Brakuje pilotów F-16 w polskiej armii. Szkolenie trwa latami

Opracowanie: Piotr Parzysz Publikacja: Dzisiaj, 26 października (08:43)
Polskie Siły Powietrzne mają zbyt mało wyszkolonych pilotów myśliwców F-16. Jak informuje „Rzeczpospolita”, obecnie jest ich około 40, choć do obsługi floty potrzeba co najmniej 70. Uzupełnienie braków może zająć lata, ponieważ szkolenie wojskowych lotników jest długotrwałym i wymagającym procesem.
Brakuje pilotów F-16 w polskiej armii, fot. Jakub Kaczmarczyk /PAP
47 myśliwców i około 40 pilotów
Z ustaleń „Rzeczpospolitej” wynika, że liczba pilotów F-16 w polskim lotnictwie wojskowym nie odpowiada potrzebom związanym z eksploatacją tych maszyn. Po ubiegłorocznej katastrofie, w której utracono jeden samolot, flota liczy 47 myśliwców tego typu.
Według szacunków przywołanych przez dziennik na jeden samolot powinno przypadać co najmniej 1,5 pilota. Przy takim założeniu polskie Siły Powietrzne potrzebowałyby minimum około 70 odpowiednio przeszkolonych lotników.
Różnica między obecnym stanem a szacowanym zapotrzebowaniem rodzi pytania o możliwości wykorzystania pełnego potencjału posiadanych maszyn. Problem nie sprowadza się jednak wyłącznie do liczby etatów. Kluczowe znaczenie ma przygotowanie pilotów, które wymaga czasu, odpowiedniego zaplecza oraz dostępu do specjalistycznego szkolenia.
Szkolenie ogranicza tempo uzupełniania kadr
Jak opisuje „Rzeczpospolita”, trudności pojawiają się już na początkowych etapach kształcenia. Przyszli piloci przechodzą szkolenie w Polsce, a następnie zdobywają specjalistyczne umiejętności, między innymi w Stanach Zjednoczonych.
Możliwości krajowego systemu szkolenia są jednak ograniczone. Według rozmówców gazety każdego roku udaje się przygotować zaledwie kilku pilotów samolotów odrzutowych. Przy takiej skali kształcenia szybkie zwiększenie liczby lotników gotowych do służby na F-16 pozostaje dużym wyzwaniem.
Wśród przyczyn niedoboru pilotów wymienia się rezygnacje kandydatów w trakcie szkolenia, rygorystyczne kryteria zdrowotne oraz ograniczoną liczbę miejsc na kursach zagranicznych. Samo zwiększenie nakładów finansowych może jednak nie wystarczyć. Niezbędne może być również usprawnienie procesu rekrutacji i szkolenia, a także zapewnienie większej liczby miejsc na specjalistycznych kursach.
Nowe samoloty to także potrzeba nowych kadr
Braki kadrowe nabierają znaczenia w kontekście modernizacji polskiego lotnictwa wojskowego. Polska rozwija swoje zdolności bojowe i wprowadza do służby myśliwce F-35, ale F-16 w dalszym ciągu odgrywają istotną rolę w potencjale Sił Powietrznych.
Nowoczesne samoloty nie zapewnią jednak pełnych możliwości operacyjnych bez odpowiedniej liczby przeszkolonych załóg. Ponieważ wyszkolenie pilota wojskowego trwa wiele lat, zwiększenie liczebności personelu wymaga długofalowego planowania. Opóźnienia w kształceniu mogą być odczuwalne także wtedy, gdy do służby trafiają kolejne maszyny.
Kolejne wyzwanie: śmigłowce Apache
Według „Rzeczpospolitej” problem może w przyszłości dotyczyć również lotnictwa śmigłowcowego. Od 2028 roku do Polski mają trafiać śmigłowce uderzeniowe AH-64E Apache. Łącznie zamówiono 96 maszyn tego typu, a każda wymaga dwóch pilotów.
Jak wylicza dziennik, do 2032 roku samo zapewnienie dwuosobowych załóg dla całej floty oznaczałoby konieczność wyszkolenia niemal 200 pilotów. Jeśli przyjąć współczynnik 1,5 pilota na maszynę, potrzeby wzrosłyby do niemal 300 osób. Przywołane przez gazetę plany armii zakładają natomiast przygotowanie ponad 400 pilotów Apache.
Skala tych potrzeb pokazuje, że rozwój wojskowego lotnictwa musi iść w parze z rozbudową systemu kształcenia personelu. W przeciwnym razie dostawy kolejnych samolotów i śmigłowców mogą wyprzedzać możliwości przygotowania odpowiedniej liczby załóg.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.