Prezydent Francji wygłosił orędzie po fali zamieszek. "Będziemy bezkompromisowi"
Na początku przemówienia Macron wyraził wsparcie dla służb, właścicieli sklepów oraz urzędników, którzy ponieśli "skutki tej przemocy". — Policja musiała zmierzyć się z niespotykaną dotąd przemocą — podkreślił.
Czytaj nas częściej w Google
— Ci, którzy splądrowali, będą musieli zapłacić za szkody, a ci, którzy próbowali obalić Republikę, zostaną pociągnięci do odpowiedzialności — zapowiedział w telewizyjnym orędziu Emmanuel Macron. Ocenił, ponadto że należy teraz "usłyszeć gniew" protestujących i podjąć działania dotyczące jego przyczyn, ale też należy egzekwować "respektowanie porządku republikańskiego"
Prezydent zwrócił też uwagę na "niepohamowaną przemoc" ze strony "elementów powstańczych z radykalnych grup lewicowych, do których dołączyło wielu przestępców". Jak zaznaczył, "nic nie usprawiedliwia przemocy podczas protestów". — Będziemy bezkompromisowi wobec wandali i tych, którzy uciekają się do przemocy — podkreślił.
W czasie orędzia Macron wezwał partie polityczne i organizacje związkowe, by jednoznacznie potępiły akty przemocy, do których doszło podczas demonstracji. Podkreślił również, że Francja potrzebuje obecnie spokoju, a nie eskalacji.
— Patrząc na te zdjęcia, wszyscy zadaliśmy sobie pytanie: co im chodzi po głowie? Jak Francuzi mogą zrobić coś takiego Francji? — dopytywał podczas orędzia Macron. — Po co podpalać ratusz w Limoges, biuro informacji turystycznej w Lyonie, szturmować ratusz w Marsylii czy atakować rezydencję prefekta w Bordeaux? Jak mogli posunąć się tak daleko? Nic tego nie usprawiedliwia. To niewytłumaczalne i niewybaczalne. Dziś wieczorem wszyscy czujemy gniew i wstyd. Widok tak zdewastowanych ulic naszych miast jest nie do zniesienia — dodał.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.