"Istnieje spore zagrożenie". Były ambasador w Ukrainie o zakusach Rosji
Pytany o to, czy niedzielne ataki Rosji przeprowadzone tuż przy granicy z Polską należy postrzegać jako rodzaj "testowania sojuszników" Kijowa, Jan Piekło stwierdził, że należy je postrzegać w kontekście niedawnej wizyty szefa CIA w Moskwie.
- Nie bardzo wiemy, o czym była mowa, ale to do złudzenia przypomina sytuację ostrzeżenia amerykańskiego również pochodzącego ze źródeł wywiadowczych przed pełnoskalową inwazją rosyjską w Ukrainie, i jak pamiętam, wtedy świat zlekceważył te ostrzeżenia i do tego uderzenia doszło - powiedział.
Były ambasador Polski w Ukrainie: Istnieje zagrożenie, że Rosja szykuje eskalację
Piekło wskazywał, że choć nie wiadomo, jakie informacje zostały przekazane przez CIA stronie polskiej, już od jakiegoś czasu istnieje "oczywiste zagrożenie", że w rosyjskie prowokacje zaangażowana zostanie Białoruś. - Ja nie mówię, że to graniczy z pewnością, ale istnieje spore zagrożenie, że Rosja szykuje eskalację i - co jest ciekawe - to przejście graniczne (przy którym doszło do niedzielnych ataków - red.) leży również bliżej Białorusi - mówił były ambasador.
- To by świadczyło, że gdzieś pewnie i Białoruś ma być zaangażowana w dalsze procesy eskalacyjne, które zamierza Putin realizować w odniesieniu do Zachodu, NATO i Unii Europejskiej - dodał.
ZOBACZ: Pilna decyzja Donalda Tuska po atakach przy granicy. Zwołuje naradę
Pytany o to, czy potencjalne rosyjskie prowokacje mogą dotknąć Polski, czy też wymierzone będą w któryś z krajów bałtyckich, Jan Piekło wskazywał, że "to się bardzo wkrótce niestety okaże". - Natomiast ponieważ Polska graniczy z Ukrainą, jest ważnym centrum logistycznym pomagania Ukrainie - wskazywał, dodając, że istnieje duża szansa na to, że "będziemy pierwsi".
WIDEO: "Istnieje spore zagrożenie". Były ambasador w Ukrainie o zakusach Rosji

Dyplomata stwierdził jednak, że niewykluczone, że Rosja zamierza "testować na wielu frontach na raz".
Pekin sugerował Moskwie atak przy granicy UE? Piekło: Ja tego nie wykluczam
Komentując rozmowy pokojowe prowadzone m.in. przez amerykańskich wysłanników Steve'a Witkoffa i Jareda Kushnera, Jan Piekło stwierdził, że do tej pory nic z nich nie wynikło. - Ja się bardziej obawiam tego, co powiedział i przyniósł z Moskwy szef CIA, który - jak wiemy - jest dość mocno krytyczny, jeśli chodzi o stosunek do Rosji - wskazywał.
ZOBACZ: "Zobaczyła błysk", "aż domem zatrzęsło". Mieszkańcy o atakach przy granicy
- Musimy patrzeć szerzej, bo nie chodzi tylko o Polskę, tylko o sytuację globalną. To są Chiny, bez pomocy których Rosja nie byłaby w stanie robić tego, co robi, i nie jest wykluczone, że to również Chiny sugerują Rosji, że należałoby "drapnąć" granicę unijną, na przykład w Polsce. Ja tego nie wykluczam - ocenił Jan Piekło.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.