"On jest jak kryptonit". Republikanie coraz śmielej dystansują się od Trumpa
Pod koniec stycznia, kiedy prezydent Donald Trump poparł swojego bliskiego sojusznika, kongresmana Toma Tiffany’ego, w wyborach na gubernatora stanu Wisconsin, Tiffany powiedział, że czuje się "szczególnie zaszczycony" i obiecał, że "uczyni Wisconsin znów wielkim".
Jednak w ostatnich tygodniach zmienił ton.
Czytaj nas częściej w Google
Tiffany zareagował na zmianę nazwy Jeziora Ontario przez Trumpa na "Jezioro Ameryka", oświadczając, że "Wielkie Jeziora to Wielkie Jeziora", i zlekceważył tę decyzję. Zerwał z popieranym przez Trumpa stanowiskiem w sprawie centrów danych, skrytykował złagodzenie ceł na import wołowiny oraz unikał odpowiedzi na pytania dotyczące proponowanych przez prezydenta reform głosowania korespondencyjnego, które Sąd Najwyższy zablokował na początku tego tygodnia.
Po latach kwestionowania, czy wybory w 2020 r. zostały sfałszowane na niekorzyść prezydenta — w tym poparcia dla majowego śledztwa FBI w sprawie głosów oddanych w Wisconsin — obecnie unika on tej kwestii. "Joe Biden wygrał" — stwierdził Tiffany w oświadczeniu skierowanym na początku tego miesiąca do lokalnego serwisu weryfikującego fakty, Wisconsin Watch.
Ta retoryczna zmiana ze strony tak zagorzałego sojusznika Trumpa jest jednym z wielu przypadków, w których Republikanie z kluczowych okręgów wyborczych w ostatnich tygodniach zdystansowali się od prezydenta. Stanowią one milczące przyznanie, że nawet w stanach i okręgach, w których Republikanie odnieśli sukces, kandydaci odczuwają skutki pogarszającej się sytuacji politycznej Partii Republikańskiej w skali kraju.
KioskNews shows a cleaned-up reading view extracted from the publisher’s page — the original always lives on their site, not ours.