumaczył dr Skrzypczyński.

Powołał się na wyniki badań prowadzonych w Barcelonie, w których analizowano zawartość żołądków martwych dzików. Pośród zwierząt żyjących w dużym podmiejskim parku krajobrazowym, graniczącym z miastem, 95 procent miało w żołądkach tylko pokarm naturalny. Natomiast pośród dzików odłowionych na terenie miasta odsetek ten wynosił – zależnie od pory roku – 40-60 procent.

- Z tego powodu zabezpieczenie odpadów, będących dla dzików źródłem pokarmu, jest działaniem fundamentalnym. Pozwoliłoby to ograniczyć zarówno przyciąganie dzików na tereny miejskie, jak i zjawisko habituacji do człowieka, czyli przyzwyczajenia się dzików do tego, że człowiek w pobliżu nie stanowi dla nich zagrożenia - podkreślił urbanista.

- W naturze ludzie są dla dzików bodźcem awersyjnym - dziki nie chcą przebywać w pobliżu nas. Ale im więcej i częściej będą korzystały ze źródeł pokarmu antropogenicznego, w tym przypadku z odpadów, tym bardziej będą się przyzwyczajały do tego, że życie blisko człowieka jest korzystne i tym łatwiej będą w stanie przezwyciężyć strach przed człowiekiem - wyjaśnił.

Widać to w badaniach nad dzikami, które żyją w miastach - są one w stanie podejść bliżej człowieka, a jeżeli są przez ludzi nauczone, że dostają jedzenie, mogą podchodzić same i wręcz domagać się pokarmu.

Jak rozwiązać problem odpadów? Pomysły

Według dra Skrzypczyńskiego istotny problem stanowi również kwestia estetyczna - mieszkańcom przeszkadzają wywrócone przez dziki kosze na śmieci i rozrzucone odpady, które regularnie trzeba sprzątać. - Nawet jeżeli ktoś nie jest przeciwnikiem obecności dzików w mieście, to tego typu sytuacje mogą rodzić frustrację - ocenił urbanista.

Dodał, że ważnym aspektem, a pomijanym w dyskusji o dzikach, jest to, że pokarm antropogeniczny nie jest dla nich bezpieczny.

- Wprowadzenie odpowiedniego systemu zabezpieczania odpadów nie jest szczególnie trudne. Jest na przykład kilka metod zabezpieczenia klapy pojemnika na odpady, by nawet wtedy, gdy kosz zostanie przewrócony, nie otworzyła się - tłumaczył ekspert.

Można też grodzić altany śmietnikowe. Niektóre rozwiązania - jak mówił - wymagają jeszcze przetestowania, czy dziki nie są w stanie ich obejść. Za pozytywny przykład dał Gdynię, która zaczęła wymieniać kosze stojące przy ulicy na kosze z zabezpieczeniami.

- Nie ma przeszkód, by takie działania rozpocząć, a tam, gdzie potrzeba opracowania standardu technicznego, by zainicjować dialog techniczny z branżą. Natomiast miasto Warszawa w ogóle ich nie podejmuje. Jedyne, co w tym zakresie robi, to apele do mieszkańców, żeby sami zabezpieczyli swoje odpady - zauważył ekspert.

Przypomniał, że organizacja systemu gospodarki odpadami należy do zadań własnych gminy, a mieszkańcy mogą nie mieć ani wiedzy, ani zasobów finansowych, by wdrażać odpowiednie rozwiązania zabezpieczenia odpadów.

Dziki przychodzą do kociej karmy

Innym problemem, który wpływa na przyciąganie dzików do miasta, jest dokarmianie kotów bezdomnych (wolnożyjących).

- Karma dla kotów jest bardzo atrakcyjna dla dzików, wyczuwają ją z dużej odległości - powiedział dr Robert Skrzypczyński. Powołał się na badania prowadzone w Barcelonie, które wykazały, że w miejscach, gdzie są dokarmiane grupy wolnożyjących kotów, jest większe prawdopodobieństwo pojawienia się dzików.

- Rozwiązanie tego problemu również leży w kompetencjach gminy, która ma obowiązek opieki nad kotami wolnożyjącymi. W ramach tego obowiązku wydaje organizacjom prozwierzęcym czy mieszkańcom karmę, którą oni umieszczają w wybranych punktach odwiedzanych przez koty - tłumaczył specjalista. Wyjaśnił, że takie miejsca powinny być odpowiednio ogrodzone, albo powinno się stawiać karmniki, do których kot może wejść, ale dzik już nie.

Odpowiednie kształtowanie zieleni

Podkreślił, że można również sięgać po metody dotyczące kształtowania zieleni w mieście. - Są takie rodzaje terenów zielonych, które są dla dzików bardziej atrakcyjne niż inne. Dlatego władze powinny zrobić analizę, jak wygląda zieleń w otoczeniu miejsc tak zwanych wrażliwych, w których obecność dzików może ludziom szczególnie przeszkadzać - wskazał urbanista.

Z badań wynika, że są to szkoły, przedszkola, place zabaw, boiska, czyli ta infrastruktura, gdzie często przebywają dzieci lub młodzież, ale też te lokalizacje, gdzie są psy, ponieważ dziki postrzegają je jako zagrożenie, co może sprowokować je do ataku.

- Planując zieleń w takich miejscach, możemy dobierać gatunki, które mają na przykład owoce mniej smaczne dla dzików, nie sadzić takich roślin cebulowych jak krokusy, które dziki szczególnie lubią - wymieniał ekspert. Przypomniał, że taki eksperyment prowadzono z powodzeniem np. w Gdyni.

Ponadto można tak dobierać skład substratu (gleby), żeby nie było tam warunków do rozwoju dużych ilości pędraków, które są dla dzików bardzo atrakcyjnym źródłem białka. Analogicznym podejściem kierują się zarządcy lotnisk, by ograniczać ryzyko kolizji samolotów z ptakami.

- Lasy miejskie raportują, że podejmują pewne działania w zakresie kształtowania terenów leśnych wewnątrz miasta, by zachęcić dziki do pozostawania w tych miejscach. Chodzi o dobór takich gatunków roślin, by miały one dobry dostęp do pożywienia, ale też o gospodarkę wodną, w tym tworzenie miejsc, gdzie dziki się schładzają i myją (babrzyska) - tłumaczył specjalista.

340 kolizji z dzikami w Warszawie

Ekspert wskazał również na kwestię wypadków z udziałem dzików. - W zeszłym roku kolizji z udziałem dzików było ok. 340 w Warszawie, co stanowi 0,6 proc. wszystkich kolizji w mieście - zaznaczył.

W jego ocenie konieczne jest zidentyfikowanie punktów, w których najczęściej dochodzi do kolizji i zastosowanie tam znanych już metod z zakresu inżynierii ruchu drogowego, jak spowalnianie ruchu, ograniczenie prędkości, esowanie toru jazdy czy kontrola prędkości.

- Zgodnie z prawem, zanim sięgniemy po metody ostateczne, czyli zabijanie zwierząt, musimy wykorzystać te mniej inwazyjne i nieśmiercionośne. W mojej ocenie Warszawa praktycznie takich działań nie podjęła przed złożeniem do Sejmiku Mazowieckiego projektu uchwały w sprawie zabijania dzików bez limitu - powiedział dr Skrzypczyński.

Dodał, że projekt ten nie został skonsultowany nawet z członkami zespołu ds. dzikich zwierząt. - Cały proces był bardzo nietransparentny. Jako urbanista nie rozumiem, dlaczego miasto samo psuje sobie wizerunek i ściąga na siebie oburzenie mieszkańców - podsumował.

View the original on TVN24 →

KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.